Listy z cyfrowego roju
O letnich powrotach i mocy dobrego sąsiedztwa
Nigdy nie było wiadomo, kiedy na nasze kolejowe osiedle przyjedzie Człowiek z Watą. W przeciwieństwie do chłopa obwieszczającego swoje przybycie donośnym „Zimioooki–kartofle–zimiokiii!” Człowiek z Watą pojawiał się znienacka i rozkładał swój stragan po cichu. Zapach palonego cukru