Esej

Do Rosji i z powrotem. Sztuka, rewolucja, gołoledź

Setna rocznica rewolucji minęła bez echa. Za to rewolucyjna sztuka jest w centrum zainteresowania.
Jakow Czernichow, Kompozycja nr 37 (1927-1931) Fundacja Czernichowa

1. przed.W magazynie pokładowym zamieszczono kolorową fotografię. Na zdjęciu dyrektor generalny Aerofłotu melduje prezydentowi Putinowi, że rosyjskie linie wróciły na listę dwudziestu największych przewoźników świata. Z tekstu można się dowiedzieć, że prezydent docenił sukces. Pochwalił też inicjatywę wprowadzenia specjalnej oferty dla kibiców podróżujących na mundial. Mimo to dyrektor kuli się na brzegu krzesła. Czarną aktówkę postawił na podłodze (może imperator zapragnie coś sprawdzić w rachunkach). Mowa ciała jest złotem.

Bo tak w ogóle sprawy idą dobrze. Już niedługo prezydent wygra kolejne wybory. Hasłem epoki jest kontynuacja, stabilność, duma i mistrzostwa świata w piłce nożnej. Podczas odsłonięcia pomnika Aleksandra III

Władimir Putin własnymi słowami streścił carskie poglądy: „Silne, suwerenne, samodzielne państwo powinno się opierać na tradycji. Nie można iść do przodu bez poszanowania swojej historii, kultury, swoich duchowych wartości”. I tylko diabli nadali rocznicę rewolucji, ale i na to znajdzie się sposób. 

WTrockim– telewizyjnym hicie zeszłego roku – Lenin, łysy safanduła, znika sprzed kamery. W centrum wydarzeń grasuje demoniczny Bronsztejn, Bronsztejn, powtórzmy dla jasności: Bronsztejn. Rewolucja okazuje się spiskiem Żydów i Niemców. Koperty z kasą przechodzą z rąk do rąk, główny bohater pędzi przez Rosję w czarnym pociągu.

Chciałem trafić do Moskwy zbudowanej ze stereotypów. Z kiczowatych widoków. Do stolicy przebrzmiałych wzruszeń, ojczyzny sentymentalnych pieśni.

Ma na sobie czarny płaszcz podbity szkarłatem i morduje prawosławny lud. Już w pierwszym odcinku żywiołowym scenom seksu towarzyszy recytacja Gumilowa i stukot kół. Potem pojawia się Freud, Stalin, Frida Kahlo, jeszcze więcej żywiołowego seksu. Papa Bronsztejn powraca jako zjawa i robi wyrzuty synowi. A jednak coś tutaj nie pasuje. Główny bohater jest zbyt charyzmatyczny. To jakby przestrzegać przed narkotykami, przedstawiając biografię Jima Morrisona. 

Setna rocznica rewolucji minęła bez wielkich obchodów. Natomiast sztuka rewolucyjna znalazła się w centrum zainteresowania.

W lutym 2018 roku pojechałem do Moskwy, żeby obejrzeć wystawy rosyjskiej awangardy. Na przełomie roku można było jeszcze zobaczyć Malewicza, Lissitzky’ego, Czernichowa, dużą wystawę poświęconą awangardowej architekturze, dokumenty z archiwum Chardżijewa, porcelanę agitacyjną i mnóstwo mniejszych ekspozycji.

Czy po stu latach sztuka awangardowa naprawdę nie przedstawiała już żadnego zagrożenia?

 


2. fragment liryczny.Tu miał być fragment liryczny. Zaczynałby się tak:

Zawsze chciałem pojechać do Moskwy. Marzyłem o Moskwie. Bardziej niż o Jerozolimie, bardziej niż o Ameryce.

Potem jeszcze:

Nie do prawdziwej Moskwy, nowoczesnej metropolii zajętej swoimi sprawami (cudzymi zresztą też). Chciałem trafić do Moskwy zbudowanej ze stereotypów. Z kiczowatych widoków. Do stolicy przebrzmiałych wzruszeń, ojczyzny sentymentalnych pieśni. 

Rosja była poligonem awangardy. Nigdzie na świecie artyści awangardyści nie dostali takich możliwości. Sprzedali się diabłu.

Nie zastanawiałem się, jak wyglądają Patriarsze Prudy czy Mała Bronna. Wystarczały mi nazwy, tytuły, błękitne zdjęcie na obwolucie. Niewykluczone, że fotografia rzeczywiście przedstawiała „Dom nad rzeką Moskwą”, a może – grafikom nie należy ufać – jakiś inny budynek, inną kamienicę z innego miasta.

Zamierzałem się przyznać do dziwnych zachowań:

Tęsknota skłaniała mnie do dziwnych zachowań. Wieczorem sprawdzałem prognozy pogody. Nasłuchiwałem lokalnych wiadomości. (…) Wkradałem się w łaski naiwnych moskwian. Przenikałem do grona znajomych. Wstępowałem do grup facebookowych, których użytkownicy przerzucali się archiwalnymi zdjęciami ulic lub debatowali o przebiegu torów w 1958 roku. Zdarzało mi się nawet sprawdzać komunikaty o korkach. Moskiewskie korki widać z kosmosu. Mają własną skalę, jak trzęsienia ziemi i huragany.

Wszystko skreśliłem w cholerę. Podobnie jak opis spotkania i pierwszych wrażeń (ulice są szerokie, kierowcy to mordercy, o cywilizacji świadczy stosunek do pieszych itd.). 

 


3. muzeum architektury.Jelizawieta Lichaczewa od roku jest dyrektorką moskiewskiego muzeum architektury. Spieszy się, zaraz wyjeżdża, szykuje wystawę o Palmirze (torba podróżna czeka w sekretariacie). Nie wypytuję o sytuację w Syrii. Chcę się dowiedzieć, dlaczego celebrowanie awangardy zastąpiło rozmowę o rewolucji.

– Rewolucja to trudny, bolesny temat. Niebezpiecznie wracać w przeszłość.

– Wiem – przyznaję nieopatrznie (przez co w rozmowie pojawia się dłuższy wątek ustawy o IPN).

– Zresztą awangarda powstała na długo przed 1917 rokiem. Nie jest rosyjskim wynalazkiem. Komuniści tylko stworzyli jej warunki rozwoju. 

– Dlaczego?

– Potrzebowali nowej sztuki. Tak jak potrzebowali nowego kalendarza, nowych miar, nowych imion. Robespierre nie miał swoich artystów.

– A Jacques-Louis David?

– David był zwykłym klasycystą. Za to Lenin miał Rodczenkę, Ela Lissitzky’ego, architektów: Mielnikowa, Leonidowa, Ginzburga – wylicza Lichaczewa. – Rosja była poligonem awangardy. Nigdzie na świecie artyści awangardyści nie dostali takich możliwości. Sprzedali się diabłu. – Po chwili dodaje – Rosja dwa razy ocaliła Europę: zatrzymując Tatarów i testując na sobie komunizm.

– Dlaczego awangarda jest wciąż żywa?

– Sztuka renesansu wykształciła z siebie barok… Natomiast awangarda nie doszła do swego naturalnego końca. Nie zdążyła się wyczerpać. Została zatrzymana w biegu. U nas przez Stalina. Na Zachodzie przez faszystów.

– A czy ten dramat, czy zamordowanie rosyjskiej awangardy… – zaczynam.

– Większość …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Kup prenumeratę

FreshMail.pl