Felieton

Ciemna noc

  • autorzy
  • Halina Bortnowska,

Wyszła w tym roku ważna książka:Dalej jest noc…pod redakcją Barbary Engelking i Jana Grabowskiego. Zapis tego, co mi los oszczędził. 

Boję się podjąć wyliczanie. Określę to raczej ogólnie – przez całą wojnę i pierwsze lata po niej byłam tylko małym, krótkowzrocznym świadkiem wydarzeń. A może jednak nie wyłącznie świadkiem, a tylko?

Szukając związków z moim własnym życiem, sięgam po rozdział Anny Zapalec o powiecie złoczowskim, pod Lwowem. Złoczów to niewielkie miasteczko otoczone wzgórzami. Lasy są liściaste. Po choinki jeździ się daleko. W Złoczowie mój ojciec, oficer dyplomowany pracujący w Sztabie Generalnym w Warszawie, miał odbywać obowiązkowy staż w pułku w latach 1937–1938. Złoczów był siedzibą garnizonu, tam zaczęłam chodzić do szkoły, moimi koleżankami były małe Żydówki, grzeczne i pilne dziewczynki. Ja też nie nosiłam medalika i miałam czarne loczki na główce. Pamiętam również Żydów mieszkających przy głównej ulicy Złoczowa. Pamiętam, że czasem Ukraińcy złoczowscy straszyli Żydów rozbijaniem sklepów. Wtedy wojsko odprawiało defiladę główną ulicą – w ich obronie. Mój ojciec jako dowódca jechał na …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl