Fotoreportaż
Uczyń mnie piękną

Wykonana przez AI diagnoza mojej twarzy, nałożona na portret modelowany w 3D, w który wmontowałam własne zdjęcie.
Dorastałam w czasie intensywnego rozkwitu branży chirurgii plastycznej. Czułam silną więź z milionami Chińczyków, którzy – podobnie jak ja oceniani pod kątem swojego wyglądu – pragnęli estetycznej transformacji. Sama wybrałam inną drogę: aby zmierzyć się z moimi obawami dotyczącymi wyglądu i społecznymi ideałami piękna oraz zbadać mechanizmy stojące za sceną chirurgii plastycznej w Chinach, zwróciłam się ku fotografii.
Odwiedziłam ponad 30 klinik chirurgii plastycznej, pokazując zdjęcia swojej twarzy. Konsultanci, którzy nazywali siebie „projektantami piękna”, używali różnych narzędzi do jej oceny i opracowywali plany operacji na moim portrecie. W autorytarnym tonie skrupulatnie wskazywali „wady” mojej fizjonomii. Czasami od razu zachęcali mnie, żebym wybrała pożądane rysy spośród najpopularniejszych wzorów – jakbym wybierała produkt z półki. Mówili mi, że twarz może być przepustką do wymarzonego życia.
Odwiedzając kolejne kliniki, fotografowałam ich wnętrza, w których współistnieją ze sobą elementy medyczne i komercyjne. W trakcie trwania projektu zgromadziłam również przedoperacyjne portrety osób, które przeszły zabiegi kosmetyczne w danych placówkach, opublikowane w portalach internetowych poświęconych chirurgii plastycznej w celach promocyjnych. Mimo obiektywizmu, z jakim zostały sfotografowane, te twarze emanują całą mieszanką uczuć: od melancholii po zdziwienie, nadzieję, niepokój, determinację, nostalgię… Przypominają mi maski pośmiertne lub fotografie post mortem. Skasowałam znaki wodne klinik, którymi pierwotnie były oznaczone portrety, a te zmieniłam w maski. Potem te maski założyłam, zrobiłam sobie zdjęcia i dodałam na nich nowe znaki wodne – były nimi chińskie słowa związane z piętnowaniem naszego wyglądu. Zainspirowana metodami montażowymi używanymi przez policję w XX wieku do tworzenia portretów pamięciowych osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa [świadek wybierał poszczególne elementy twarzy z klasera zawierającego dziesiątki wariantów oczu, nosa, ust etc. na przezroczystych foliach – przyp. red.], usunęłam nasze charakterystyczne rysy twarzy, co jest zarówno dokumentacją stygmatyzowanego oblicza, jak i oporem wobec społecznego spojrzenia.
Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.
Mecenasem fotoreportaży w „Piśmie” jest Fotofestiwal – Międzynarodowy Festiwal Fotografii w Łodzi.
