Esej

Gang bang na mózgu. Dlaczego bać się porno?

  • autor
  • Karolina Lewestam
Wielki pornoeksperyment, jakim jest wystawienie całego pokolenia na seksualną papkę dostępną na żądanie, skończy się nie tyle anihilacją gatunku, ile rzadkim, bezcelowym, niesatysfakcjonującym seksem.
rysunki Justyna Frąckiewicz

Będzie o porno – ale najpierw przyjrzyjmy się jakiejś typowej współczesnej randce. Na taką udali się w 2017 roku Aziz Ansari, młody amerykański komik (znany między innymi z serialuParks and Recreation) i dwudziestodwuletnia fotografka, którą znamy pod pseudonimem „Grace”. Skąd o tym wiemy? Po randce Grace udała się do portalu Babe.net i zdała ze spotkania relację, która ukazała się pod tytułemPoszłam na randkę z Azizem Ansarim i była to najgorsza noc mojego życia. 

Ansari, jeśli wierzyć opowieści Grace, faktycznie nie wzbudza sympatii. Podczas kolacji sam wybiera jej wino, jest małomówny, wyraźnie chce, by jak najszybciej poszli już do domu. Kiedy wreszcie trafiają do jego mieszkania, sadza Grace na blacie kuchennym i z miejsca całuje. To, co następuje potem, to festiwal niezbornych i niepowiązanych ze sobą żadną narracją aktów seksualnych, pomiędzy którymi bohaterowie wydarzeń biegają po mieszkaniu jak para zdezorientowanych chomików. Ansari usiłuje łapać rękę Grace i kłaść ją na swoim penisie, ona ją zabiera. Potem Ansari oferuje jej seks oralny. Grace nie jest zachwycona, ale też w końcu „na niezbyt długo” bierze jego członka w usta. Ansari wciąż wpycha jej do ust dwa palce ułożone w literę V, czemu ona bardzo się dziwi, ale nie komentuje. Kiedy, już naga, zawędrowuje przed lustro, aktor pojawia się za nią znienacka i symuluje ruchy frykcyjne, pytając średnio namiętnie „Gdzie chcesz, żebym cię pieprzył? No gdzie?”. Grace walczy z dyskomfortem (Dlaczego nie rozmawiają? Czemu on nie bawi się jej włosami?), ale w końcu przezwycięża wstyd i jasno werbalizuje swoje obiekcje. Siadają na kanapie i wspólnie oglądają sitcomKroniki Seinfelda. Na drugi dzień, gdy Ansari wysyła Grace podziękowanie za miłe spotkanie, ona odpisuje, że jej wcale nie było miło i czuła się zmuszana do seksu. 

Trudno właściwie powiedzieć, co na tej randce poszło nie tak. Grace chciała romansu, Ansari seksu; ona nic nie komunikowała, on był nachalny. Artykuł Babe.net zbiegł się w czasie z początkiem akcji #MeToo, jest jednak znacząca różnica między Ansarim a seksualnymi drapieżnikami w rodzaju Harveya Weinsteina. „Istnieje już dobre określenie na to, co spotkało Grace podczas nocy z Azizem Ansarim” – pisała w „The New York Times” publicystka Bari Weiss, sprzeciwiając się zrównywaniu komika z Billem Cosbym i innymi molestującymi kobiety celebrytami. „Nazywa się to po prostu «kiepski seks» – i jest do bani”. 

Istotnie, do bani. Seks w ogóle coraz częściej jest do bani, jeśli wierzyć zeznaniom młodych ludzi. Nie tylko jest równie słaby, jak ten między Ansarim i Grace, ale też coraz go mniej. W często ostatnio cytowanej książceiGenprofesor psychologii Jean M. Twenge, badaczka zmian pokoleniowych, przywołuje badania pokazujące, że młodzi ludzie wchodzący teraz w dorosłość zaczynają współżyć później i mają mniej partnerów, a dzisiejsi dwudziestoparolatkowie są seksualnymi abstynentami o dwa i pół razy częściej niż poprzednie pokolenie w ich wieku. W Polsce – według badań profesora Zbigniewa Izdebskiego – nie tylko uprawiamy mniej seksu niż jeszcze kilka lat temu, ale robimy to z mniejszym zaangażowaniem (przez niecałą dekadę skróciliśmy czas gry wstępnej z dwudziestu do piętnastu minut). Bywa, że młodzi, którzy seks uprawiają, robią to w sposób odpersonalizowany: co piąty chłopak miał jakiś kontakt z prostytutką (choć Izdebski sugeruje, że niekoniecznie jest to wyraz długofalowego trendu, raczej imprezowej mody). Jeśli zaś wsłuchać się w ulicę, w opowieści znajomych i nieznajomych, okazuje się, że dzisiejszy seks, na który młodzi umawiają się na Tinderze, to głównie średnio udane spotkania dalekich sobie osób. Ludzi, którzy desperacko próbują mieć ze sobą coś wspólnego, jak Grace i Ansari, wedle własnych wyobrażeń konstruują hologram drugiego człowieka, którego nie potrafią zauważyć nawet wtedy, kiedy jego głowa znajduje się między ich nogami.

Porno istniało zawsze – czyż to nie Michał Anioł naszkicował diabła triumfalnie wsadzającego pięść w gustownie oddany odbyt grzesznika?

Skąd ten spadek jakości, skąd ilościowy zjazd? Hipotez jest wiele: niektórzy twierdzą, że kapitalizm tak nas zajeżdża, że do łóżek wpadamy już na wpół żywi. Twenge z kolei sugeruje, że to przeniesienie całego życia do internetu powoduje u nastolatków izolację, depresję i nieumiejętność współżycia społecznego – a seks stanowi przecież ważną jego część. Kiedy przeczytałam słowa anonimowego komentatora z Twittera, poczułam, że trafiłam na jeszcze jeden wartościowy trop. Pisał on, że relację Grace czyta się jak „raport z badań etnograficznych mających określić, do jakiego stopnia seks millenialsów stał się pozbawionym radości wypluwaniem przeżutej papki na wpół zapamiętanych motywów z filmów porno”. 

Czyżby to porno zabijało seks? 

 


pornotsunami.Zanim oskarżymy porno o wszystko, co jest nie tak z naszym życiem seksualnym, musimy sprawdzić, czy pornografia faktycznie ma dziś na tyle duży zasięg, by móc powodować zmiany strukturalne – i czy ten zasięg w ostatnich czasach zasadniczo się zwiększył. Historyk Brian M. Watson, autor książkiAnnals of Pornographie, nie zgadza się z takim postawieniem sprawy. Twierdzi, że porno istniało zawsze – czyż to nie Michał Anioł naszkicował diabła triumfalnie wsadzającego pięść w gustownie oddany odbyt grzesznika? Watson twierdzi też, że pociąg do „obsceny” jest wieczny, każdy wiek miał swoje fantazje, często pełne przemocy lub dziwactw, w dodatku na uliczkach średniowiecznych miast chędożono się często i dokładnie, płacono prostytutkom, możni panowie obłapiali praczki, niekiedy w obecności biegających wokół dziatek. Czy naprawdę jesteśmy więc tacy wyjątkowi? 

Jeszcze chwilę temu nie byliśmy. Dopóki porno występowało w formie zdjęć na rozkładówkach świerszczyków przechowywanych pod łóżkiem przez wuja, dostanie się do niego wymagało wysiłku: sprytu, dezynwoltury i umiejętności skradania się. Kiedy pojawiły się kasety wideo, było równie trudno, może nawet jeszcze trudniej – w końcu nie każdy potrafi spojrzeć w twarz pani z wypożyczalni, podając jejPoszukiwaczy zaginionej szparki,Przeminęło z wytryskiemczyNigdy w rzyci. 

Wszystko zmieniło się wraz z nadejściem internetu, a jeszcze bardziej – wraz z rozwojem technologii mobilnej. Przeminęły czasy czołgania się pod łóżkami – do niemal dowolnej treści pornograficznej można dotrzeć w biurze, pustym tramwaju czy w toalecie. Nastąpiła szaleńcza eksplozja ilościowa; konsumpcja porno stała się masowa. Wkrótce penetracja (tak, wiem) rynku była już tak głęboka, że kiedy w 2009 roku na Uniwersytecie Montrealskim profesor Simon Louis Lajeunesse próbował przeprowadzić badania nad wpływem pornografii na życie seksualne mężczyzn, nie był w stanie skonstruować grupy kontrolnej: „Zaczęliśmy od poszukiwania mężczyzn między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia, którzy nie korzystają z pornografii. Nie mogliśmy żadnych znaleźć”. 

Prześledźmy rozwój jednej tylko strony porno. Powstały w 2007 roku Pornhub to dziś najpopularniejsza na świecie platforma oferującastreamingklipów pornograficznych. Natomiast w Polsce, w rankingu Alexa pokazującym ruch na stronach internetowych wyżej znajduje się strona Bongacams.com z sekskamerami na żywo, na której, cytując blog „The PornDude”, „możesz oglądać Azjatki, BBW, nastolatki, transy i mamuśki”. Ale już w USA Pornhub wyprzedzają tylko strony, na których przesiadujemy cały dzień, typu Google czy YouTube. Wystarczył rok, by Pornhub doczekał się miliona odwiedzających dziennie. Dużo, prawda? Każdego dnia milion ludzi masturbowało się do ekranowego seksu pokazywanego na jednej tylko stronie. A jednak rok później na Pornhubie było już pięć milionów klientów dziennie. W 2009 roku ta liczba się podwoiła, a w 2015 korzystało ze strony już pięćdziesiąt milionów użytkowników. W 2016 roku świat skonsumował na Pornhubie 191 625 000 dni pornograficznych – czyli wiele, wiele stuleci materiału. W 2018 roku każdego dnia wchodziło na Pornhub już dziewięćdziesiąt dwa miliony ludzi.

To w dużej mierze mężczyźni, chociaż „spożycie” wśród kobiet stopniowo rośnie, z czego Pornhub jest bardzo dumny, w swoim corocznym raporcie cytując pracującą dla nich psycholożkę Laurie Betito. Nie widzi ona w tym zjawisku powolnego ulegania drapieżnemu przemysłowi sprzedającemu pustą satysfakcję, ale kobiecy „empowerment”, emancypację i ostateczne zrzucenie wiktoriańskiego gorsetu. Oto jej komentarz do faktu, że dziewczyny coraz częściej odwiedzają Pornhub: „Począwszy od ruchu #MeToo po ważne kobiety na scenie światowej, jak Hillary Clinton czy Nikki Haley, kobiety czują się wzmocnione i znalazły swój głos” (eee… dziękujemy, Hillary?). Psycholożka owa nie wypowiada się natomiast w temacie najmłodszych, którzy – według NSPCC, organizacji poświęconej ochronie dzieci przed okrucieństwem – pierwszy kontakt z pornograficznymstreamingiem mają dziś średnio w wieku lat jedenastu. 

Być może w oglądaniu seksu w bardzo młodym wieku nie ma nic złego. W końcu dziesięciolatki też biegały po owych uliczkach, na których możnemu panu zdarzało się dopaść praczkę. Ale tendencja pornografii do wypełniania każdej niszy – o czym jeszcze będziemy mówić – sprawia, że na szerokoofertowych stronach w rodzaju Pornhuba, RedTube’a, YouPorn czy tych bardziej wyspecjalizowanych, można trafić na seks, co tu dużo mówić, specyficzny. 

Po pierwsze, jest on naładowany przemocą – jedno z niewielu badań na ten temat stwierdza rzecz oczywistą dla każdego, kto kiedykolwiek zawędrował w ciemne zakątki internetu: w dziewięćdziesięciu procentach dostępnych scen pornograficznych widać przemoc; na jedną scenę przypada średnio dwanaście aktów werbalnej lub fizycznej agresji. Chociaż popularne są klipy BDSM z dominującą kobietą lub brutalne porno gejowskie, przemoc ta w ogromnym stopniu jest wymierzona w kobiety. 

Chciałabym móc opisać jakąś scenę tego rodzaju, ale niektóre rzeczy łatwiej przechodzą człowiekowi przez klawiaturę w postaci cytatu. Oto streszczenie jednego z typowych filmików dostępnych na popularnych stronach, pochodzące z książkiPornland: How Porn Has Hijacked our Sexualityautorstwa Gail Dines, profesor socjologii z Bostonu. 

Scarlett jest blondynką ubraną w bieliznę w stylu Victoria Secret; jej głowa została umieszczona w czymś w rodzaju imadła. Klip zaczyna się od widoku Scarlett siedzącej na toalecie; w jej gardło wpychany jest penis, podczas gdy przyległy do penisa mężczyzna manipuluje urządzeniem przy pomocy uchwytów, które poruszają głową dziewczyny w tył i w przód. Potem mężczyzna ściąga Scarlett na podłogę […] oglądasz ją z góry, widząc jej odruch wymiotny i wychodzące z orbit oczy. Dziewczyna próbuje odsunąć głowę, żeby wziąć oddech, ale mężczyzna przyciąga imadłem jej głowę mocniej i bliżej, uniemożliwiając jej poruszanie się, i cały czas wrzeszczy: „Wstawaj z kibla, kurwo, na kolana, ty pizdo… Pierdolę pieprzoną pizdę… będę cię pierdolił, aż twoja matka wstanie z grobu”

[tłum. własne].

To tylko jeden klip, dla sympatyków seksu oralnego. A ponieważ internetowy przemysł pornograficzny rozwija się równie dobrze, a właściwie lepiej niż inne przedsięwzięcia komercyjne, jego twórcy szybko zdali sobie sprawę z możliwości, jakie niesie ze sobą wciskanie się z odpowiednio zmodyfikowanym produktem w każdą możliwą mikroniszę. Poza tym ludzie się nudzą, każdy kolejny rok musi przynieść jeszcze dziwniejsze porno i producenci narzekają, że doprawdy, ciężko już cokolwiek nowego wymyślić. Niby Anglosasi – z USA i Wysp – nadal wyszukują głównie filmiki lesbijskie (znów dane Pornhuba), Europa Zachodnia woli czesać sieć w poszukiwaniu seksu analnego, a Polacy dziwnym trafem na zmianę gustują w kategorii „mature”, czyli pań po czterdziestce, i „teen”, czyli nastolatkach – jednak w zawrotnym tempie rosną w siłę bardziej wyszukane kategorie w rodzajubukkake (kilku mężczyzn ejakuluje na jedną kobietę),gang bang(wielu na jedną, co nie zawsze kończy się dobrze dla bohaterki),cuckold(partner ogląda swoją …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl