Poezja

Z dłońmi tak splecionymi...

 


 

Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś, klęcząc, spała,

W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie,

Płaczesz przez sen i wstrząsem wylękłego ciała

Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie.

 

Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę

A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana,

A ja płacz twój całuję, biodra i kolana

I ramię, i zsuniętą z ramienia koszulę.

 

Lecz, karmiony ust twoich spłakanym oddechem,

Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania

Zadaję ciemną nocą tłumione pytania.

Odpowiadasz bezładnie – ja słucham z uśmiechem.

 

Wiersz Bolesława Leśmiana pochodzi z domeny publicznej. Więcej wierszy tego poety i innych twórców na stronie Wolnelektury.pl

 

 

Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty – zarejestruj się i wykup dostęp.