Rozmowa

Andrzej Leder: Nadzieja jest matką odważnych

Ronienie łez nad światem, który odchodzi, jest potrzebne, bo trzeba żałobę przejść, ale może bez przesady. Nie ma co zbyt długo płakać. Z Andrzejem Lederem rozmawia Justyna Dąbrowska.
rysunki Andrzej Dudziński

Czym właściwie jest nadzieja? Co to za zjawisko?

Bardzo lubię określenie, które mówi, że nadzieja to najbardziej wysublimowane z uczuć erotycznych. To oczywiście nawiązanie do myślenia freudowskiego, a może do znacznie wcześniejszego, jeszcze platońskiego. To znaczy dość ogólnego rozumienia Erosa jako siły łączącej. Fenomen nadziei jest jednym z przejawów takich sił łączących.

Co tu się łączy?

Teraźniejszość z przyszłością. Nadzieja wydaje mi się takim bardzo delikatnym, subtelnym, a jednocześnie niesłychanie trwałym połączeniem tego, co „teraz”, z tym, co „kiedyś” w sensie przyszłości. Ta delikatność wiąże się z określeniem „wysublimowane”, ale jednocześnie czerpie energię z czegoś niesłychanie silnego, czym jest żywioł Erosa. I w związku z tym jest – jak wiadomo – prawie nie do utłuczenia. Znasz na pewno to słynne powiedzenie, że nadzieja umiera ostatnia. Wydaje mi się bardzo prawdziwe właśnie dlatego, że nadzieja jest powiązana z tą fundamentalną energią życiową, z samym życiem. I jest fascynująca przez to połączenie biegunów: sublimację, subtelność, delikatność, a jednocześnie niesłychaną siłę i żywotność.

Andrzej Leder

(ur. 1960), doktor habilitowany, profesor w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN, psychoterapeuta. Wydał rozprawę filozoficznąNauka Freuda w epoce „Sein und Zeit”, pracę na temat historii PolskiPrześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej, rozprawy dotyczące idei filozoficznych w XX-wiecznej Europie:Rysa na tafli. Teoria w polu psychoanalitycznymiBył kiedyś postmodernizm.Uczy w Szkole Nauk Społecznych IFiS PAN i w Collegium Civitas.

Nadzieja jest silna i żywotna? To tak dalekie od wielu dzisiejszych intuicji…

Silna i żywotna, a jednocześnie subtelna i bardzo wysublimowana. W swoich przejawach zwiewna, a zarazem bardzo trudna do zabicia.

Co znaczy w takim razie ludowa mądrość, która mówi, że nadzieja jest matką głupich?

To powiedzenie wynika z kondycji dawnego życia chłopskiego w Polsce. Życia bardzo twardego, wielowiekowej pańszczyzny, w której liczyło się tylko to, co człowiek miał w ręku. Co było konkretne, namacalne. Wszystko, co było jakimś rodzajem przyszłości, projektu czy marzenia wydawało się tak niepewne, tak łatwe do odebrania, że należało się raczej przed tym bronić. To zresztą cechuje wiele kultur tradycyjnych – ten lęk przed przedsiębiorczością, przed ryzykiem. Tu się wiele zmieniło w ostatnich dziesięcioleciach w Polsce, ale przez długie lata nie warto było liczyć na nadzieję.

A jak jest dziś? Czy dzisiaj nadzieja jest nam potrzebna?

Nadzieja jest w ogóle potrzebna. Myślę, że jest po prostu nieuchronną i zawsze obecną częścią kondycji ludzkiej. Ponieważ człowiek jest istotą rozciągniętą w czasie, tak bym to – za nielubianym dziś Heideggerem – określił. Żyje w czasie i jeżeli nadzieja – która dotyczy przede wszystkim przyszłości – jest nieobecna, jego życie jest życiem „po amputacji”, to znaczy pozbawionym czegoś fundamentalnie ważnego. Ta waga nadziei dotyczy człowieka nowożytnego, z ostatnich pięciu wieków, czyli takiego, który orientuje się na przyszłość. Myślę, że nadziei bardzo źle zrobiło stwierdzenie sprzed trzydziestu mniej więcej lat, że w pewnym sensie przyszłości nie ma, że jest tylko teraźniejszość.

Że historia, jak u Francisa Fukuyamy, się skończyła?

No właśnie. To była koncepcja świata bez innych możliwości. Co więcej, snucie marzeń na temat przyszłości, czyli myśl utopijna, zostało ogłoszone złem. Tymczasem świat zaczął się chwiać w posadach, chwieje się coraz bardziej i myślenie o alternatywnych sposobach naszego istnienia staje się coraz bardziej potrzebne

[

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Rozmowa ukazała się w lutowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn opinii” (02/2021) pod tytułem Nadzieja matką odważnych. 

FreshMail.pl