Opowiadanie

Moja lewa stopa

Wieje z południowego zachodu, a jak na złość wszystkie sensowne obejścia grani właśnie z tej strony. Żeby jeszcze rozwiewało chmury, toby i wątpliwości rozwiało, ale im bardziej duje, tym więcej się kłębi, tu już nie ma co liczyć na słońce, zaćmiło się, zsiniało, grań długa i widokowa w takich warunkach to już nie jest przyjemność. Już bym schodził, z przełączki żlebik jakiś jedynkowy, parskający żywym piargiem, ale w dół to się jakoś zniesie, spiargdoli się w podskokach, do doliny, do stawów, na czaj. Na swoje już wlazłem, i wczoraj, i dzisiaj, mogę już zleźć, wcześniej niż było w planie, do niższego schroniska, może będzie w karcie coś poza czosnkową i gulaszem, żebym nie musiał zapijać wódką na żołądek, sieć się pojawi, sprawdzi się prognozy, jeśli powietrze przestanie się szarpać, to sobie tę grań dokończymy jutro, a jak nie, to za rok, gór do tej pory nie zburzą. Gdzież on, czemu samym ostrzem lezie, a raczej pełznie po głazach, bo jak tak na samej grani zawieje, to i zwiać może, setka w porywach, równowaga chwiejna, pod kurtkę się wwieje taka wichrzyca i porwie jak na glajcie do Dzikiej Doliny. No, ja tamtędy nie mam zamiaru, pójdę obejściem, może go złapię przed następną przełączką i nakłonię do wycofu. Co tu napisał Paryski, „skośnym zachodzikiem do półeczki i wprost w górę po pewnych, zadzierżystych stopniach”, te zdrobnienia brzmią niepokojąco, więc czujnie się zachodzikiem do półeczki przesuwam, teraz ma być pewnie i zadzierżyście, czyli jak mniemam lito – no coś tam wystaje prosto w górę, wygląda drabiniasto, wołam do tego tam, w grań wczepionego: „E!”, tak na próbę, czy wiatr doniesie, ale tak szybko wieje, że przeleciało nad nim, zanim zdążył usłyszeć, widzę, że chowa się po drugiej stronie krawędzi przed podmuchami, czasem łeb wystawia, żeby dalszą drogę wypatrzeć, macham mu i pokazuję na chwyty nad sobą, na migi zapytuję, czy z góry wyglądają pewnie, on coś mi odmachuje, jakby potwierdzał, ale może to wiatr mu ręką poruszył, bo znowu się wczepia w skałę, żeby nie odlecieć.

rysunki Iza Dudzik

rysunki Iza Dudzik

Niby mam lepiej, …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl