Poezja

Dziennik jednego dnia

  • autor
  • Wojciech Bonowicz

Zostawiłem w sekretariacie teczkę z niebieskimi rękopisami. Późno w nocy przypomniałem sobie jeden wiersz lecz zaraz potem zasnąłem. Śnił mi się poeta zmarły przed kilkoma laty. Chociaż nie latał wysoko trudno go było dosięgnąć. I nadal trudno go dosięgnąć: to jest tajemnica poezji o ile jest jakaś. Chciałbym żeby Krzyś Jaworski nie umarł. Wchodzę na rynek i nagle co? Wszyscy hajlują? A nie –robią selfie. Dzięki Bogu. Dzięki internetowi bardzo rozwinęła się umiejętność łapania za słówka. Gołębie rzucają się na mnie będą się mścić za znieważone potomstwo. Przeciskam się pomiędzy nimi przepraszam przepraszam. Przekreślone słowa też zostają na papierze. Schodzę z rynku ciągle myśląc o Krzysiu. Piliśmy aż w oknie na trzecim piętrze pokazał się kotek. Przez całą noc plułem potem krwią. O świcie już rosą.

 

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Premierowy wiersz autora nominowanego do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej 2018. Pismo jest partnerem medialnym Nagrody

Czytaj także

FreshMail.pl