Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Godnie o osobach z niepełnosprawnością

Gdzie masz oczy! To wreszcie ma ręce i nogi! Głucha jesteś?! Jak się czujemy w naszym języku?
rysunek ALEKSANDRA GOŁĘBIEWSKA
POSŁUCHAJ

Pisząc o tym, co w tytule, nie będę zaczynać od strukturalistów i od przypominania, że język kształtuje świadomość, bo to oczywiste. Zacznę od Agaty Sikory i smutnej prawdy z jej książkiWolność, równość, przemoc: zajmujemy się językiem opisu, gdy język jest dla nas kwestią społecznego być albo nie być. Czyli temat raczej nie zaciekawi osób, które – na razie – są w grupie uprzywilejowanej.

Dlaczego ja, osoba bez niepełnosprawności, zamierzam pisać o języku inkluzywnym? Jestem matką dziecka z niepełnosprawnością, osoby jeszcze nie całkiem piśmiennej. Kilka lat zderzania się z polską rzeczywistością szpitalną i społeczną kazało mi zadać (sobie i innym) parę ważnych pytań, które zawarłam w książceEmil i my.

Chcąc nie chcąc, stałam się rzeczniczką Emila w różnych sytuacjach, które jego (nas) spotykały. Budując nowy język, w którym Emil i my czulibyśmy się dobrze, musiałam też przebudować rzeczywistość wokół siebie.

Na uniwersytecie prowadzę zajęcia ze studentami, ale jestem chyba bardziej aktywistką niż akademiczką. Nie wiem, czy bycie rzeczniczką wyłącznie własnego dziecka sprawia, że staję się automatycznie aktywistką – zawsze myślałam, że prawdziwy aktywista zajmuje się sprawami, które go osobiście nie dotyczą. Jednak korzystam z prawa do pisania (to zawsze jest przywilej), bo spotkania i dyskusje wokół książki uwrażliwiły mnie na wiele kwestii, o których wcześniej nie miałam pojęcia.

Ponieważ nie ma się co silić na pozory obiektywizmu w opisie, bo nikt nie jest obiektywny – ani badaczka, ani reporter, wspomnę tu jedynie o mojej subiektywnej postmetodologii. Od kwartału przyglądam się językowi, w którym wraz z moją rodziną jestem zanurzona. Prace naukowe są dla mnie tak samo ważne jak instagramowe ankiety, lektury czytane na głos równie istotne, jak zasłyszane „na mieście” wypowiedzi.

Dostęp online
Zapewnij sobie dostęp online do wszystkich tekstów, nagrań audio i wersji na czytniki.Skorzystaj z oferty

Na początek kilka tez, które mogą wydać się oczywiste, ale stanowią punkt wyjścia moich rozważań. Zostały sformułowane podczas świetnego spotkania z serii Wykluczenia w Krakowie Mieście Literatury Unesco, w którym uczestniczyli między innymi Paweł Cywiński, Sybil Grzybowskie i Kamil Kopacewicz, pod hasłemWszystkie się zmieścimy. Rozmówcy Oli Migalskiej akcentowali może bardziej prawa osób LGBT+ oraz uchodźczyń i uchodźców, ale podstawowe założenia języka inkluzywnego są wspólne. Wnioski z tego spotkania są ważne i warto je tu wypunktować.

Język jest nośnikiem emocji. Po nagłaśnianych w mediach przypadkach stosowania mowy nienawiści rośnie niechęć rasowa, a nawet liczba przestępstw na tym tle. Tak samo będzie z niechęcią wobec niepełnosprawności. Ale jeśli szukamy nadziei, można założyć, że w drugą stronę świat działa tak samo i że ten proces jest odwracalny – czyli mówienie językiem inkluzywnym powinno zwiększyć pozytywne nastawienie odbiorców do różnych grup wykluczonych.

Język wizualny działa tak samo jak język mówiony czy pisany, obraz również może stanowić inkluzywny przekaz. Przypomina o tym zdjęcie Agaty Tomaszewskiej i Wojtka Sawickiego w „Tygodniku Powszechnym”. Wojtek Sawicki jest osobą z niepełnosprawnością, para zgodziła się na fotografię, która koresponduje ze słynnym zdjęciem Yoko Ono i nagiego Johna Lennona w pozycji embrionalnej.

Każda tożsamość jest relacyjna, zawsze kształtuje się wobec kogoś, w odbiciu, jako kontrtożsamość. Jeśli nazywamy kogoś osobą z niepełnosprawnością, to tylko wtedy, kiedy sami uważamy się za osobę bez niepełnosprawności. Jakimś rozwiązaniem jest ćwiczenie symetrii w języku, czyli jeśli mówimy o kimś „czarny”, to o sobie w każdym kontekście powinniśmy myśleć i mówić „biały”. Jeśli mówimy o kimś „niepełnosprawny”, to musimy zadać sobie pytanie, czy my na pewno jesteśmy pełnosprawni.

Wreszcie – nie używajmy sformułowania „polityczna poprawność”, bo zostało wymyślone przez przeciwników języka inkluzywnego, tak samo jak sformułowanieglobal warmingzostało „przejęte” i rozpropagowane przez denialistów klimatycznych.

Syty głodnego nie zrozumie

Co jest więc poprawne, a co właściwe? Większość specjalistów zgadza się co do tego, że szeroką normę tworzy język popularnych mediów. Niedługo po premierze książki i po serii wywiadów, gdzie oczywiście miałam kontrolę nad tym, co i w jakim kontekście zostało opublikowane, zadzwonił do mnie przedstawiciel jednej z ogólnopolskich stacji telewizyjnych. Chciał zaprosić do studia całą naszą rodzinę i porozmawiać o tym, czy Emil jest brzydki (sic!). Gdy go zapytałam, czy czytał książkę, odpowiedział, że nie miał czasu – a w książce piszę właśnie o jedynej formie, w jakiej osoby z niepełnosprawnością mogą się znaleźć w telewizji, czyli występując w funkcji petenta, który przedstawia wyzwania, z jakimi się musi mierzyć, i tym samym prosi widzów o uwagę czy pieniądze. Wydawca zrozumiał, że – jak sam powiedział – nie chcemy wystąpić w programie w roli ciekawostki (wiecie, kobieta z brodą, dziecko z dysmorfiami), ale nie mógł mi zaproponować niczego innego, a mój godnościowy przekaz z książki uznał za kameralny. Telewizja – nie chcąc promować przekazu, że osoby z niepełnosprawnością nie potrzebują pieniędzy ani współczucia widzów, tylko godnościowej narracji – zrezygnowała z przekazu w ogóle. Jeśli więc nie chcemy dostarczyć widzom chleba i igrzysk, nasze postulaty muszą pozostać w cieniu debaty publicznej.

Może w takim razie coś się zmienia na portalach internetowych czy w prasie, gdzie czytelnikowi stawia się nieco wyższe wymagania? Na fali publicystycznego wzmożenia po śmierci pani Izabeli z Pszczyny …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Esej ukazał się w kwietniowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (4/2022) pod tytułem O języku inkluzywnym i takim, który wyklucza osoby z niepełnosprawnością.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00