Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Przeczytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Apteczka

Charlie Jeer. Nie jestem typem od bebopu

POSŁUCHAJ

Rysunek Anna Głąbicka

Moja apteczka ma kształt futerału na saksofon. Trzymam w niej ten instrument, odkąd byłem dzieckiem. Pamiętam, jak zawożąc mnie do szkoły, mama włączała w samochodzie swoje ulubione kawałki z lat 80. i 90., w których pojawiały się te wszystkie dramatyczne saksofonowe solówki. Mam tezę, że gdy słuchasz piosenek, to słowa prowadzą cię za rękę w kierunku emocji, którą w danym momencie masz czuć. Tymczasem instrumentalne fragmenty utworu pozwalają działać wyobraźni. To właśnie było dla mnie zawsze najbardziej ekscytujące w muzyce – gdy zamykałem oczy, a w tle brzmiał saksofon, mogłem być sam na sam ze swoimi emocjami. Z tym, co moje, a nie z tym, o czym akurat śpiewa Sade.

Zacząłem się uczyć grać na saksofonie, gdy miałem 11 lat. Pięć lat później znałem już klasyczne fundamenty. Po zdaniu formalnego egzaminu w szkole moim nauczycielem został Tony Rico, saksofonista z rodzinnego hrabstwa Kent. Już na pierwszych zajęciach kazał mi odłożyć na bok nuty. Zachęcał mnie, żebym grał to, co lubię.

W trakcie ćwiczeń puszczałem więc z głośnika popowe kawałki, których słuchałem na co dzień, i przyozdabiałem je dźwiękami saksofonu. Wtedy zrozumiałem, że nigdy nie będę typem muzyka od bebopu. Zamiast wykonywać imponujące jazzowe improwizacje, wolę podążać za melodią i dodawać do niej coś od siebie. Dlatego dziś, gdy pracuję nad nowym utworem, traktuję melodię na równi z solówką.

Techniczna biegłość to nie wszystko. Grając na instrumencie czy pisząc tekst piosenki, trzeba też umieć uchwycić emocje. A do tego niezbędne jest życiowe doświadczenie. Bez emocjonalnych punktów odniesienia nie powstał jeszcze żaden dobry utwór.

Liczy się też zabawa. Nie zawsze chodzi przecież o to, by stworzyć kolejną „piosenkę Charliego Jeera”. Gdy siadam do pisania, moją intencją nie jest powielanie już raz sprawdzonych trików. Mówię sobie wtedy: a co jeśli dziś napiszesz piosenkę przywodzącą na myśl radiowe ballady z lat 80.? Lub taką, w której rapujesz? Albo coś, co równie dobrze mogłaby wydać Charli XCX? Te eksperymenty nie służą jedynie pobudzeniu kreatywności. Choć pewnie nigdy nie ujrzą światła dziennego, przypominają mi o tym, że robienie muzyki to przede wszystkim przyjemność. A ja sam jestem szczęściarzem, że właśnie tym mogę się zajmować w życiu.

Najbardziej boję się chwili, w której przestanę to doceniać. Gdy osiągasz sukces albo z dnia na dzień stajesz się popularny – tak jak było w moim przypadku po udziale w reality show Too Hot to Handle – łatwo dać się ponieść zakusom ego i stracić z oczu to, co naprawdę ważne. Po apteczkę sięgam więc też, kiedy potrzebuję się uziemić.

Pomocny okazuje się wówczas sport, regularne ćwiczenie na siłowni. A także rodzinna pamiątka, którą zawsze mam na sobie. Karę, sikhijską bransoletę wiele lat temu podarował mi mój dziadek – Babadźi [tym tytułem określa się wśród wyznawców hinduizmu nauczycieli duchowych i starszych mężczyzn, których darzy się szacunkiem – przyp. M.R.]. Ma ona symbolizować nieskończoność. Nie jestem szczególnie religijny, wątpię, że kara zapewnia mi jakąś ochronę przed złem. Ale dzięki temu, że ją noszę, mam poczucie bycia częścią większej wspólnoty.

Babadźi – jak wielu innych Hindusów – wyemigrował do Wielkiej Brytanii po drugiej wojnie światowej, by pomóc odbudowywać tutejszą gospodarkę. Wierzył, że zapewni tym samym lepszą przyszłość swojej rodzinie. To dzięki jego odwadze mam możliwość robić to, co kocham. I dlatego choć mogę dziś nazwać się muzykiem, w równym stopniu jestem też wnukiem, synem i bratem. A nic tak nie sprowadza na ziemię jak siostry, które ganią cię za to, że wciąż nie umyłeś naczyń po obiedzie.

Rozmawiał i przełożył Mateusz Roesler


Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i wykup dostęp.

Charlie Jeer wystąpi 13 sierpnia na BitterSweet Festival w Poznaniu.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00