Felieton

Wybielanie kolorowych dzieci

  • autor
  • Marcin Wicha

W naszej szkole był jeden Bułgar. Właściwie pół-Bułgar, po ojcu. Potem wyjechał. Ostatnio znów się kolegujemy na Facebooku. Pisze po szwedzku, ale wygląda, że wszystko u niego OK.

Pół Bułgara na tysiąc osób. Współczynnik różnorodności wynosił więc zero, przecinek, zero, zero, zero, pięć. Mimo to na szkolnych korytarzach wisiały rysunki przedstawiające korowody dzieci różnej narodowości. Każdej wiosny, przed pierwszym maja, malowaliśmy szeregi pokracznych postaci. Żywe łańcuchy oplatały ziemię. Splecione dłonie nie bardzo nam wychodziły, wyglądały jak czarne supełki. Podejrzewam, że wszystko to miało jakiś związek zOdą do młodościi ziemskim koliskiem. A poza tym: pokój,paix,mir.

Obowiązywał ścisły parytet. Dwoje Afrykanów i dwoje Chińczyków. Przy czym Chińczycy wyglądali jak roześmiane słoneczka w trójkątnych kapeluszach (ustalenie płci utrudniał fakt, że spod kapeluszy zawsze sterczały warkoczyki). Musiał się także pojawić Indianin w pióropuszu oraz …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Felieton ukazał się w październikowym wydaniu miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (10/1018) pod tytułem "Tymczasem".

Czytaj także

FreshMail.pl