Od Redakcji

Splendid isolation

Kilka miesięcy temu, za sprawą wykładu noblowskiego Olgi Tokarczuk, zagościła między nami na chwilę czułość. Dzisiaj to, czego obok niej potrzebujemy, to wyrozumiałość – dla siebie samych, dla bliskich i nieznajomych, dla współpracowników i szefów, innych klientów w kolejce do kasy i sprzedawców za ladą, dla rejestratorki i pielęgniarki w ośrodku zdrowia. Wszyscy znaleźliśmy się w trudnej, nowej sytuacji, w której nie wiemy do końca, jak sobie radzić. O niepokój tym łatwiej, kiedy nie wiadomo komu ufać (więc może do czułości i wyrozumiałości warto dodać jeszcze wiarygodność?) i skąd mieć pewność, że informacja, która do nas dociera, jest prawdziwa. Oby powróciła do łask praktykowana przez nas, redakcję „Pisma”, od początku naszego istnienia weryfikacja podawanych wiadomości, zbyt często traktowana w masowych, zorganizowanych w korporacje mediach jako ekonomiczny balast, którego, wraz redakcją i korektą, trzeba się pozbyć. Oby rozsądek zajął na powrót miejsce sensacji. To może będą te nieliczne dobre skutki obecnej sytuacji, tego nowego doświadczenia?

Bo jest ono dla nas wszystkich czasem próby. Nieproszonej, ale – mamy chyba wszyscy wrażenie – ważnej, może przynoszącej potrzebne otrzeźwienie? W marcowym numerze „Pisma” i podczas premierowego spotkania (dostępnego do odsłuchania w formie podcastu) zastanawialiśmy się, czy istnieje realna alternatywa dla nieokiełznanego kapitalizmu. Doświadczenia ostatnich tygodni jakby same chciały nam podsunąć odpowiedź: to sprawnie działające państwo z systemem zabezpieczeń przed nadużyciami neoliberalnej gospodarki (z ochroną praw pracowniczych włącznie). Do audycji radiowej z udziałem eksperta z zakresu prawa pracy, której słuchałam w zeszłym tygodniu, dzwonili zaniepokojeni o swój los pracownicy na umowie o dzieło oraz samozatrudnieni (nie zawsze z wyboru), jednoosobowi przedsiębiorcy, pytając, czy mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc, zwłaszcza w sytuacji, gdyby zachorowali. „Czy to już czas, abym brał kredyt, żeby mieć za co żyć, kiedy będę chory?” – zapytał jeden ze słuchaczy. 

darowizna na rzecz fundacji pismo

Po zażegnaniu największego kryzysu przyjdą, i niestety najprawdopodobniej będziemy się musieli z nimi mierzyć długo, jego kolejne następstwa. W czasach, kiedy wszystkie nitki gospodarki są ze sobą tak ciasno splecione, trudności pojawią się nie tylko na globalnych rynkach finansowych. Będą ich doświadczać pracownicy różnych grup zawodowych, w dużej mierze tych, o których losie na co dzień zbyt rzadko myślimy (dopóki z osobistych powodów nie musimy). To między innymi kucharki, które przygotowały dania na przerwę lunchową konferencji, eksperci od nagłośnienia odwołanego koncertu, sprzątaczki przestrzeni biurowych, którym płaci się stawkę za godzinę, kelnerzy w restauracjach, ekspedientki sklepów w centrach handlowych, wszyscy ci, którzy nie mogą sobie pozwolić na luksus (tak, to przywilej!) pracy zdalnej: przeciążeni zamówieniami kurierzy, salowe w ośrodkach zdrowia, lekarze, którzy i bez sytuacji nadzwyczajnej są przeładowani obowiązkami, laboranci medyczni, których wynagrodzenia są tak niskie, że chętnych do pracy brakuje od lat…

Problemy finansowe dotkną też ludzi kultury. Pisarki i poetów, których spotkania autorskie zostały odwołane, a które stanowią ważne źródło ich dochodów (nierzadko większe niż tantiemy ze sprzedaży książek, z której zysk w przeważającej części trafia do dystrybutorów, sprzedawców i wydawców). Muzyków niegrających koncertów. Aktorów i aktorki teatralne (a wraz z nimi obsługujących spektakle pracowników technicznych) czy animatorów kultury, którzy prowadzą warsztaty i zajęcia. 

Przymusowy, ale konieczny „areszt domowy” odbije się również z pewnością na sprzedaży książek i czasopism. Zachęcamy więc tym mocniej do wspierania w tym trudnym czasie tych inicjatyw, które, jak my, w „Piśmie”, stawiają na jakość. Można nas czytać i słuchać bez wychodzenia z domu na stronie magazynpismo.pl lub kupić wydanie papierowe z comiesięczną, darmową dostawą do domu (a nieograniczony dostęp online otrzymać w ramach prenumeraty). Staramy się tak, jak potrafimy najlepiej, przekazywać Wam sprawdzone informacje – nie tylko w tej trudnej sytuacji. Pogłębione teksty, rzetelne analizy, ale i literaturę, fotografię, obrazy, które inspirują, pomagają nabrać perspektywy, wziąć głęboki oddech. Publikowane w „Piśmie” materiały nie tracą dzięki temu na aktualności; czas kwarantanny może więc być dodatkową okazją do nadrobienia zaległości. Wiele naszych tekstów nadaje się z powodzeniem dla starszych nastolatków – portrety różnych osób ze świata nauki czy kultury mogą posłużyć im za inspirację (jak historia Wojciecha Zaremby, który z kluczborskiego liceum trafił do zespołu Elona Muska). Może poczytajcie je razem z Waszymi dziećmi a potem o nich podyskutujcie? Choćby o smartfonach, których (nad)używamy niezależnie od wieku? A może zaczniecie od komiksu? Albo od rozmowy z Olgą Tokarczuk, bo w niej również znajduje się apel o to, by choć trochę w naszym codziennym pędzie wyhamować.

Cokolwiek wybierzecie – jesteśmy dla Was. A Wy bądźcie z nami. 

 

Magdalena Kicińska,
redaktorka naczelna Pisma. Magazynu opinii

 

 

* Kartka autorstwa Marcina Wichy w prezencie z prenumeratą. 

 

FreshMail.pl