Portret

Alexandria Ocasio-Cortez, najmłodsza kongresmenka w historii USA

  • autor
  • David Remnick
Totalnie wymiotłam w tym wyścigu – mówi Alexandria Ocasio-Cortez. – Nie wygrałam o włos, to była pełna dominacja. I zamierzam się tym chwalić. 29-latka właśnie została najmłodszą w historii kobietą wybraną do Kongresu.
Tomasz Pieńczak

Tego lata rządy Donalda Trumpa zaczynają nabierać spójnego charakteru. Lekceważenie dla praw wyborczych, dla praw kobiet, dla ochrony środowiska i amerykańskich sojuszy zagranicznych staje się oficjalną polityką Stanów Zjednoczonych. Trump zrobi i powie wszystko, byle podkreślić swoją wyższość. Niedawno podczas trudnego spotkania G-7 w Quebecu rzucił ponoć dwa cukierki Starburst w stronę kanclerz Niemiec Angeli Merkel i powiedział: „Nie mów, że nigdy nic ode mnie nie dostajesz”. Merkel i inni zachodni przywódcy zdążyli się już dawno przyzwyczaić do pogardliwości prezydenta, który bardziej od nich lubi rozmaitych autokratów, toteż zdarzenie przeszło bez echa, stało się kolejnym akapitem w opowieści o epoce Trumpa.

Z powodu postępującej degrengolady można rozpaczać na wiele sposobów. Za skuteczną metodę uchodzi na przykład wielogodzinne oglądanie telewizji MSNBC. Są nawet rozmaite środki ucieczki. Drużyna New York Yankees gra w tym roku niesamowicie, drugi sezon serialuGlowjest bardzo dobry. Ale gdzie w międzyczasie oburzeni i załamani mają szukać iskry nadziei?

Alexandria Ocasio-Cortez ma dwadzieścia dziewięć lat. Urodziła się w Parkchester na Bronksie, obecnie mieszka tam w kawalerce. Parkchester powstał jako osiedle zaprojektowane przez Metropolitan Life Insurance Company. Przez wiele dekad panowała tam segregacja rasowa, dominowali Irlandczycy i Włosi, ale dziś większość stanowią Afroamerykanie, Latynosi i przybysze z Azji Południowej. Rodzice Ocasio-Cortez pochodzili z Portoryko. Ich wyrzeczenia zostały nagrodzone przez jej ciężką pracę, a teraz również przez jej historyczne zwycięstwo. W listopadzie Ocasio-Cortez niemal na pewno zostanie najmłodszą w historii kobietą wybraną do Kongresu. Zaledwie rok temu pracowała jako kelnerka we FlatsFix, knajpie z taco niedaleko Union Square. Dwudziestego szóstego czerwca odniosła niespodziewane zwycięstwo w prawyborach Demokratów w Czternastym Okręgu i z wysoką przewagą pokonała ubiegającego się o reelekcję Josepha Crowleya, najbardziej wpływowego polityka w hrabstwie Queens, czwartego pod względem znaczenia demokratę w Izbie Reprezentantów.

Zaledwie rok temu pracowała jako kelnerka w knajpie z taco niedaleko Union Square. Dwudziestego szóstego czerwca odniosła niespodziewane zwycięstwo w prawyborach Demokratów w Czternastym Okręgu i  pokonała najbardziej wpływowego polityka w hrabstwie Queens.

Jesienią w wyborach powszechnych kontrkandydatem Ocasio-Cortez będzie Anthony Pappas, wykładowca w Peter J. Tobin College of Business. Jak się zdaje, Pappas w kampanii skupia się głównie na kwestii obniżania podatków i na obsesyjnym roztrząsaniu prawnych konsekwencji swojego nieprzyjemnego rozwodu sprzed wielu lat. Mało prawdopodobne, by sprawy te przemówiły do elektoratu w Czternastym Okręgu, obejmującym fragmenty wschodniego Bronksu i północno-zachodniego Queens. Demokraci zgarniają tam prawie wszystkie głosy. (Crowley reprezentował też Partię Pracujących Rodzin i na mocy obowiązujących w Nowym Jorku dziwnych przepisów wyborczych będzie jej kandydatem również w listopadzie, ale według jego rzecznika „to absolutnie nic nie znaczy”; Crowley jako demokrata popiera Ocasio-Cortez i „totalnie stoi po jej stronie. To ona zostanie członkinią Kongresu”). Ocasio-Cortez ma niewymuszony sposób bycia. Jest też uprzejma, pracowita, bystra i opanowana. Kiedy ją zapytałem, czy Pappas ma szansę wygrać, uśmiechnęła się, ale nie połknęła przynęty.

