Esej

Przyszłość Europy – czy przyszłość bez Europy?

Puszki z olejem i żarówki już od pewnego czasu podlegają tym samym zasadom w unijnej wspólnocie prawnej, ale obywatele europejscy równych praw nie mają.
Paweł Jońca

W esejuPo EuropieIvan Krastev pyta, czy przeżywamy dziś na kontynencie rozpad porównywalny do tych, które dotknęły wieloetniczne imperium Habsburgów albo Związek Radziecki.

Trafnie zauważa, że zazwyczaj „koniec jest zarówno nieunikniony, jak i niezamierzony”. Przywołując powieść Josepha RothaMarsz Radetzkiego, Krastev wskazuje, że zanikanie artefaktów politycznych (jak choćby konstytucje czy ustawy) i kulturowych odbywa się zawsze gwałtownie, zaś koniec jest naturalnym następstwem braków strukturalnych oraz procesu dryfowania i błądzenia jak we śnie. Powinniśmy zatem zadać sobie pytanie, czy nie zbliżamy się właśnie do nowej ery, choć – jak pisał austriacki poeta i prozaik Stefan Zweig – współczesnym nie jest przecież dane rozpoznać, w jakim momencie historycznym się znajdują.

 


unia europejskarzeczywiście poważnie podupadła. W ubiegłym roku mogła się cieszyć zaufaniem zaledwie czterdziestu siedmiu procent Europejczyków, mimo że ostatnio w obliczu klęski projektu brexitu (który zakrawał na niechlujne europejskie reality show) ten odsetek lekko wzrósł – co interesujące – także na Węgrzech. Jednak tak niskie poparcie dla tego wielkiego projektu politycznego, a tym bardziej dla ponownego wzmocnienia UEà laEmmanuel Macron, to o wiele za mało.

Erozja idei europejskiej wyryła głębokie ślady na całym kontynencie. Systemy partyjne w większości państw członkowskich zawaliły się: socjaliści zniknęli ze sceny, lewica jest głęboko podzielona, a próżnię polityczną wypełniają partie nacjonalistyczne, które gromadzą się w Europie pod egidą swego rodzaju międzynarodówki tożsamościowej, od Partii Wolności

Geerta Wildersa w Holandii, przez Front Narodowy Marine Le Pen we Francji, Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego w Polsce, węgierską partię Fidesz Viktora Orbána, po Prawdziwych Finów i Wolnościową Partię Austrii (FPÖ). Wszystkie te partie są dobrze zorganizowane, mają wsparcie dużych elektoratów, a także dostateczne finansowanie. Realizują często politykę socjalną (jak w Polsce), w związku z czym stały się szczególnym zagrożeniem dla lewicy. Wszędzie tam, gdzie nie potrafiła ona trzymać się argumentów socjalnych, przestrzeń publiczna przesunęła się na prawo.

Od kryzysu bankowego po euro, od polityki oszczędnościowej po uchodźczą, od katalońskiego referendum niepodległościowego po kolejną rundę negocjacji w sprawie brexitu – Unia Europejska od lat funkcjonuje w trybie zarządzania kryzysowego.

Z jednej strony wzrosły więc podziały w łonie prawicy i lewicy, z drugiej zaś pojawiło się obywatelskie centrum, które opiera się naciskom nacjonalizmu i populizmu. Strukturalnie rzecz biorąc, u podstaw zwycięstwa wyborczego Macrona i jego hasłaNi droite, ni gauche(„Ani w prawo, ani w lewo”) znajduje się ten sam kryzys reprezentacji politycznej, który na przełomie lat 2017 i 2018 doprowadził w Niemczech do sytuacji braku możliwości sformowania jakiejkolwiek rozsądnej koalicji.

Jeśli idea europejska ma zostać ocalona, należy realizować jasne i ambitne cele europejskie, wykraczające daleko poza pięć scenariuszy przyszłości UE (skupienie na realizacji pozytywnego programu reform, …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl