Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Przeczytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Myśli znikąd

Sznurówki

POSŁUCHAJ

Rysunek Anna Głąbicka

Dzieci nie lubią wiązać sznurówek – a jeśli nawet lubią, to zwykle robią to kiepsko. Zawiązana przez nie sznurówka wytrzymuje krótko i szybko wypełza z pętelek, niepostrzeżenie przeistaczając się w kaskady śmiercionośnego sznurka, na który można nadepnąć drugim butem i rymsnąć na twarz. Ponieważ żyję zanurzona w kulturze terapeutycznej, za swój nadrzędny obowiązek uznałam uchronienie dziecka od traumy związanej z utratą twarzy, a ponieważ żyję w globalnym kapitalizmie, postanowiłam wesprzeć się w tym celu na jego najważniejszej instytucji, czyli sklepie internetowym z dziadostwem z Chin. Tylko bowiem w takim sklepie można nabyć gumkowe sznurówki, które wkłada się w buty na stałe, zabezpiecza specjalnym klipsem, a one trzymają tenże but na nodze zasadniczo bez aktywnego udziału jej właściciela. 

Można co prawda przyjąć, że takie rozwiązanie jedynie odracza traumę. Gumkowy sznurówkowiec przecież pewnego dnia pójdzie w świat, w którym wszędzie – w pracy i w tramwajach – zaczają się nań wielkie, parciane sznurówizdy o przekroju cumy okrętowej, które będą go smagać na odlew po nerach i twarzy w losowo wybranych momentach – ale skądinąd wiadomo, że wszystko, zwłaszcza traumę, najlepiej zawsze przełożyć na później, więc kliknęłam na to, co zasugerowała mi wyszukiwarka, żeby zobaczyć oferty i podjąć decyzję. I sklep, do którego trafiłam, miał informacje spisane, jak przykazania mojżeszowe, w punktach, które zaczynały się tak: „1. Zaoszczędź czas: W codziennym życiu musisz tylko dokręcić sznurowadła za pomocą sznurowadeł. Tak długo, jak sznurowadło jest zainstalowane, zaoszczędzisz to czas na zawiązanie sznurowadeł. Bez niezauważonych luźnych sznurowadeł podczas chodzenia, joggingu lub pracy”.

Te słowa dowodziły czarno na białym, że automatyczne tłumaczenie bywa wciąż zawodne, były bowiem jak ten kotlet z psa, o którym mówił w pamiętnym filmie Boguś Linda („przemielony razem z budą”). Ale, co dziwne, mimo odpięcia od znaczeń, sformułowania te nadal miały sznyt rzetelnego opisu produktu, jakieś uspakajające echo formy („2. Łatwe w instalacji: Po zainstalowaniu sznurowadeł wystarczy przejść sznurowadła przez elastyczny zamek, wyregulować odpowiednią długość, odciąć nadmiar części, a następnie zainstalować klips na ogonie”) – jak zdekonstruowana gitara Picassa, która niesie nadal w sobie powidok pierwowzoru i wywołuje dokładnie te same emocje i tiki co on, pokazując, że nasze reakcje nie domagają się tak naprawdę jakichś tam rzeczy samych w sobie, ale mogą zostać wywołane przez trik wprawnego iluzjonisty, neurologicznego manipulatora. Zaraz potem, w punkcie trzecim, następowały szczegóły techniczne: „3. Łatwa do regulacji: Długość koronki wynosi 120 cm, opakowanie koronkowe zawiera 6 sznurowadeł, 6 sprzączek sprężynowych i 6 klipsów na ogon. Odpowiedni dla dzieci, dorosłych, dzieci, biegaczy i butów w każdym wieku”. 

I to, co najbardziej mnie przeraziło, to nie owa sieczka słowna, ale rozpad mojego rozumu praktycznego, czyli zdolności racjonalnego wyboru – bo oto czytałam te punkty, szukając informacji; informacji owych nie otrzymywałam, ale w jakiś dziwny sposób mi to nie przeszkadzało, bo liczył się fakt ślizgania po informacjopodobnym artefakcie słownym, liczyło się poddawanie się nawykowi sprawdzania, a nie rzeczywiste sprawdzanie; to było jak LARP deliberacji, jak pusty rytuał myślenia. Gdy dotarłam do „4. Silne przełączniki: Dzięki mocnym przełącznikom nie będzie nagłych sztuczek podczas uprawiania sportu lub długotrwałego użytkowania. Nie musisz się już martwić, jeśli sznurowadła się skończyły”, poczułam, że naprawdę się nie martwię, że zdołano mnie uspokoić, że wszystko będzie dobrze. Niech mnie cuma pochlasta, jeśli czytając te bzdury, nie podrapałam się skutecznie tam, gdzie swędziała mnie atawistyczna potrzeba researchu. 

Co prawda sznurówki, kiedy już dotarły z Chin, były w strzępach, ale co tam, przynajmniej przez chwilę czułam się, jakbym faktycznie coś kupiła. Kto by pomyślał, że zamiast myślenia wystarczy wrażenie myślenia, zamiast wiedzy wystarczy poczucie, że się ją zdobywa, zamiast sztuki wystarczy AI slop, zamiast rozmowy – talk show, a zamiast życia – potrzaskane symulakrum.


Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i zamów dostęp.

Cykl Myśli znikąd sponsoruje Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00