Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Przeczytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Felieton

Podpieranie piękna mopem

POSŁUCHAJ

Rysunek Anna Głąbicka

Zabraliśmy moją teściową na wystawę. Jest ona bowiem kulturalną kobietą, a my jesteśmy kulturalnymi ludźmi, nie było więc wyjścia, musieliśmy zażyć wspólnie jakiejś kultury i padło na wizytę w londyńskim Southbank Centre na wystawie japońskiej artystki Chiharu Shioty. Była to naprawdę świetna wystawa, a przynajmniej mi się podobała, bo najbardziej na świecie lubię włazić w sam środek sztuki, lubię, kiedy instalacje się rozlewają na całe pomieszczenia, kiedy mogę sobie wyobrazić, że sztuka się nie kończy, sztuka się rozpleniła i teraz już cały świat będzie nosił piętno tej czy innej artystycznej wizji. I ta wystawa taka była, bo Shiota lubi wziąć sobie jakiś gigantyczny kłąb włóczki i porozpinać go wokół całej sali, tworząc gęste sieci owijające się wokół różnych przedmiotów, przedmiotów, których cicha obecność nadaje włóczce metaforyczne sensy (w jednej z sal czarna włóczka opajęczyła szpitalne łóżka, porywając je w jakieś zapomniane, ciemne przestrzenie naznaczone śmiercią; w innej sali gęsta czerwona sieć, w której niczym muchy tkwiły pozawieszane klucze, obrastała drzwi jak zakrzepła krew). 

Chodziliśmy więc z moją teściową po tych pajęczych, niepokojących włóczkowych światach, a moja teściowa milczała, ciężkim wzrokiem spoglądając na tysiące włóczkowych linii porozciąganych przez artystkę po muzealnej przestrzeni w procesie, który musiał trwać tygodniami. W końcu to milczenie zaczęło być znaczące, zwłaszcza że wokół przebywało mało ludzi, bo pora dziwacznie poranna, a kiedy jest mniej ludzi, to cisza waży więcej. Zaczęłam więc na nią znacząco spoglądać w nadziei, że w końcu coś powie, że może ma jakieś głębokie przemyślenia związane z naturą tej sztuki – w końcu ulotka głosiła, że Shiota eksploruje „ciało, pamięć, świadomość i kruchość egzystencji”. Kiedy mój pytający wzrok stał się nieznośnie intensywny, teściowa westchnęła i rzekła słabym głosem: „Rany boskie, ile po tym będzie sprzątania”. 

I najpierw mnie zatkało, bo przecież tutaj pamięć, świadomość i kruchość egzystencji, a myśl mojej teściowej, zamiast łasić się do tych wielkich rzeczy, jest już przy chwili, gdy wystawa się skończy i włóczka przestanie być sztuką. Ona już widzi moment, kiedy zapalą się mocniejsze światła, wejdą do utkanych pomieszczeń panie z obsługi i zaczną zwijać niciane kilometry z powrotem w kłębki. Ona już wie, że będzie to robota niewdzięczna i wyjątkowo żmudna. Ona już przeczuwa, że niektóre z pajęczyn zasupłają się tak nieszczęśliwie, że trzeba będzie poprzecinać węzły nożyczkami, co spowoduje, że z włóczki oderwą się obłoczki puszku i rozwieją po podłodze, a potem trzeba będzie je zamiatać na mokro, żeby nie odfruwały. To z kolei spowoduje powstanie smug kurzu na błyszczącej podłodze, a błyszczącej podłogi nie można przecież zmywać byle czym. Są do tego potrzebne specjalne preparaty i ktoś już dziś musi myśleć o tym, że trzeba je zakupić – razem z dużą liczbą mopów i szmat. Moja teściowa to widzi, bo to do niej całe życie delegowano ten moment, moment po przyjęciu, po święcie, po zabawie. 

I nagle złość mnie ogarnęła na tę całą sztukę, której się wydaje, że może być wielka i wspaniała, kiedy nikt nie może być ani wspaniały, ani wielki, jeśli nie stoją za nim szeregi ludzi z mopami i w fartuchach; że środki czystości i szufelki są warunkiem możliwości piękna i znaczenia. I kiedy wieczorem dzieci mnie zapytały, czy mogą zbudować w dużym pokoju fort z kanapy i krzeseł, to najpierw powiedziałam, że w żadnym wypadku, czy oszalały, czy one rozumieją, ile będzie potem sprzątania? Czy one myślą sobie, że mogą być budowniczymi świata, podczas gdy ja będę wyskakiwać z cienia jak makrofag z Było sobie życie, bez słowa skargi zjadając ich brud i bałagan? Ale zaraz potem żal mi się zrobiło piękna i znaczenia i poszłam po dzieci, i kazałam im budować ten fort, bo najbardziej na świecie lubię włazić w sam środek fortu, lubię, kiedy forty rozlewają się na całe pomieszczenia, kiedy mogę sobie wyobrazić, że fort się nie kończy, że rozplenia się i że cały świat jest pełen piękna i znaczenia, i nie ma mopów, nie ma szufelek, jest tylko kosmos pełen praw, porządku i cudów.


Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i zamów dostęp.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00