Poezja

(...)

 


 

Miasto jak miasto –

trochę pustynia, trochę mrowisko.

Dzieło człowieka, z jego brzydotą i grymasem,

na podobieństwo

z ramionami atlety,

w odgłosach kroków kobiet w butach na wysokich obcasach,

w procesie trawienia,

krzyku.

 

Tutaj zamiast nas płaczą fontanny,

i zimą zamarzają w swoim wnętrzu

i wtedy są cichsze od ciszy.

 

I ulice są miejscem, gdzie zdychasz,

gdzie nie wracasz,

by zlać się z rozbłyskami neonów

I migotać, migotać –

do godziny zmartwychwstania.

 

W świątyni Harlemu

stoi czarny Chrystus

z białym koźlęciem na wychudłych ramionach.

Saksofony zatrudniono

do prywatnego życia,

tak rzadko widuje się je tutaj

spacerujące razem.

 

tłumaczenie Olga Wiewióra

 

 

Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli masz prenumeratę lub dostęp online – zaloguj się, jeśli nie – zarejestruj się i wykup dostęp.

FreshMail.pl