Anegdota

Jajko

  • autor
  • Rafał Bryndal

Pojechałem nad morze. Jego kolor nie miał znaczenia. Najważniejszy był terapeutyczny szum fal. Wynająłem stary rybacki dom przerobiony na apartament. Widok z okna był tak porażający, że sprawiał wrażenie fototapety. Miejscowość nie należała do wyjątkowych atrakcji tego wybrzeża. Nie opisano jej w żadnym przewodniku. Tu nie trafiali ci, którzy lubią sprawdzać w Googleʼu, dokąd jadą, na zasadzie „co warto zobaczyć i zwiedzić, bo jestem zbyt głupi, by samemu tam trafić”.

No i dobrze, bo dzięki temu było mało turystów, którzy robią selfie na tle wszystkiego, co może wzbudzić zazdrość ich znajomych na Facebooku.

Przyjechałem tu przed sezonem, więc oferta gastronomiczna nie przedstawiała się zbyt imponująco. Znalazłem otwartą tylko jedną małą restaurację, gdzie można było mieć bezpośredni kontakt z ośmiornicą i kelnerką, która ją przypominała. Od rana w miasteczku nic się nie działo. Słońce świeciło, morze szumiało, czasami przez ulicę przeszedł jakiś znudzony pies albo listonosz przemknął na swoim motorowerze.

Poszedłem do malutkiego sklepu przy głównej drodze. Jej główność polegała na tym, że jedynie tam w tej opustoszałej zwykle w upalne dni miejscowości …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl