Niebawem rozpocznie się największe w Polsce święto kina dokumentalnego, czyli festiwal Millennium Docs Against Gravity. Tegoroczna edycja odbędzie się w dniach od 8 do 17 maja, w wybranych kinach w Warszawie, Gdyni, Poznaniu, Katowicach, Łodzi, Bydgoszczy oraz we Wrocławiu. Od 19 maja do 1 czerwca część filmów będzie dostępna online na mdag.pl.
Program tegorocznej edycji jest przebogaty. To ponad 170 filmów w 16 sekcjach tematycznych! Aby ułatwić Wam wybór, członkinie i członkowie redakcji „Pisma” podzielili się swoimi filmowymi zachwytami.
Udanych festiwalowych wrażeń!
Tekst powstał we współpracy z 23. Festiwalem Filmowym Millennium Docs Against Gravity.
MISTRZOWIE I MISTRZYNIE
Orwell 2 + 2 = 5
Raoul Peck
Francja, USA / 2025 / 119 min
„Ilu niewolników trzeba mieć, by stać się dżentelmenem”? – pyta George Orwell, a za nim reżyser filmu Raoul Peck, obaj wyczuleni na nierówności klasowe i kosztowne dystynkcje, które służą do oddzielenia jednych ludzi od drugich i legitymizowania władzy nad tymi, którzy nie mają zasobów, by grać w narzuconą grę. Dokument 2 + 2 = 5 Orwell to filmowy esej, kolaż złożony z przeplecionych ze sobą obrazów przeszłych i teraźniejszych totalitaryzmów, do których narrację stanowią teksty brytyjskiego pisarza i publicysty. Aktualność i przenikliwość orwellowskich obserwacji nie stępiły się z biegiem czasu. Przeciwnie – odnoszę wrażenie, że na ekranie obserwujemy postępującą totalitaryzację życia codziennego, która oczywiście ma swoją widowiskową odsłonę przejawiającą się w demonstracji nagiej siły, rytmicznym kroku marszowym, w geście ślepej aprobaty, ale bywa także o wiele bardziej subtelna i wyrafinowana. Dziś coraz dalej jej od topornych i dość oczywistych schematów nowomowy, bliżej do imponującej erudycji i giętkości języka, chwytów erystycznych i retorycznych, które to każdą prawdę są w stanie wywrócić na nice, a tezę niepostrzeżenie zamienić w antytezę. Co w filmie zostało chociażby zilustrowane przesłuchaniem Marka Zuckerberga przed amerykańskim Kongresem. Ten dwugodzinny seans nie należy do łatwych i przyjemnych. Raoul Peck obnaża uniwersalny mechanizm działania totalitaryzmu oraz konfrontuje widza z podatnością na manipulacje.
Anna Galewska
specjalistka ds. marketingu i e-commerce
NEW YORK I LOVE YOU, BUT...
Jak zrobić film o betonie
John Wilson
USA / 2026 / 100 min
John Wilson to dla mnie jeden z najciekawszych nowych twórców kina dokumentalnego. Polscy widzowie mogą go znać z niezwykłego serialu wyprodukowanego przez HBO Dobre rady Johna Wilsona – wystarczy obejrzeć jeden odcinek, żeby zrozumieć, jak bardzo oryginalne i autorskie są jego prace. W czasach powszechnego nadużywania narzędzi sztucznej inteligencji i nie zawsze potrzebnych eksperymentów formalnych ten dokumentalista zaskakuje prostotą i bezpośredniością. Siła tych kręconych z ręki wizualnych zapisków leży w jego niezwykłej wyobraźni i niemal dziecięcej ciekawości otaczającego go świata. Wilson nigdy nie trzyma się zaplanowanego scenariusza, wręcz przeciwnie, zawsze daje się ponieść w poszukiwaniu opowieści – jego talent do niespodziewanych, ale fascynujących dygresji dorównuje umiejętnościom mistrza Wernera Herzoga.
Nie inaczej jest w jego debiucie długometrażowym Jak zrobić film o betonie – zapewniam Was, że znajdziecie w nim mnóstwo inspiracji, nawet jeśli tytułowy temat nie wydaje się Wam godny uwagi. Jest to także metakomentarz do funkcjonowania branży kina dokumentalnego, widz towarzyszy bowiem twórcy w poszukiwaniu finansowania jego z lekka absurdalnego projektu. Tego się nie da opisać, to po prostu trzeba zobaczyć.
Urszula Kifer
redaktorka naczelna
MISTRZOWIE I MISTRZYNIE
List do redakcji
Alan Berliner
USA / 2019 / 88 min
Zdjęcia publikowane w „New York Timesie” zawsze wydają mi się piękne, nawet gdy przedstawiają okropne sceny. Podobnie widzi to Alan Berliner, twórca filmu Letter to the Editor. Amerykański reżyser, ogarnięty obsesją na punkcie newsów, przez 40 lat gromadził i katalogował fotografie z papierowego wydania periodyku, by w 2019 roku z wielotysięcznej kolekcji złożyć dokument, w którym przeplatają się globalne wydarzenia ostatnich dekad z epizodami z biografii autora.
Jednak nie o historię tu chodzi, raczej o hołd dla prasy drukowanej, która wraz z postępującą cyfryzacją traci swoją dawną pozycję. Czy ma to znaczenie dla czytelników i czytelniczek? Berliner – odwołując się do słynnego zdania Marshalla McLuhana: „Środek przekazu jest przekazem” – twierdzi, że ogromne. Choćby dlatego, że każde tradycyjne wydanie dziennika stanowi zamkniętą całość, przepastność internetu natomiast powoduje inflację publikowanych w nim treści.
Ten filmowy esej bez wątpienia będzie wizualno-dźwiękową ucztą dla miłośników fotografii i szeleszczenia papieru.
Łukasz Tofil
specjalista ds. prenumeraty i subskrypcji
BOHATEROWIE_KI SĄ WŚRÓD NAS
Bibliotekarki
Kim A. Snyder
USA / 2025 / 92 min
W czasach, kiedy to algorytmy coraz częściej decydują o tym, co czytamy i jak myślimy, film The Librarians rzuca światło na tę grupę zawodową, która w cieniu cyfrowej rewolucji i chaosu wynikającego z nadmiaru informacji toczy walkę o fundamenty naszej kultury. To poruszający portret bibliotekarzy i bibliotekarek, „nawigatorów” w oceanie dezinformacji i kluczowych animatorów wspólnot lokalnych. O rodzimych pracownicach bibliotek (w Polsce ten zawód jest mocno sfeminizowany) pisała dla naszego miesięcznika Aleksandra Warecka, podkreślając, jak ważną społecznie pracę wykonują i jak wszechstronną ofertę przygotowują dla swoich czytelników i czytelniczek.
Film Kim A. Snyder również opowiada o społecznościach, w których biblioteki są centrami życia. Idzie jednak dalej, bo i dalej posunęła się wojna o wpływ na kulturę, jaka przetacza się przez Stany Zjednoczone i nie oszczędza książek. Listy pozycji, które powinny być zakazane, choć od razu budzą skojarzenia z najmroczniejszymi momentami w historii, dla wielu polityków (oraz inspirowanych przez nich wyborców i wyborczyń, którzy zrzeszają się, by „bronić dzieci przed demoralizacją”) są dziś nie przestrogą, a inspiracją. Po drugiej stronie znajdują się zaś bibliotekarze i bibliotekarki oraz biblioteka pokazana przez reżyserkę jako „trzecie miejsce”, przestrzeń między domem a pracą, gdzie status materialny przestaje mieć znaczenie, co w poszatkowanej nierównościami Ameryce jest szczególnie istotne. To też tu, w dobie głębokiej polaryzacji politycznej w USA (która często dzieli nie tylko społeczności, ale również rodziny – co doskonale uchwycono w filmie), gdzie każda informacja jest bronią, bibliotekarze stają się obrońcami prawdy (i piękna zawartego w literaturze).
I to właśnie dlatego ten film – niewygodny, bo stawiający pytania, i świetny, też dzięki zabiegom montażowym – powinni zobaczyć wszyscy, którzy cenią wolność, w tym również tę intelektualną, by przekonać się, jak ważne jest opowiadanie się po jej stronie. I jak trudne to dziś zadanie, skoro polem walki (znów!) stają się strony powieści, książek dla dzieci, tomów poezji czy esejów.
