Esej

Dlaczego nie ma nowych wielkich religii?

  • autor
  • Jon Emont
Wierzymy, że Mahomet rozmawiał z Allahem, a Jezus był synem bożym, bo obaj żyli przed setkami lat. Co innego, gdy za mesjasza podaje się trener badmintona albo kierowca rajdowy.
rysunki Aleksandra Gołębiewska

Więzienie Cipinang wznosi się nad wschodnią Dżakartą niczym potężna forteca. Grube mury i wieże strażnicze oddzielają ruchliwe miasto od odbywających karę przestępców. Odwiedziłem je w marcu 2017 roku. Siedziałem w hałaśliwej stołówce, patrząc, jak twardzi, wytatuowani indonezyjscy więźniowie witają swoje rodziny, obejmując żony i poklepując po głowach dzieci. Cipinang słynie z tego, że jest miejscem osadzenia wielu znanych bossów narkotykowych i terrorystów. Ja jednak miałem przed sobą trzech ludzi w jaskrawych pomarańczowych kombinezonach oskarżonych o zupełnie inne przestępstwo. Ośmielili się założyć nowy ruch religijny.

Przywódca grupy, Ahmad Mushaddeq, to barczysty mężczyzna o jasnoszarych oczach i ujmującym uśmiechu. Był trenerem narodowej reprezentacji w badmintona, później został kaznodzieją. Pod koniec lat 90. – jak twierdzi – doznał objawienia, że jest synem bożym. Wyznawcy nazwali go prorokiem i następcą Mahometa. Jego nauczanie stało się podstawą nowej religii: millah Abraham. Przyjmowali ją głównie muzułmanie rozczarowani tradycyjnym islamem. Szybko rozprzestrzeniła się w Indonezji i Malezji. Wierni twierdzą, że jest ich już pięćdziesiąt tysięcy i podkreślają praktyczny wymiar swej newage’owej religii. Utworzyli ruch społeczny Gafatar, postulujący odnowienie więzi z ziemią, stosowanie upraw organicznych i rolniczą samowystarczalność.

Poglądy grupy mogą się wydawać osobliwe, jednak religioznawcy mówią, że to po prostu początkowy etap procesu niemal tak starego jak ludzkość: rodzenia się nowej religii.

– Sekty często postrzega się jako aberrację albo próbuje się je analizować w kategoriach psychologicznych. Tłumaczy się na przykład, że przywódcy cierpią na manię wielkości. Ja jednak widzę tu raczej religię w stanie embrionalnym – mówi mi Susan Palmer, socjolożka, badaczka nowych ruchów religijnych z Concordia University w Montrealu. – Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak wiele jest takich religii i jak często powstają.

Al Makin, indonezyjski badacz zajmujący się nowymi ruchami religijnymi, szacuje, że w najnowszej historii jego kraju było ich około sześciuset. Państwo-archipelag nie może się uważać pod tym względem za wyjątek. Nowe religie mnożą się choćby w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie czy Rosji – wszędzie tam, gdzie władze przyzwalają na ich istnienie.

Millah Abraham, podobnie jak wiele nowych ruchów wyznaniowych, ma ogromne ambicje. Pragnie zastąpić chrześcijaństwo i islam, by stać się największą religią wywodzącą się od Abrahama. Wierni uważają, że wszystkie dotychczasowe religie abrahamowe, począwszy od judaizmu, zeszły na manowce. Uległy zepsuciu, opanowane żądzą władzy. Prędzej czy później musi nadejść kolejny prorok, który zawrze nowe przymierze z bogiem. Wyznawcy millah Abraham twierdzą, że nieustanne wojny na Bliskim Wschodzie to jedna z oznak upadku islamu. Przyszła zatem pora na Mushaddeqa. Chrześcijaństwo zastąpiło judaizm, islam zastąpił chrześcijaństwo – teraz zaś sam oddał pole religii millah Abraham.

Prorok przebywa obecnie w więzieniu, ale nadal nie jest wykluczone, że millah Abraham przerodzi się w globalną religię. Nieoczekiwane sukcesy zdarzały się przecież już wcześniej. – Osoby śledzące wydarzenia w 50 roku naszej ery nie stawiałyby raczej na niewielką grupkę wyznawców z peryferii Cesarstwa Rzymskiego – mówi Jean-François Mayer, szwajcarski religioznawca, odnosząc się oczywiście do wczesnego chrześcijaństwa. Mimo to przyznaje, że sytuacja nie sprzyja millah Abraham, nawet jeśli pominąć prześladowania ze strony indonezyjskiego rządu.

 Nowe religie mnożą się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie czy Rosji – wszędzie tam, gdzie władze przyzwalają na ich istnienie.

Odkąd około 610 roku archanioł Gabriel odwiedził Mahometa w jaskini, by oznajmić mu, że jest prorokiem, nie powstała ani jedna nowa globalna religia, która mogłaby się pochwalić setkami milionów wyznawców. Owszem, mamy do czynienia z wyjątkowo dużą dynamiką. Główne religie zmieniają się, ich rytuały i doktryna ewoluują. Niemniej wciąż dominują te same cztery wyznania co tysiąc lat temu: hinduizm, buddyzm, chrześcijaństwo oraz islam. Według badania przeprowadzonego w 2012 roku przez Pew …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Artykuł ukazał się pierwotnie 6 sierpnia 2017 roku na stronie theatlantic.com. © 2017 The Atlantic Media Co., wszystkie prawa zastrzeżone, dystrybucja Tribune Content Agency.

Czytaj także

FreshMail.pl