Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Poezja

Na stary bilet komunikacji miejskiej znaleziony w kieszeni długo nienoszonego płaszcza w innym kraju

POSŁUCHAJ

byliśmy przecież dziećmi jeździliśmy czerwonymi wagonikami

uczyliśmy się słowa pantograf jedliśmy złe lody (które wtedy 

wydawały nam się dobre) o imieniu greckiej nimfy 

(którego wtedy nie znaliśmy) i heeej zakręt tyrt tyrt wszystko 

się zmieniało  krzesełka ich obiciówki w nowych 

niebywałych kolorach byliśmy ostatecznie dziećmi i bawiły

nas rzeczy pstre zmieniały się taryfy i legitymacje które podobno

niegrzeczni chłopcy umieli oszukać pieczętując orzełkiem 

(już w koronie) z dziesięciogroszówki (już po denominacji) byliśmy

coraz wyżsi mimo czarnobyla może przez brojlery z hormonami

wzrostu może po prostu przez ten nowy lepszy świat

byliśmy zatem wyżsi i zapryszczeni i zakompleksieni więc w ciemnych 

pokojach czatów i wstydliwych zakamarkach wolnych przeglądarek

które odwiedzali podobno tylko niegrzeczni chłopcy

dowiadywaliśmy się co i jak a czy p bo nie dla nas sekrety z bravo

bitego przez zdrową większość byliśmy przecież dziećmi 

i robiliśmy złe lody (które wtedy wydawały nam się dobre)

pisaliśmy listy miłosne na papierze wysyłane na poczty których

śmieszne nazwy wydawały nam się samym pięknem udawaliśmy

kolegów udawaliśmy że wcale nam nie jest przykro udawaliśmy 

że ten dowcip nas bawi udawaliśmy a ostatecznie się nie udało

byliśmy przecież dziećmi uczyliśmy się słowa pantokrator 

uczęszczaliśmy do salek katechetycznych zmieniały się taryfy

i legitymacje a my jechaliśmy nadal na gapę niektórzy z nas

mieli zły wygląd inni mieli dobry wygląd spoko kolo bez skojarzeń

a czy p i ostatecznie ktoś się dowiadywał i ostatecznie 

ktoś wyjeżdżał na zawsze z okolic poczty o śmiesznej nazwie która

kiedyś wydawała nam się samym pięknem a potem nigdy już

nie chcieliśmy jej odwiedzić bo są rzeczy ponad nasze siły

bo są rzeczy przekraczające wysokość opłat a inni

jechali jeszcze dalej byliśmy wprawdzie dziećmi ale trumny 

miały już rozmiar dorosły ale o tym się tylko słyszało ktoś gdzieś

nigdzie blisko ten niebezpieczny zakręt tyrt tyrt do wesela

się zagoi wszystko się zmieniało mieliśmy klucze do stancji i mieliśmy 

kochanków i mieliśmy własne zdanie ale byliśmy przecież dziećmi 

tej ziemi tej ziemi i miała ona swoje taryfy swoje tabele opłat za 

nieuzasadnione użycie ciała a zwłaszcza miłości do kogoś 

z okolic poczty o śmiesznej nazwie o za to nie należało się

bravo tylko piekło z rozpalonymi do czerwoności wagonikami

byliśmy przecież dziećmi jeździliśmy do siebie pospiesznym

który zawsze wydawał się zbyt wolny ta niecierpliwość

ta niecierpliwość ten brak lokum (bo byliśmy przecież

dziećmi chociaż łóżka miały już rozmiar dorosły)

ciemne pokoje i wstydliwe zakamarki wolnych pomieszczeń

o zupełnie innym przeznaczeniu udawaliśmy że przeznaczenie

nie ma znaczenia udawaliśmy że przeznaczenie jakoś

da się jednak oszukać w tym kraju pieczętowanym orzełkiem

(już w koronie) i krzyżykiem (już po denominacji)

i przejechać się i przelecieć się na gapę no bravo tyrt tyrt unikając

swawolnych podglądarek i ciekawskich donosicieli

z ich wyciąganiem z kieszeni spoconą dłonią legitymacji

z ich tabelami taryf za nieuzasadnienione użycie

całych siebie samych siebie byliśmy przecież dziećmi i jeśli 

mieliśmy wiarę to tylko naiwną że ostateczne się uda 

byliśmy przecież dziećmi ale nikt nie chciał wiedzieć kim byliśmy

czym chcemy jeździć i z kim chodzić byliśmy przecież dziećmi

i każdy chciał wiedzieć kim byliśmy czym chcemy jeździć

i z kim chodzić i mianowicie w jakim celu i do pomieszczeń 

o jakim konkretnie mianowicie przeznaczeniu i mianowicie

jakiego pochodzenia są te plamy na pstrej obiciówce 

a były to oczywiście mianowicie plamy pochodzenia 

zwierzęcego i przeznaczenia zwierzęcego i nie mieliśmy

innego przeznaczenia jak tylko zwierzęce w ciemnych 

pokoikach i zakamarkach do których nie jadą żadne wesołe

czerwone wagoniki choć robi się tam lody (które wydawały

nam się dobre ale były złe bardzo złe były samym złem)

byliśmy przecież dziećmi ale mogliśmy ostatecznie wyjechać

(do wesela) ostatecznie nikt nie będzie za wami tęsknił greckie nimfy

ostatecznie róbcie sobie co chcecie ostatecznie krzyżyk (po denominacji) 

i orzełek (z koroną) na drogę i tyrt tyrt nie było to takie trudne

było to strasznie trudne z wyciąganiem z kieszeni spoconą

dłonią legitymacji bycia z tamtej ziemi tamtej ziemi bliżej 

czarnobyla i pantokratora bo niektórzy z nas mieli zły wygląd 

niektórzy z nas mieli złą wiarę niektórzy z nas mieli złe 

przeznaczenie byli niegrzecznymi chłopcami niewłaściwego przeznaczenia

byliśmy przecież dziećmi lecz pańska łaska jeździ na pstrej 

obiciówce w biało czerwonym wagoniku i w naszej ziemi 

tej ziemi inni niegrzeczni chłopcy zmienili taryfy zmienili wysokość opłat 

o czym zostaliśmy poinformowani osobnym mailem zmieniły się 

reguły gry zasady kompromisu zmieniła się długość naszych łóżek 

i przeznaczonych nam trumien byliśmy przecież dorośli

byliśmy przecież dziećmi i w innym kraju szliśmy w dawno nienoszonym 

płaszczu wsuwaliśmy do kieszeni dłoń i znajdowaliśmy bilet zresztą nieważny 

jakby wszystko to było nieważne jakby nieważne było że byliśmy przecież dziećmi

Berlin 9-10 II 2021

Poezja w „Piśmie” powstaje przy wsparciu Fundacji Jana Michalskiego.

Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty – zarejestruj się i wykup dostęp.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00