Magdalena Kicińska
redaktorka prowadząca
Przeczytaj też: Bibliotekarki: tylko na rurze nie tańczymy
NAUKI POLITYCZNE
Ona
Parsifal Reparato
Włochy, Francja / 2025 / 74 min
Trương Thị Thư przepracowała siedem lat w fabryce elektroniki w prowincji Bắc Ninh w Wietnamie. Gdy jej mąż musiał czekać kwartał, by zacząć zbierać plony z pola, ona już po miesiącu pracy przy taśmie montażowej była w stanie kupić kilka ton ryżu. Perspektywa lepszych zarobków to jednak iluzja. W przeciwieństwie do osób pracujących na roli w rytmie podyktowanym przez cykle natury 80 tysięcy kobiet zatrudnionych we wspomnianej fabryce pracuje po 12 godzin, w dzień i w nocy. Są pod ciągłą kontrolą przełożonych, a ich norma do wyrobienia z każdym dniem staje się coraz większa. Inspektorzy weryfikują ich postawę i sposób zakładania rękawiczek. Chodzą między stanowiskami i nagrywają smartfonami pomyłki (oni też muszą wyrobić normę i codziennie udokumentować konkretną liczbę błędów popełnionych przez pracownice). Paznokcie u rąk nie mogą być dłuższe niż jeden milimetr. W przeciwnym wypadku kobiety czeka kara. A gdy zdarzy się spóźnienie? Też kara. Wyjście kilka minut przed końcem zmiany? Kolejna kara.
Aby przedstawić obraz wyniszczającej pracy kobiet, włoski reżyser i antropolog Parsifal Reparato w swoim dokumencie korzysta z parateatralnych rekonstrukcji. Nagrywanie na terenie zakładu jest bowiem całkowicie zabronione, a przed rozpoczęciem zmiany pracownicom odbierane są telefony. Ponadto z obawy przed zwolnieniem wiele bohaterek filmu woli pozostać anonimowymi.
Ona to opowieść o wyzysku i nierównościach płciowych wpisujących się w kapitalistyczny system produkcji, a także o kosztach, które ponoszą kobiety, by zapewnić byt swoim rodzinom – o ich utraconym zdrowiu i oddalających się marzeniach o lepszym życiu. Dlatego gdy w filmie kilkuletnia córka Trương Thị Thư podczas gotowania obiadu pyta: „Mamo, dlaczego mężczyźni mogą dobrze jeść, dobrze się ubierać i tak mało pracować, a kobiety muszą robić wszystko?”, przez głowę przechodzi mi jedynie myśl, że kilkanaście lat później o to samo dziewczynkę zapyta jej własna córka.
Mateusz Roesler
koordynator projektów i współprac strategicznych
MIEJSCA
O czasie i wodzie
Sara Dosa
Islandia, USA / 2026 / 93 min
Najpierw była książka. Wydana w 2019 roku, jeszcze przed pandemią, opowieść islandzkiego pisarza Andriego Snaera Magnasona poruszyła serca czytelników, którzy, przejęci nadchodzącymi powoli, acz nieubłaganie konsekwencjami zmian klimatu, szukali nowego języka, nowej narracji dla tego, co nieuchronnie przed nami. W pięknej książce O czasie i wodzie, która jest wielogłosem opowieści i perspektyw, Magnason zbudował tunel czasowy – połączył przeszłość z przyszłością, by zmienić nasz kąt patrzenia na to, w jakiej sytuacji i z jakiej pozycji możemy mówić o naszej rzeczywistości.
Teraz mamy film. Nakręciła go amerykańska reżyserka Sara Dosa, znana na przykład z pełnometrażowego dokumentu Wulkan miłości, za który otrzymała liczne nominacje – między innymi do Oscarów i BAFTY – oraz nagrody. I zrobiła to z ogromnym wyczuciem na szczegół, humor, piękno relacji międzyludzkich i tych między człowiekiem a przyrodą. Z jednej strony jej dokument wiernie oddaje książkę, która jest hybrydą historii osobistej pisarza i jego rodziny, ale także esejem i reportażem, w którym Magnason oddaje głos zarówno biologom, klimatologom, jak i poetom. Z dokumentu poznajemy świat widziany jego oczami, w którym przeszłość spaja się z teraźniejszością. Oto dziadkowie Magnasona: babcia była pionierką turystyki lodowcowej, a w 1947 roku obserwowała z samolotu erupcję wulkanu Hekla. Na pierwsze randki z przyszłym mężem chodziła na lodowiec. Ci sami dziadkowie z przerażeniem obserwują, jak za ich życia znika lodowiec Okjökull, po którym za młodu spacerowali. Ich wnuk, znany pisarz Andri Snaer wygłasza mowę pogrzebową dla lodowca – wspólnie obserwują, jak w niebyt odchodzi ważny element ich przeszłości, a wraz ze znikającym lodowcem, ze zmieniającą się przyrodą odchodzą dziadkowie – ich pamięć, wspomnienia i historie. Może dlatego Magnason obsesyjnie wręcz kameruje i fotografuje swoich bliskich i przyrodę, ich relacje między sobą i z naturą. Jego gest jest tym bardziej znaczący, im szybciej wokół niego wszystko się zmienia, jakby chciał uchwycić na fotografiach spokój i pewność poprzednich pokoleń, że ich otoczenie się nie zmieni. A dziś zmienia się gwałtownie. Sara Dosa z ogromną wrażliwością tłumaczy poetycki język eseju Magnasona na język filmu i udaje jej się podtrzymać nowy sposób narracji, tak wyrazisty w jego książce. Nie pojmiemy znaczenia, jakie niesie za sobą przyszłość – zdaje się mówić Magnason – jeśli z odpowiednią uwagą nie pochylimy się nad przeszłością, nie pożegnamy jej, ale też nie utrwalimy – dla siebie dziś i dla przyszłych pokoleń. To w naszych rodzinach, w mądrości starszyzny płynie wiedza o świecie. Bez jej uwiecznienia nie poradzimy sobie ze światem, który nadchodzi. Bardzo piękny, głęboko poruszający film.
Katarzyna Kazimierowska
zastępczyni redaktorki naczelnej
KLIMAT NA ZMIANY
Pieśni lasu
Vincent Munier
Francja / 2025 / 95 min
Kiedy byłem mały, oglądałem chyba każdy film przyrodniczy, jaki nadawała telewizja publiczna. Jak gąbka chłonąłem piękno natury i głos Krystyny Czubówny. Pojawienie się w moim domu telewizji kablowej paradoksalnie położyło temu kres: obrazy produkowane w drugiej połowie lat 90. miały dynamiczny montaż i zanadto skupiały się na osobie przyrodnika, a nie na tym, o czym opowiadał i co pokazywał. Pieśni lasu (Le chant des forêts) Vincenta Muniera przypomniały mi, za co lata temu pokochałem filmy dokumentalne.
Munier to uznany fotograf dzikiej przyrody, który jako filmowiec zadebiutował w 2021 roku Duchem śniegów (La panthère des neiges) będącym owocem wieloletniego tropienia pantery śnieżnej w Tybecie. W Pieśniach lasu wraca w rodzinne strony, we francuskie Wogezy. Towarzyszy mu jego ojciec Michel i kilkunastoletni syn Simon. Razem z nimi chodzimy po lesie, nasłuchujemy śpiewu ptaków, podglądamy z ukrycia jelenie na rykowisku i rysia wracającego do miejsca, w którym zostawił upolowaną sarnę. Obecność trzech mężczyzn w filmie jest nienachalna: w kadrze pojawiają się rzadko, głównie milczą lub wymieniają uwagi szeptem. Figura dziadka przekazującego wnukowi wiedzę wychodzoną w lesie posłużyła Munierowi za metaforę naszego udziału w nieustannym cyklu narodzin i śmierci.
Pieśni lasu to film wysmakowany wizualnie, przypominający wielokrotnie nagradzane fotografie swojego autora: niemal każdy kadr nadawałby się do oprawienia w ramy. Jednocześnie wymaga skupienia, uważnego śledzenia drobnych ruchów w pozornie statycznym obrazie. Polecam wszystkim potrzebującym wyciszenia.
Marcin Czajkowski
redaktor ds. weryfikacji informacji
FETYSZE I KULTURA
Na końcu internetu
Dylan Reibling
Kanada / 2025 / 88 min
Czy można wymyślić internet na nowo? Szukając odpowiedzi na to pytanie, reżyser Dylan Reibling rusza z kamerą do USA, Brazylii, Hiszpanii, Portugalii, Niemiec, Tajwanu. Rozmawia z mieszkańcami Puszczy Amazońskiej, rolnikami z Katalonii, squattersami z Berlina, start-upowcami z Doliny Krzemowej. Tym, co łączy te osoby, jest niezgoda na to, jak obecnie wygląda internet – władza, infrastruktura (między innymi centra danych, podmorskie kable telekomunikacyjne, usługi chmurowe) oraz dane znajdują się w rękach kilku największych korporacji [o władzy big techów pisała Sylwia Czubkowska, „Pismo” nr 7/2025 – przyp. red.]. Centralizacja internetu tak bardzo niepokoi bohaterów filmu, że postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i oddolnie budują zdecentralizowane, równościowe, niehierarchiczne, samowystarczalne sieci internetowe.
Reibling snuje fascynującą opowieść o garstce rebeliantów, którzy próbują stworzyć nową postinternetową rzeczywistość, na przekór wielkim korporacjom i ich interesom, gdzie użytkownik nie jest towarem, lecz podmiotem. Film sięga też do historii internetu: od prac informatyka Paula Barana z końca lat 50. XX wieku po wynalezienie sieci komputerowej w 1989 roku przez Tima Bernersa-Lee. To był czas, kiedy wierzono – może nieco naiwnie, może pragnienie utopii przeważyło nad rozsądkiem – że internet będzie służył ludzkości, a nie interesom garstki technobogaczy. Film Na końcu internetu warto zobaczyć choćby po to, żeby rozbudzić w sobie odrobinę nadziei, że internet możemy odzyskać.
Ewa Pluta
wydawczyni wydania cyfrowego
HISTORIE INTYMNE
Moje wszystkie głosy
Maasja Ooms
Niderlandy / 2025 / 112 min
Kameralny dokument, który wnika w świat osób słyszących głosy. Punktem wyjścia są sesje terapeutyczne, podczas których bohaterowie konfrontują się z własnymi wewnętrznymi doświadczeniami – od wspierających po destrukcyjne. Reżyserka unika sensacyjności, skupiając się na empatycznym portrecie ludzi próbujących zrozumieć i oswoić swoje przeżycia. Najciekawszym elementem filmu jest forma: bohaterowie nie tylko opowiadają o głosach, ale też momentami „oddają im głos”, co tworzy niepokojącą, lecz autentyczną atmosferę. Minimalistyczna estetyka – statyczne ujęcia i brak zbędnych środków – pozwala skupić się na emocjach i słowie.
Marta Szymczyk
menedżerka mediów społecznościowych
FETYSZE I KULTURA
Syn uzdrowiciela
Ventura Durall
Hiszpania, Belgia, Francja / 2025 / 84 min
Syn uzdrowiciela to film, który ogląda się płynnie, budzący ciekawość i angażujący emocjonalnie, ale pozostawiający widza z lekkim niedosytem i zaskakująco dużą liczbą znaków zapytania.
Nie wchodzi głęboko w fenomen uzdrowiciela – jego praktyki i wpływ na ludzi. Bardzo oszczędnie operuje takimi historiami, choć dostajemy jeden wyraźny testimonial osoby, która deklaruje, że została właściwie telepatycznie uleczona z zaburzeń odżywiania.
Zamiast dochodzenia, czy Andre Malby naprawdę miał zdolności leczenia energią, otrzymujemy bardziej intymny i uniwersalny obraz procesu porządkowania relacji syna z ojcem – człowiekiem, który pozostawił po sobie niejednoznaczną, momentami kontrowersyjną spuściznę. Film nie weryfikuje jego zdolności, ale pozwala temu wybrzmieć i zawisnąć gdzieś pomiędzy wiarą a sceptycyzmem.
Syn spotyka się z różnymi osobami, próbuje dotknąć historii rodzica i swojej z wielu stron, ale ostatecznie chodzi o lepsze określenie figury ojca w jego życiu. Finał przynosi coś na kształt emocjonalnego domknięcia i cichy, osobisty happy end.
Jeśli przyjąć, że jest to opowieść o relacji, pamięci i potrzebie zrozumienia, film ten wyjątkowo dobrze spełnia swoją rolę.
Inez Jaworska
menedżerka pozyskiwania przychodów i marketingu
Pełen program tegorocznej edycji festiwalu Millennium Docs Against Gravity jest dostępny na mdag.pl.
zdjęcia: materiały prasowe









