Wersja audio
Spojrzenie. Patrzy mi w oczy,
zapuszczając w duszy ruch wahania.
Zbliża się kres starego. Wysprzątałem pokój,
zapiąłem się na ostatni guzik. Stanęło w progu.
Na półkach równo poukładałem zwycięstwa,
odkurzyłem spokój, zaścieliłem bezsenne noce.
Nieruchome, coraz głębiej we mnie sięga.
Próbowałem się bronić, wywalczyć przejście.
Lustro miałem za tarczę, z nagród budowałem barykady.
Liczyłem na uciułane sukcesy, zaskarbione sympatie.
Z półek ściągałem posiłki uznania i dokonań.
Byle tylko odwrócić jego uwagę.
Ogołociłem ściany, opróżniłem szuflady. Nic już nie mam.
Tylko bałagan, tylko siebie. I to Spojrzenie.
Nagi, bez lustra, patrzę sobie
prosto w oczy.
Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i wykup dostęp.