Reportaż

Nasz ksiądz pedofilem? Przecież to niemożliwe

W majowym numerze „Pisma” ukazał się reportaż o księdzu pedofilu z Kolska. Pojechałem zobaczyć, jak zareagowali na ten tekst mieszkańcy, Kościół, a przede wszystkim ludzie skrzywdzeni przez duchownego jako dzieci.
rysunki Justyna Frąckiewicz

Te wszystkie nieudane małżeństwa, o których słyszała, nałogi, dwa samobójstwa… – Czy to mogło być z winy Piechowiaka? – Elżbieta po cichu pyta dziś samą siebie. Pracuje w aptece. Oczywiście, że przez lata słyszała plotki, że kiedyś był tutaj „taki” ksiądz. Ale nikt jej nie mówił, że skrzywdził tak wiele osób. O niewygodnym i wstydliwym temacie po prostu trzeba było milczeć. Takie tu panowały zasady. I panują do dziś. 

Milczy proboszcz w trakcie niedzielnej mszy.

Milczą wójt i radni w trakcie sesji. 

Milczą ludzie. 

Dziś, po tym, jak temat wybrzmiał w mediach, o Kazimierzu Piechowiaku nadal nie mówi się głośno, tak jakby księdza pedofila nigdy w gminie Kolsko nie było.

>>>>Przeczytaj reportaż Michała Szczęcha o księdzu pedofilu z Kolska >>>> 


ja ciebie ostatniow kościele nie widuję – powiedziała do Beaty z wyrzutem sąsiadka.

– Bóg jest wszędzie, więc ja kościoła do modlitwy nie potrzebuję – odpowiedziała Beata, która przez księdza Piechowiaka nie potrafiła ułożyć sobie życia. Jest sama. – Czytałaś artykuł? – zapytała sąsiadkę. – Był o tym, co ksiądz Piechowiak przez lata robił z dziećmi. A może oglądałaś filmTylko nie mów nikomu[dokument w reżyserii Tomasza Sekielskiego o pedofilii wśród księży – przyp. red.]? 

– To ty nie wiesz, że najwięcej zboczeńców jest wśród murarzy? – sąsiadka usłyszała to pewnie w telewizji publicznej.

– Czy ty byś chciała, żeby twoje dziecko ksiądz zgwałcił? Mnie molestował, kiedy byłam dzieckiem! – wyrzuciła z siebie Beata. Po raz pierwszy zebrała się na taką odwagę. A sąsiadka odwróciła się i poszła. Chyba nie uwierzyła. Wielu nie wierzy. Albo mówią: – Przecież to było dawno, a ksiądz Piechowiak nie żyje.

 


agnieszka liśkiewicz,szkolna księgowa, miała nadzieję, że jeśli historia księdza Piechowiaka wybrzmi w mediach, to ludzie zaczną o niej mówić. – To miało być jak przecięcie wrzodu, o którym wszyscy wiedzieli, ale nikt nie próbował go ruszyć – mówi. Wrzód pękł, rana się jątrzy, a ludzie nie reagują. Liczą chyba, że sama zaschnie. 

– Żyją, jakby nic się nie stało, bo tak jest najprościej – Kamila Florczak, rolniczka po studiach, mogłaby mówić to ludziom prosto w twarz. Pyta jednak: – Tylko czy jest sens, skoro i tak nie …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Kup prenumeratę

Reportaż ukazał się w lipcowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (07/2019) pod tytułem Cudów brak.

FreshMail.pl