Opowiadanie

Niedzielni

  • autor
  • Mikołaj Grynberg

On w beżowym garniturze, ale nie takim, którego trzeba by się wstydzić. Kieszenie wcięte, nie te brzydkie – naszywane. Paska nie ma, chudy jest, ale spodnie jakoś się trzymają. Koszula w szeroką kratę, dużo barw kiedyś miała, ale prana już wiele razy bez utrwalacza kolorów. Z jednej strony kołnierzyk zawinięty do środka. Szeroko rozpięta, by mogła z niej wyjrzeć zaczerwieniona indycza szyja. Z krostkami, jakby pióra sobie z niej wyrwał tuż przed wyjściem z domu. 

Ona też trochę na beżowo i w spodniach. Bluzka już mało błękitna, z wysoką stójką, a na to jeszcze kilka warstw tiulu, który ukrywa upływający czas. 

Ma na sobie sweterek w kolorze spodni – beżowawy.

To ona kupuje im ubrania, by do siebie pasowali. Ale nie pasują.

On ma odrobinę ponad sześćdziesiąt lat, ona trochę mniej. Syna mają – młodziutki, dwadzieścia lat – ubrany na granatowo-błękitnie. Nie pasuje do …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl