Felieton

Najbardziej żal mi klamki

  • autor
  • Marcin Wicha

Tymczasem zamknęli aptekę. Zerwali litery z elewacji. Zabrali stare drzwi. Najbardziej żal mi klamki.

Klamka to ważny detal. Klamka bierze udział w rytuale powitania. Ludzie dotykają budynków, budynki dotykają ludzi. Podają sobie ręce i w tym geście dom określa swój stosunek do przybysza. Ustępuje albo stawia opór. Układa się w dłoni lub wyłamuje palce. Demonstruje uległość, obojętność, dominację. Klamka apteki była zrobiona ze szkła. Właściwie nie klamka, tylko uchwyt. Technicznie biorąc „pochwyt jednostronny”, ale wstydzę się użyć tego słowa. Szklany walec na metalowych wspornikach.

Przed wojną apteka to było coś. Piętrowy dom przy głównym placu, z neobarokową attyką. Skład leków krajowych i zagranicznych, wód mineralnych i przyborów kosmetycznych. Czytam o tym w monografii Andrzeja Wróbla.

Aptekarz trzymał się z dala od innych Żydów. …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl