Anegdota

Z cyklu Lamenty. W góry

  • autor
  • Eliza Kącka

Szanowni Państwo,

piszę tego e-maila, gdyż jestem licealistką z Lidzbarka Warmińskiego i uważam, że mamy w Polsce wiele do zaoferowania pod kątem kultury oraz natury. Lidzbark był kiedyś bardzo religijny, bo mieszkał tam biskup Krasicki i dostał z niego natchnienia na satyry. Są tu też termy i góra wznosząca się pod miastem, która się nazywa Krzyżowa jak Giewont, co zawsze mnie wprawia w nastrój symbolizmu. A ja byłam pod Giewontem niedawno i napisałam z tego tytułu artykuł, który bym chciała Państwu posłać w celu poprawy tego miejsca. Najpierw powiem, że odwieczny krzyż na Giewoncie zawodzi małością i skoro Świebodzin mógł, to i Zakopane by mogło powiększyć swój symbol i poruszyć Naród rozmiarem. Można tu kupić rzeczy owcze (ser, kapcie, kamizelki), drewniane ciupagi oraz krzyże z bursztynu i podobne tatrzańskie dewocje. Powiedział mi też Góral, że tu płucze się nerki. Natomiast nad Morskim Okiem zrobiło się ciemno już o czwartej po południu, chociaż to miejsce ma walor widokowy. Ja myślę, że nie po to płacimy podatki, żeby mieć ciemno jak w dziczy. I Giewontu nie widać nad Morskim Okiem, co stanowi skandal! A w ogóle, co za park, jak bez latarń. I nowe ławki dałabym nie nad jeziorem, bo tam same kamienie, tylko po drodze więcej. Bo te, co są, to zasypane śniegiem, szkoda dojść, buty się przemacza.

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl