Poezja

Cynk

 


 

W pociągu na zachód spotykam kobietę, mówi, że urodziłaby

– jak podkreśla: chętnie – chore dziecko, takie – nawet – bez

głowy, gdyby bóg – jeśli jest, podkreśla – dał jej tak potężne

– jak ona to nazywa – błogosławieństwo.

 

Gestykuluje, na paznokciach ma białe plamki.

Brakuje jej cynku – myślę.

 

Dodaje, że mieszka w lesie, ale że jest tam ostatnio

szalenie – jak podkreśla – niespokojnie: ludzie

zaczynają podchodzić pod jej dom.

 

 

Poezja w „Piśmie” powstaje przy wsparciu Fundacji Jana Michalskiego.

 

Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty – zarejestruj się i wykup dostęp.

FreshMail.pl