Esej

Sezon polowań. O rasizmie w Ameryce

  • autor
  • Michał Paweł Markowski
Sezon polowań na czarnych trwa i nic nie wskazuje na to, by miał się wkrótce skończyć. Ameryka ani myśli zrezygnować ze swojego rasistowskiego dziedzictwa, mimo ogromnego wysiłku jej postępowych mieszkańców.
rysunekKarol Banach

Ulica Roosevelta, nieopodal której mieszkam w Chicago, oddziela Little Italy od dzielnicy zamieszkanej przez społeczność afroamerykańską. Prostopadłą do niej ulicą Racine moi czarni sąsiedzi chodzą do najbliższego przystanku kolejki.

Od czasu do czasu widzę, jak jeden z drugim rzuca śmieci na chodnik: a to opakowanie po chipsach, a to pusty styropianowy pojemnik na jedzenie, a to puszkę lub plastikową butelkę po napoju. Nie do kosza na śmieci, który stoi kilkadziesiąt metrów dalej, ale na chodnik albo na trawnik.

Chodzę ulicą Racine kilka razy dziennie. Przewija się tu kilka setek Hindusów (głównie studentów szkoły medycznej) i Meksykanów (którzy idą do swojej dzielnicyPilsen), ale nigdy nie widziałem, żeby któryś z nich rzucał odpadki na chodnik. Rzucają tylko czarni i jest to fakt, na którego potwierdzenie znajduję dowody kilka razy dziennie. Nic prostszego, niż wysnuć z tego oczywisty wniosek, że czarni to brudasy i niechluje, których nie obchodzi czystość miejsca, w którym mieszkają. Nic prostszego, niż stać się rasistą, którego przekonuje to, co widzi. Jak to? Przecież skurczybyki śmiecą mi pod domem. Oni wszyscy tacy. Fleje i brudasy.

A jednak, choć prawdą jest, że śmiecący pod moim domem to czarni, nieprawdą jest, że wszyscy czarni śmiecą. Nie istnieje logiczne przejście między jednym zdaniem i drugim. Pierwsze odnosi się do jednostek, które zachowują się tak, jak się zachowują, i którym mogę zwrócić uwagę, by nie śmieciły (czy to zrobią, to już inna sprawa). Drugie odnosi się do grupy, której nigdy jako całości nie spotkam, nie mogę więc na jej temat wyciągać żadnych wniosków. Z tego, że widzę śmiecących Afroamerykanów, nie wynika, że śmieci cała grupa. Kiedy mam pewność, że taka zależność istnieje, staję się rasistą. W logice jest to błąd kategorialny. W życiu – niebezpieczny stereotyp.

 


w 1935 roku w „partisan review”ukazał się wiersz Richarda Wrighta Między światem a mną, w którym poetę nagle nawiedza w lesie wizja linczu z przeszłości:

I pewnego ranka, w lesie, nagle potknąłem się o coś,

Potknąłem się o to na trawiastej polance, otoczonej przez
 złuszczone dęby i wiązy,

I zwęglone szczegóły tej sceny powstały, wyrastając między światem a mną…

Tym czymś są „białe kości śpiące w zapomnieniu na poduszce z popiołów”, świadectwo zbrodni, którą poeta kreuje w swojej wyobraźni w drastycznych szczegółach, jakby sam był o arą podpalenia i same kości wołały o pomstę.

W oczach czarnych mieszkańców USA rasizm w Ameryce ma się świetnie, gdyż wpisany jest w samą tkankę społeczną tego kraju.

Osiemdziesiąt lat później tych sześć pierwszych wersów poematu posłużyło za motto książki Between the World and Me Ta-Nehisi Coatesa. Niewielka, stupięćdziesięciostronicowa publikacja szybko stała się w Ameryce jednym z bestsellerów ostatnich lat (od momentu wydania w 2015 roku sprzedano ponad dwa i pół miliona egzemplarzy). Nagrodzona została National Book Award, dostała się do finału Nagrody Pulitzera w kategorii General Non-fiction i uznana została przez laureatkę literackiego Nobla 1993 Toni Morrison i zgodny chór największych autorytetów amerykańskiej kultury (z redaktorem naczelnym „New Yorkera” Davidem Remnickiem na czele) za „lekturę obowiązkową”. W debiutanckim pamiętniku Piękna walka (Beautiful Struggle,2008) Coates opisywał na tle konfliktów rasowych swoje relacje z ojcem.

WMiędzy światem a mnąto on pisze przejmujący, gniewny list do swojego syna, w którym stara się wytłumaczyć, co to zna- czy być czarnym w Ameryce. A robi to tuż po zamieszkach, jakie wybuchły w Ferguson w stanie Missouri, gdy okazało się, że policjant, który zastrzelił nieuzbrojonego osiemnastolatka, Michaela Browna, podejrzanego o kradzież papierosów, został uniewinniony. Książka Coatesa poświęcona jest, jak sam autor nieustannie powtarza, kruchości czarnych ciał, od stuleci zastraszanych, dręczonych, unicestwianych przez białych, których władza i majątek zbudowane zostały na „banalności przemocy” wobec czarnych. Tak jak przed półwiekiem Hannah Arendt odsłoniła mechanizm „banalności zła”, dzięki któremu zwykły urzędnik nazistowskiego terroru, Adolf Eichmann, zarządzał niewyobrażalną maszyną mordującą Żydów, Ta-Nehisi Coates pokazuje w swojej książce mechanizm białego snu o potędze, którego systemowość silniejsza jest od zapewnień białych ludzi, że nie są rasistami. Ameryka, mówi Coates, zbudowana jest na przemocy wobec czarnych ciał, którym odmawia się wartości, jakby nie należały do jednostek – o takich, a nie innych przekonaniach; takich, a nie innych marzeniach; takich, a nie innych aspiracjach – lecz do abstrakcyjnej zbio- rowości, którą można w dowolnym momencie wziąć w nawias. „Biała Ameryka”, pisze Coates, „to syndykat, który powstał po to, by ochraniać [uzurpowany sobie przez białych] wyłączny przywilej sprawowania wła- dzy nad naszymi ciałami”. Syndykat ten opiera się na wszechobecnym lęku: że policjant może cię zatrzymać i zrewidować bez żadnego powodu, że inny policjant, który zatrzyma cię za drobne przestępstwo, wyręczy sąd i na miejscu dokona egzekucji, lęku przed swobod- ną ekspresją, która może być odczytana przez białych jako zakłócanie ich spokoju, lęku przed wygnaniem z przestrzeni, która tylko pozornie nazywa się „publiczna”, lęku, że idąc za białym, zostaniesz natychmiast posądzony o chęć napaści.

Książka Coatesa nie pozostawia wątpliwości. W oczach czarnych mieszkańców USA, którzy wBetween the World and Meznajdują potwierdzenie prześladowań, które ich dotykają, rasizm w Ameryce ma się świetnie, gdyż wpisany jest w samą tkankę społeczną tego kraju. Przed laty Malcolm X podsumował to tak:

Zawsze dobierano się do skóry czarnuchom [negroes] i zawsze sezon łowiecki [na nich] był w pełni. (…)

Gdy chce pan ustrzelić niedźwiedzia albo królika, może pan to zrobić …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl