Na moich fotografiach zawsze jestem nagi, ponieważ dla mnie ciało oznacza zawsze szczerość i otwartość, a ja chcę być wobec widza jak najbardziej uczciwy – opowiada o swoim projekcie Artem Humilevskyi.

Seria autoportretów jest zapisem podróży nietrywialnego, wielkiego ciała w głąb jego świata wewnętrznego. Budzący empatię olbrzym rozpoczął ją podczas pandemii. Rozpad więzi, izolacja i samotność – to wszystko stało się dla niego impulsem do autorefleksji.
Widoczne na jego pracach pejzaże, architektura, wnętrza budują scenografię, która pomaga zrozumieć codzienność Olbrzyma. Określa on w ten sposób swoją tożsamość, ale i zarysowuje swoje granice, rzeźbiarską odrębność. Autoironicznie, bezpretensjonalnie, szczerze i uczciwie odsłania przed obiektywem i odbiorcą siebie oraz swoje pozbawione ubrania ciało.
„Na moich fotografiach zawsze jestem nagi, ponieważ dla mnie ciało oznacza zawsze szczerość i otwartość, a ja chcę być wobec widza jak najbardziej uczciwy – pisze Artem Humilevskyi na swojej stronie internetowej. – Postawa wobec nagiego ciała w starożytności, (…) czy w naszej erze totalnych i schlebiających selfie, instagramowego ekshibicjonizmu, nieokiełznanej demonstracji fitnessowej urody, (…) oczywiście bardzo się różni. Dziś trudno w tym cielesnym nurcie kogokolwiek zaskoczyć czy oszołomić. (…) Jednocześnie staram się to robić bez pomocy towarzyszącej cielesnej seksualności. Jest ona nieobecna w moim projekcie; kwestia ciała wyczerpuje się samym ciałem. Doświadczony widz raczej skojarzy to z historią sztuki, w szczególności ze sztuką współczesną, gdzie wyraźnie manifestuje się linia hiperbolizowanej formy ciała: flamandzcy Rubens i Jordaens, kolumbijski Botero, Brytyjczyk Lucian Freud, Ukrainka Lesia Khomenko z jej malarskim cyklem «Olbrzymy»”.
Wraz z wybuchem pełnoskalowej inwazji Rosji projekt zacznie stawiać pytania o ducha ukraińskości. Wyewoluuje w drugą część Korzenie, którą pokazujemy w tegorocznym cyklu W kadrze. Razem tworzą wizualny zapis i historię Giganta oraz jego podróży w poszukiwaniu tożsamości. Projekt wciąż trwa.




















Więcej fotografii z tegorocznego cyklu W kadrze znajdziesz na: magazynpismo.pl/w-kadrze.