Anegdota

Pawilon 6

  • autor
  • Ignacy Karpowicz

Tak się złożyło, że przez dwa tygodnie prowadziłem badania terenowe w Pawilonie nr 6. Bywałem tam tak często, że pewnego razu nie chciano mnie wypuścić, skłaniając się do pomysłu, że jestem pacjentem.

I przyznam, że dałbym się przekonać, gdyby pielęgniarze okazali się przystojniejsi. Ale nie byli, a ja się nie dałem.

Pawilon nr 6 leży w parku pośród innych budynków, których liczba nie jest mi znana, choć kiedyś zabłądziłem w okolice numeru 12. Zabudowa niska, teren obszerny. Nic, tylko zdrowieć.

Wejścia są dwa: od strony lekarzy i dla odwiedzających, przez palarnię.

Od strony lekarzy nie polecam. Kiedyś chodziłem z kąta w róg w oczekiwaniu na doktora, aż tu znienacka on mi krzyczy w ucho od tyłu:

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl