Reportaż

"Nieistniejący" homoseksualiści w Iranie

w Iranie nie ma homoseksualistów – powiedział prezydent Mahmud Ahmadineżad. Rzeczywiście nie ma: ukrywają się, zmieniają płeć, emigrują lub są zabijani.
Rysunki Justyna Frąckiewicz

Kiedy ktoś umrze, gotujemy zupę. Każdy po kolei miesza i wypowiada słowa modlitwy – mówi Anahita. Dwa miesiące temu zmarł jej dziadek. Przyszli wszyscy przyjaciele. Mahmud też był z nimi. Anahita pamięta, jak powiedział: – Mam nadzieję, że po mojej śmierci przygotujecie równie dobrą.

Nie znali się długo, kilka miesięcy. Anahita dopiero co przyjechała do Warszawy, znalazła mieszkanie, zaczęła studia. Przez pierwsze tygodnie była tu z mamą. Inaczej nie poradziłaby sobie ze zorganizowaniem wszystkiego, pierwszy raz tak daleko od domu. Tata nie wie, że jego córka chodzi teraz po ulicach bez hidżabu. Jeszcze mu tego nie powiedziała, to byłby za duży szok, przecież ledwo co oswoił się z myślą, że mieszka w Europie. 

Mahmud był w Warszawie tylko pół roku, ale miał tu już dobrych znajomych, Irańczyków. Mieszkają w Polsce i chcą w niej zostać na stałe albo jechać dalej, na Zachód. Na pewno nie chcą wracać do Iranu. 

Spisują listę zakazanych w ich kraju słów: „samobójstwo”, „alkohol”, „seks”, „homoseksualizm”. Proszą o zmianę imion i danych. I żebym przed napisaniem tego tekstu zastanowiła się, czy chcę jeszcze kiedyś pojechać do Iranu. Boją się donosów rodaków, tego, że oni albo ich rodziny będą mieć nieprzyjemności. 

 


wojtek jeszcze niedawnomiał na imię Reza. Dopiero co skończył psychologię w Warszawie jako najlepszy zagraniczny student na roku. Teraz pracuje, ale ciężko mu się przyzwyczaić do rytmu dnia w korporacji. Z pisania wierszy się jednak nie utrzyma. Nawet jeśli są dobre – wygrał już kilka konkursów, publikował nie tylko wfarsi, ale też po angielsku i hiszpańsku. Dużo się uśmiecha i umie słuchać. To dlatego, jak mówi, wielu Irańczyków mieszkających tutaj dzwoni do niego z problemami. Ze strony Polaków nie spotkało go nigdy nic złego. Kocha Polskę, więc po kilku latach pobytu zmienił imię. Wojtkiem jest na kontach społecznościowych, w adresie e-mailowym, wśród przyjaciół, w pracy. Rezą został już tylko w dokumentach. Wojtkowi w Europie podoba się to, że każdy głośno wyraża swoje zdanie. W Iranie nie można krzyczeć. Nieważne co. – Nawet jeśli chcesz zawołać: „Niebo jest niebieskie!” – mówi Wojtek – będziesz podejrzany. Bo to znaczy, że chcesz, aby ludzie cię usłyszeli, podeszli do ciebie, żeby zebrał się tłum. A potem nie wiadomo, co się wydarzy. I to jest właśnie groźne. 

Tata nie wie, że jego córka chodzi teraz po ulicach bez hidżabu. Jeszcze mu …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Reportaż ukazał się w sierpniowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (08/2019) pod tytułem Byle nie wracać

FreshMail.pl