Anegdota

Pan Druczek, urzędnik od poezji

Pan Druczek obudził się w nastroju niewyraźnym, z lekkim bólem głowy, odrobinę zdrętwiałą lewą ręką, grzywką do góry, finezyjnym zaczerwienieniem na policzku i subtelnym, ale zauważalnym półopadem prawej powieki. Dokonawszy analizy kondycji psychofizycznej, uznał, że cierpi na poranną formę stresu przedzadaniowego, który lęgnie się w naszej duszy pomiędzy drugą a trzecią w nocy, po kryjomu przybiera na wadze między czwartą trzydzieści a piątą piętnaście, łagodne symptomy wywołuje tuż przed pobudką, czyli o szóstej pięćdziesiąt pięć, a następnie rozwija się w kolejnych godzinach, by w trudnym do uchwycenia momencie przepoczwarzyć się w stres zadaniowy. Pan Druczek był doświadczonym urzędnikiem, więc nie zadawał zbędnych pytań. Nie męczył …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Kup prenumeratę

FreshMail.pl