Felieton

Tymczasem

  • autor
  • Marcin Wicha

Przyszłość jest nie do wytrzymania. „Straciła słuch społeczny” – mówią politolodzy. „Uważa się za coś lepszego, nie słucha rad i nie dba o pracę w terenie” – donoszą partyjni koledzy. Hasło „Wybierzmy przyszłość” stało się dziwacznym reliktem lat 90.

To jak z tymi ludźmi, którzy nie zrywali folii ochronnej z foteli, gdyż nowy samochód był zbyt cenny, zbyt dobry, zbyt doskonały, żeby tak po prostu w nim siadać. Kiedyś żartowaliśmy z takich obyczajów. A teraz, proszę, przyszłość okazała się właśnie zbyt dobra i zbyt cenna. Zaraz byśmy coś zepsuli lub wybrudzili. 

Przyszłość nas nie lubi. Straszy, że wkrótce stracimy robotę. Lepsze posady zajmie sztuczna inteligencja, a nam nie starczy pieniędzy na wymianę genów, nikt nie skopiuje naszych mózgów na twardy dysk. Kiedy się zestarzejemy, nie dotrzyma nam towarzystwa japoński robot opiekun. Już prędzej telewizja Trwam. Pilota zabierze pielęgniarka (o ile jeszcze będą jakieś pielęgniarki).

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl