Portret

Silvio Berlusconi. Jeden człowiek, trzy republiki

  • autor
  • Matteo Tacconi
Co łączy obecny neopopulistyczny rząd Giuseppe Conte z poprzednimi? Jeden element, od ćwierć wieku obecny na arenie politycznej Włoch – Silvio Berlusconi.
rysunekArkadiusz Hapka

Włochy są krajem, który kocham. Tu są moje korzenie. Tutaj – dzięki ojcu i dzięki samemu życiu – nauczyłem się, jak być przedsiębiorcą. Tu narodziło się we mnie umiłowanie wolności. Postanowiłem zaangażować się w działalność publiczną, ponieważ nie chcę żyć w nieliberalnym kraju, rządzonym przez ludzi niedojrzałych, a także tych odpowiedzialnych za nasze wcześniejsze niepowodzenia polityczne i gospodarcze.

To pierwsze słowa wyemitowanego w telewizji przemówienia, za pośrednictwem którego 26 stycznia 1994 roku Silvio Berlusconi ogłosił swą decyzję o zaangażowaniu się w politykę i utworzeniu nowej partii, Forza Italia. Wybory powszechne miały odbyć się już za dwa miesiące i nikt nie sądził, że Berlusconi wraz z Forza Italia będzie w stanie powstrzymać przed przejęciem władzy lewicową koalicję Alleanza dei Progressisti (Sojusz Postępowców). Według sondaży jej zwycięstwo było pewne. 

We wcześniejszych latach kilka skandali korupcyjnych zniszczyło czołowe partie tak zwanej Pierwszej Republiki, ery politycznej, która rozpoczęła się wraz z końcem drugiej wojny światowej. Rządząca od tamtego czasu krajem centrowa Democrazia Cristiana (DC, Chrześcijańska Demokracja) i często z nią sprzymierzona Partito Socialista Italiano (PSI, Włoska Partia Socjalistyczna) właściwie przestały istnieć. Wielu ważnych członków obu partii skazano za łapówkarstwo.

Zdawało się, że nic nie może powstrzymać Alleanza dei Progressisti. Wydarzyło się jednak coś niespodziewanego. Berlusconi – stojący na czele nowo powstałej partii i koalicji zrzeszającej liberalnych konserwatystów, byłych mniej znaczących członków DC i PSI, postfaszystów, a także Lega Nord (Liga Północna) opowiadającą się za większą autonomią finansową i polityczną północnych Włoch, czyli najbogatszej części kraju – zwyciężył w wyborach i został premierem. Tak narodziła się Druga Republika.

Od tamtej chwili minęło bez mała ćwierć wieku. Silvio Berlusconi zdążył się postarzeć (w 1994 roku miał pięćdziesiąt osiem lat, teraz ma osiemdziesiąt dwa lata), był zamieszany w rozmaite skandale seksualne, rozwiódł się z drugą żoną Veronicą Lario i zaręczył z młodszą od niego o czterdzieści dziewięć lat Francescą Pascale. Wielokrotnie stawał przed sądem, a w 2013 roku został skazany za oszustwa podatkowe. Popełnił sporo gaf, zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Miał także przeszczep włosów. I, oczywiście, zwyciężał w wyborach. W 1994, 2001 i 2008 roku zostawał premierem. Ale także przegrywał – w 1996 i 2006 roku, a wreszcie ostatnio 4 marca, gdy Włosi ponownie udali się do urn. Neopopulistyczna partia Movimento 5 Stelle (M5S, Ruch Pięciu Gwiazd) zdobyła trzydzieści dwa procent głosów i tym samym zatriumfowała w obu izbach włoskiego parlamentu, zapewniając sobie największą liczbę posłów i senatorów. Forza Italia otrzymała czternaście procent głosów, co było jej najgorszym wynikiem w historii, i po raz pierwszy nie jest najmocniejszą partią bloku centroprawicowego. Lega Nord (obecnie już tylko Lega), która pod wodzą Mattea Salviniego – wielbiciela Viktora Orbána i Marine Le Pen – przeobraziła się w partię suwerenistyczną, uzyskała trzy procent głosów więcej. Trzydziestego pierwszego maja jej władze doszły do porozumienia z Movimento 5 Stelle, tworząc nowy włoski rząd.

Bardzo prawdopodobne, że to łabędzi śpiew Berlusconiego, a zarazem koniec Drugiej Republiki. Niemniej były premier wciąż trafia na pierwsze strony gazet, inspiruje dziennikarzy, pisarzy i filmowców. Paolo Sorrentino, nagrodzony Oscarem reżyserWielkiego piękna, niedawno poświęcił mu dwuczęściowy film. Marco Travaglio, dziennikarz, który napisał o Berlusconim już kilka książek, właśnie opublikował kolejną, podsumowując w niej procesy sądowe byłego premiera, jego niedotrzymane obietnice i wątpliwe ustawy, które Parlament zatwierdzał, chcąc załagodzić problemy z prawem telewizyjnego magnata i wesprzeć jego spółki. 

. W 1994 roku Berlusconi zarejestrował w swoim gabinecie dziewięciominutowe przemówienie i rozesłał kasety z nagraniem do wszystkich redakcji telewizyjnych – a one materiał wyemitowały. Nikt wcześniej nie zrobił czegoś podobnego.

Bez wątpienia także w najbliższej i bardziej odległej przyszłości inni autorzy będą przyglądali się jego spuściźnie, a Włosi nie przestaną o nim mówić. To nieuniknione, ponieważ Berlusconi odcisnął na włoskiej polityce i włoskim społeczeństwie niezwykle silne piętno. Nie za sprawą reform, które przeprowadził (szczerze mówiąc, nie było ich tak wiele), ale raczej ze względu na sposób uprawiania polityki – w samym jej centrum stawiając siebie – czy raczej własny wizerunek. 

Aby zrozumieć, jak Berlusconi kształtował włoską politykę, trzeba przyjrzeć się rokowi 1994. Populizm, lideryzm, agresywne wykorzystanie telewizji dla celów politycznych, tyrady wymierzone w lewicę oraz inne charakterystyczne zachowania, które w kolejnych latach miały stać się definicjąberlusconizmu, objawiły się już wtedy, gdy Włochami wstrząsnęło polityczne …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

FreshMail.pl