 


mieszka tuż za rogiemod swojej ulubionej restauracji, Taqueria Tlaxcalli przy Starling Avenue. Umówiliśmy się tam na kolację w parny sobotni wieczór tuż po zwycięskich prawyborach. Tutejsze zagłębie handlowe jest jednym z najbardziej eklektycznych w dzielnicy: duży sklep z sari, restauracja Al-Aqsa, Bangla Bazaar, supermarket Chang Li, produkty halal, Iglesia Bautista Fundamental del Bronx, Crown Fried Chicken, Asian Driving School i Jerry’s Pizzeria.

Ocasio-Cortez ma niewymuszony sposób bycia. Jest też uprzejma, pracowita, bystra i opanowana.

Właściciel knajpki powitał Ocasio-Cortez jak lokalną sławę. Od razu otoczyli ją ludzie. Ocasio-Cortez chętnie się z nimi wita, ściska ich, obejmuje. Jeśli pojawiają się jakieś dzieciaki, kuca, żeby nie mówić do nich z góry. Wszyscy chcieli jej opowiedzieć, jak zareagowali na jej wygraną, mówili o swoim zaskoczeniu i radości. „Bardzo, bardzo dziękuję!” – odpowiadała kolejnym osobom. Tego rodzaju sytuacje powtarzały się wszędzie, gdziekolwiek poszła. W pizzerii przy Grand Central kelnerka niemal zemdlała na jej widok. Od prawyborów ciągle dostaje telefony z gratulacjami – każdy już chyba dzwonił – począwszy od jej politycznego idola Bernie’ego Sandersa a skończywszy naHillary Clintonktóra – jak to określiła Ocasio-Cortez – chyba widzi się w roli mentorki.

Usiedliśmy przy stoliku pod oknem. Przyznała, że jest zmęczona. – Rozmawiamy w momencie, kiedy ciągle jeszcze przetwarzam to wszystko emocjonalnie, intelektualnie, duchowo i logistycznie – powiedziała. – Straciłam trochę pary.

Washington Post” powitał jej wygraną nagłówkiem: „Czerwony alert”, Sean Hannity orzekł, że „budzi strach”, a Ben Shapiro nazwał ją członkinią frakcji demokratów „wyjących do księżyca”

Nie ma się czemu dziwić. Jeszcze niedawno Ocasio-Cortez przyrządzała margarity, a dziś jest symbolem nie tylko antykorporacyjnej polityki, ale też fali kandydatek, które wystartowały w wyborach uzupełniających. – To spory ciężar – stwierdziła. Jako członkini organizacji Democratic Socialists of America stała się obiektem histerii mediów Murdocha. „Washington Post” powitał jej wygraną nagłówkiem: „Czerwony alert”, Sean Hannity orzekł, że „budzi strach”, a Ben Shapiro nazwał ją członkinią frakcji demokratów „wyjących do księżyca”. Przedstawiciel anty-Trumpowej prawicy Bret Stephens napisał w „New York Timesie”: „Hugo Chávez też był demokratycznym socjalistą” i ostrzegał, że w wyborach osoby w rodzaju Ocasio-Cortez staną się „polityczną trucizną dla Partii Demokratycznej”. Wszystko to wydawało się trochę nierealne. Kiedy zapytałem Ocasio-Cortez, gdzie zamierza mieszkać w Waszyngtonie, spojrzała zdumiona, jak gdyby nie przyszło jej dotąd do głowy, że będzie musiała spędzać sporo czasu poza Bronksem. – Nie mam pojęcia – powiedziała.

Ocasio-Cortez urodziła się w okolicy, ale, jak mówi, dorastała między dwoma światami. Zanim poszła do szkoły, jej ojciec, architekt wychowany w ubogiej rodzinie w południowym Bronksie, i matka, wychowana w ubogiej rodzinie w Portoryko, doszli do wniosku, że edukacja publiczna w Parkchester stoi na zbyt niskim poziomie. Chcieli zapewnić Alexandrii lepszy start, więc z pomocą krewnych uzbierali dość pieniędzy na zaliczkę na mały dom w Yorktown Heights, zamożnych przedmieściach hrabstwa Westchester. Alexandria uczyła się z wielkim zapałem. Zdawała sobie sprawę, że jest odmieńcem – portorykańska dziewczyna z niezamożnej rodziny w szkole, do której chodzili prawie wyłącznie biali – ale, jak teraz mówi: – Nie wydaje mi się, żebym w dzieciństwie miała świadomość klasową. – Chciała zostać położniczką-ginekolożką.

Nie wszyscy nauczyciele ze szkoły średniej w Yorktown ją wspierali. Jeden powiedział, że lektura „New York Timesa” będzie dla niej zbyt trudna, inny – że na pikniku naukowym Intela nic nie zrozumie. Tymczasem „Timesa” czytała codziennie, a na pikniku zdobyła drugą nagrodę za projekt o przeciwstarzeniowych efektach antyoksydantów u glist. Rodzinie mieszkającej na Bronksie, zwłaszcza niektórym kuzynom, nie wiodło się najlepiej. – To nie moja historia i tak naprawdę nie ja powinnam ją opowiadać – stwierdziła. – Ale kiedy dorastali, nosili T-shirty ze zdjęciami swoich nieżyjących przyjaciół. A to tylko czubek góry lodowej. – Dalsza rodzina w Nowym Jorku ma najróżniejsze doświadczenia. Trafiają się i policjanci, i tacy, którzy są zatrzymywani na ulicy do kontroli osobistej.

Kiedy Ocasio-Cortez miała siedemnaście lat, uzbierała dostatecznie dużo pieniędzy z pożyczek i stypendiów, by pójść na Uniwersytet Bostoński. Na samym początku drugiego roku dostała telefon z domu: jej ojciec umierał na raka płuc. – Jego śmierć wytrąciła wszystko z równowagi – opowiadała Ocasio-Cortez. – Matka się załamała, brat był zagubiony. Ja ciężko to zniosłam, ale przekierowałam emocje na naukę. Właśnie tak sobie radziłam. Spędziłam tydzień w domu i zaraz wróciłam na uczelnię. Ostatnia rzecz, jaką ojciec powiedział mi w szpitalu, to: „Chcę być z ciebie dumny”. Potraktowałam to dosłownie. Moja średnia ocen poszła w górę. – Zmieniła kierunek studiów, z biochemii przerzuciła się na ekonomię i stosunki międzynarodowe, pracowała też na część etatu w bostońskim biurze senatora Edwarda Kennedy’ego, gdzie zajmowała się sprawami wyborców, w tym również imigrantów.

Jednak jej poglądy polityczne ukształtował dopiero powrót do domu. – Prawdziwa próba zaczęła się potem, kiedy przeniosłam się na Bronx. – Po śmierci ojca matka imała się różnych prac: sprzątała domy, kierowała szkolnym autobusem. Rodzina wpadła w długi, niewiele brakowało, a bank zająłby ich dom. Całe to doświadczenie Ocasio-Cortez wspominała jako upokarzające i przerażające. Musiała na jakiś czas …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Artykuł ukazał się w wydaniu „The New Yorker” z 23 lipca 2018 roku. Copyright © 2018 by David Remnick. 7.11.2018 Artykuł został zaktualizowany po ogłoszeniu wyników wyborów do Kongresu, w których Alexandria Ocasio Cortez zdobyła mandat.  

Czytaj także

FreshMail.pl