numer lutowy
Newslettery
Rzeczywistość
Felietony
Idee
Posłuchaj
Kultura
Opowiadanie
Był wieczór. Od morza ciągnął wciąż ciepły wiatr. A on obudził się po długiej drzemce z ćmiącym bólem głowy i nie mógł sobie przypomnieć, jak nazywa się to miasto, choć jeszcze niedawno patrzył na nie z balkonu. Wzory na ceracie, którą był przykryty ustawiony tam plastikowy stół, wydawały się wypukłe pod dotykiem dłoni. Nie był też pewien, ile dni już tu spędził ani kiedy powinien się wymeldować. Nic strasznego. Zgubił początek, to się ostatnio zdarza. Jeszcze raz, od nowa. Wdech, przytrzymaj, wydech. Wdech, przytrzymaj i wypuść, długo, powoli. Pamięć wróci przed ostatnim dzwonem. Jesteś spokojny i zrelaksowany, nie myślisz o niczym. Wszystko wydaje się odległe i nieważne. Czas przestaje płynąć.