Z Pismem u...

George Church. Wizjoner biotechnologii

Z "Pismem" u światowej sławy genetyka i biotechnologa. George Church opowiada nam o prawach maszyn, przewagach inteligencji naturalnej nad sztuczną, granicach zmian w ludzkim genomie i o mamucie włochatym, który spowolni globalne ocieplenie.
rysunekTomek Majewski

Na spotkanie umówiliśmy się w Harvard Medical School. Mijam budynki, które wyglądają jak zwyczajne biurowce, ale w środku kryją najbardziej innowacyjne na świecie laboratoria biomedyczne, prywatne i państwowe instytuty badawcze oraz wiodące szpitale.

Czysto, nie widać nikogo z papierosem (palenie jest karane wysoką grzywną), co jakiś czas mijają mnie ludzie w charakterystycznych strojach personelu medycznego. Obok gmachu szkoły medycznej stoi Wyss Institute for Biologically Inspired Engineering; przeglądają się nawzajem w swych przeszklonych fasadach. W windzie przeżywam chwilę konsternacji. Na tablicy z numerami pięter brakuje piątki. Idąc krętymi korytarzami, zastanawiam się, do czego to nieistniejące piąte piętro może być przeznaczone i dlaczego dostęp do niego jest utrudniony.

Punktualnie o 12.30 sekretarka zaprasza mnie do środka. Wzrok od razu przyciągają dwie przeszklone ściany, które dają niedużemu gabinetowi więcej przestrzeni. Na ustawionym centralnie okrągłym stole stoi figurka włochatego mamuta oraz wydrukowane w technologii 3D modele białka i helisy DNA. Makiet białek jest więcej, stoją przed książkami ustawionymi na półkach po prawej, razem z różnymi figurkami słoni. 

Wita mnie George Church, genetyk, biotechnolog i chemik, pionier w dziedzinie biologii syntetycznej, który w zeszłym roku znalazł się na liście stu najbardziej wpływowych osób magazynu „Time”. Z gęstymi, siwymi włosami układającymi się w falę nad wysokim czołem, wąsami i bujną białą brodą przywodzi na myśl XIX-wiecznych naukowców i rewolucjonistów, jak Darwin czy Marks.

George Church(ur. 1954), profesor nauk medycznych i technologii na Uniwersytecie Harvarda i Massachusetts Institute of Technology, profesor genetyki na Harvard Medical School, współautor 453 artykułów naukowych i 105 patentów. Współtwórca projektów Human Genome, Personal Genome oraz BRAIN Initiative.

Na prawo od wejścia stoi pulpit służący do pracy. Praca na stojąco zmniejsza ryzyko popadnięcia w niekontrolowaną drzemkę. George Church jest narkoleptykiem. Narkolepsja, autyzm, ADHD czy zaburzenia obsesyjno-kompulsywne są z reguły postrzegane jako jednostki chorobowe, ale on myśli o nich inaczej. Uważa, że różnorodność funkcjonowania naszych mózgów jest potrzebna i korzystna. Chociaż zajęło mu wiele lat, by docenić własną narkolepsję, która na wczesnym etapie edukacji sprawiała mu dużo problemów, oswoił ją i twierdzi, że służy ona jego kreatywności. Podczas drzemek często przychodzą mu do głowy pomysły, jak rozwiązać naukowe problemy. Nie jest to zresztą jego jedyna ekscentryczna metoda naukowa: podobno przez rok żywił się płynną odżywką stosowaną do celów laboratoryjnych.

Siadając przy stole, komentuję piękno stojących na nim obiektów. Church, choć sam nie dostrzega w sobie artystycznych talentów, jest przekonany, że popularyzowanie nauki różnymi sposobami, również poprzez sztukę, jest potrzebne i inspirujące. – Kiedy mówię o sobie jako o słabym artyście, mam na myśli klasyczne rozumienie tego pojęcia – zastrzega. – Naukę można rozpatrywać jako rodzaj sztuki performatywnej. Naukowcy, podobnie jak artyści, podejmują się trudnych, niemalże niemożliwych do zrealizowania zadań, i pomimo przeciwności znajdują sposoby, jak tego dokonać.

 


jednym z takich niemożliwychprojektów jest The Woolly Mammoth Revival Project (Projekt przywrócenia mamuta włochatego) …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl