Esej

Śmierć jutra. O wielkim kryzysie polskiej wyobraźni fantastycznej

  • autor
  • Ewa Drygalska
Niegdyś marzenia o przyszłości napędzane były mitologią postępu – dziś przez wielu dekonstruowaną 
i poddaną surowej krytyce. Co nam zostało z przyszłości?W jakiej kondycji znajduje się polska fantastyka? O czym fantazjujemy?
rysunki Wojtek Koss

PPP

 

Przed Rokiem Zero wszystko uległo zmianom, zapalało się i gasło, rodziły się nowe trendy, młodzi interesowali się innymi rzeczami niż starzy. A potem życie zamarzło na kość. 

(Cezary Zbierzchowski, Holocaust F)

 

Według Stanisława Lema fantastyka naukowa miała pokazywać „to, co dowolnie mało prawdopodobne, lecz jednak w zasadzie ziszczalne”, imituje więc ontologię realnego świata i „uempirycznia cuda”, jak podpowiadała Barbara Stepnowska, komentując słynny esejFantastyka i futurologiaz lat 70. Tymczasem powoli od lat 90. pojęcie utopii znikało z horyzontu XXI wieku. Przestaliśmy wierzyć, że jesteśmy w stanie wymyślić – nawet w bardzo odległej przyszłości – projekt nowego systemu, takiego, który opierałby się na sprawiedliwości, solidarności i równości społecznej. Polska wyobraźnia fantastyczna, najpłodniej realizująca się w rozmaitych podgatunkachscience fiction, przeżywa obecnie głęboki kryzys. 

 


gorączka romantyczna:związki chemiczne, piłsudski i sny o potędze. Obserwując polską fantastykę – zarówno literaturę, jak i inne teksty kultury – ostatniej dekady, możemy dostrzec wyraźną dominację historii alternatywnych. Narracje te, rozgrywające się w światach, w których wydarzenia historyczne mają przebieg inny niż w rzeczywistości, twórczo rozwijają odpowiedź na pytanie: „Co by było, gdyby…”. Mechanizm spekulacji jest tu więc podobny do tego, jaki zachodzi w fantastyce naukowej, jednak materiał, z którego budowane jest powieściowe uniwersum, stanowią realia historyczne. Według Andrzeja Niewiadowskiego i Antoniego Smuszkiewicza celem historii alternatywnej jest „poznanie ukrytych sprężyn napędzających proces dziejowy”, jak pisali oni wLeksykonie polskiej literatury fantastycznonaukowej. Ducha dziejów w ukochanej przez polskich pisarzy młodego pokolenia literaturze steampunkowej dosłownie nakręcają sprężyny, zębatki, maszyny analityczne i silniki parowe. 

Debiutujący w 2012 roku Aleksander Głowacki (pseudonim nieprzypadkowy) bohaterem swojej dobrze przyjętej powieściAlkaloiduczynił Stanisława Wokulskiego – takiego, jakim zawsze chcieliśmy go widzieć: porzucającego mrzonki o Łęckiej awanturnika podbijającego świat epoki przemysłowej. Przypadkiem odkrywa on tytułowy alkaloid – tajemniczą substancję, która wzmaga sprawność fizyczną i zdolności poznawcze, a także wyostrza zmysły. Wokulski, u Prusa dający się poznać jako świetny spekulant, buduje oparte na Alka imperium. Polska staje się supermocarstwem, w narkotycznych oparach wywaru z tropikalnej bulwy historia zupełnie zmienia bieg. 

Pięć lat później najważniejsze wyróżnienie w świecie polskiej fantastyki – Nagrodę im. Janusza A. Zajdla – zgarnął kolejny pisarz odwołujący się do estetyki steampunku. Krzysztof Piskorski wCzterdzieści i czteryopowiedział historię rozgrywającą się w alternatywnej dziewiętnastowiecznej Europie, w której ludzkość odkryła moc etheru, czyli energii próżni, co umożliwia jej między innymi podróże w czasie. 

Historie alternatywne równie często wpisują się w dominujący na prawicy dyskurs wstawania z kolan.

Także telewizja pokusiła się o wyprodukowanie własnej historii alternatywnej.1983, pierwszy polskojęzyczny serial na platformie Netflix, wprowadza nas w świat, w którym Rzeczpospolita Ludowa nie tylko nie upadła, ale uniezależniła się od Rosji i jako państwo totalitarne przetrwała do roku 2003, kiedy to rozgrywa się akcja. Punktem dywergencji, czyli momentem zmiany biegu dziejów, stały się zamachy terrorystyczne z tytułowego 1983 roku. Śmierć wielu niewinnych osób skutecznie osłabia konspiracyjne podziemie – w konsekwencji nigdy nie dochodzi do powstania Solidarności i upadku żelaznej kurtyny. Jaka staje się w wyniku tych zmian alternatywna Polska? Radzi sobie całkiem nieźle: dysponuje energią jądrową, w Warszawie działa rozbudowana sieć metra, polscy inżynierowie na kilka lat przed Steve’em Jobsem i rządową National Security Agency, której inwigilującą działalność zdemaskował Edward Snowden, opracowują model dotykowego proto-smartfona – czujnym okiem obserwującą swoich właścicieli Traszkę. W tej historii nigdy nie lądujemy na peryferiach systemu światowego. Przeciwnie, tworzymy własny, samowystarczalny system-świat. 

Fantazje o polskiej mocarstwowości chętnie wykorzystywane są w konserwatywnej, skręcającej w prawo literaturzescience fiction. Marcin Wolski, znany głównie jako prawicowy satyryk, jest także autorem powieści fantastycznych: w 2010 roku wydałWallenroda, a dwa lata później –Mocarstwo. W obu snuje fantazje o tym, jak to Polska, walcząc u boku Niemiec, stała się europejską potęgą. Zmiany biegu dziejów dokonuje nie kto inny, jak zmitologizowany do granic możliwości marszałek Piłsudski, który nie umiera w 1935 roku, lecz dzięki cudownej interwencji ojca Pio (sic!) żyje jeszcze pięć lat i doprowadza do sojuszu z Hitlerem. Polska w aliansie z Rzeszą pokonuje aliantów, by następnie, współpracując z niemieckim podziemiem, przywieść nazistowskie Niemcy do upadku i odzyskać Kresy Zachodnie. Choć tytułowym Wallenrodem, czyli polskim szpiegiem rozpracowującym Niemców, jest pół-Żydówka Helena Wichmann, to jednocześnie Wolski przedstawia alternatywną wersję zbrodni w Jedwabnem. Dokonują jej nie Polacy – w tej historii ratujący Żydów – lecz Niemcy. Trudno powieść Wolskiego porównać do jakiejkolwiek innej narracji, która w podobny sposób splatałaby polskie rojenia o ofiarności, bohaterstwie i moralnym rozgrzeszeniu. 

Fantazje naszych autorów krążą również wokół ratowania narodowego charyzmatu. Nie zawsze zostaje on ocalony w konsekwencji wygranej wojny. W powieści Macieja ParowskiegoBurza. Ucieczka z Warszawy ’40do wojny w ogóle nie dochodzi. Międzywojenna koniunktura II Rzeczpospolitej trwa w najlepsze. Warszawa staje się intelektualnym i artystycznym centrum Europy oraz areną historycznych przetasowań, a Polska – Mesjaszem, duchowym przewodnikiem innych narodów. Analizowany przez Marię Janion kanon martyrologiczno-mesjański także w XXI wieku ma się świetnie. „Gorączka romantyczna to fantastyka” – pisała Janion w swojej kanoniczej monografii. Czy jesteśmy na zawsze ukąszeni romantyzmem? 

Jeszcze do niedawana apokaliptyczne wizje dotyczące nadchodzącej katastrofy ekologicznej stanowiły zaledwie jeden z możliwych scenariuszy. Dziś opierają się na twardej wiedzy naukowej. 

A przecież wszystko mogło potoczyć się inaczej. Co, gdyby Mickiewicz nie zniszczył swojego …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Ewa Drygalska była jednym z gości debaty zorganizowanej 26 maja przez Pismo podczas Międzynarodowego Festiwalu Literatury Apostrof. Rozmowę poprowadził Jakub Majmurek. 

FreshMail.pl