Felieton

Jesienna depresja

  • autor
  • Natalia Fiedorczuk-Cieślak

Kiedy jest pięknie, tym bardziej boli – piszę wiadomość koleżance, w odpowiedzi na stwierdzenie, że z trudem znosi wysoką estetykę tegorocznej jesieni. Droga z Kaszub do domu, po wijącej się i usianej dziurami leśnej szosie, przypomina mi o tym zdaniu. Jesień jest piękna, jest też niezwykle przedłużająca się, niby zakonserwowana w formalinie. „Spadnijcie już, liście – myślę. – Drzewa, wyłysiejcie”. Nieznośnie słoneczna, ciepła i łagodna. Wszyscy rozpływają się w zachwytach i fotografują telefonami rozpłonione korony, mnie tegoroczna jesień dekoncentruje i wywłaszcza z podmiotowości. Nie umiem, nie mogę uznać tego piękna za fakt, zbytnio mnie rozprasza, każe analizować porządki, fraktalne struktury – obezwładnia mnie chaotyczność natury, którą ktoś arbitralnie nazwał urodziwą. Piękno – to rozproszona i niejasna kategoria, którą łatwiej odnieść mi do materialnej reprezentacji: piękna sukienka, piękny nos, piękne dziecko, w tym momencie, tutaj …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl