Wersja audio
Agata Sikora: Oglądał pan serial Shrinking ?
Przemysław Bąbel: Wszystkie sezony.
Bardzo jestem ciekawa pana opinii na jego temat.
Lubię takie ciepłe poczucie humoru w stylu Teda Lasso czy Roostera, więc jako serial bardzo mi się podobał.
I Harrison Ford ma tam przepiękną rolę. Shrinking to opowieść o tym, jak załamany stratą żony psychoterapeuta zaczyna leczyć pacjentów „autorskimi” metodami…
A potem jeszcze namawia do tego koleżankę z pracy! Więc jest to bardzo ciepły serial, który pokazuje rzeczy absolutnie niedopuszczalne. W terapii żadnego nurtu nie ma miejsca na spotkania poza gabinetem, wchodzenie z butami w prywatne życie pacjentów – to nieetyczne. Ja miałem tym większy zgrzyt, że Jimmy pracuje w centrum terapii poznawczo-behawioralnej. W tym nurcie jest miejsce na elastyczność i podążanie za pacjentem, ale w jasno określonych ramach terapeutycznych.
Shrinking odsłania również, że osoby, które zajmują się zdrowiem psychicznym innych, też mogą sobie nie radzić. Bohater nie szuka pomocy psychologicznej. Jego przyjaciele z pracy nie zajmują się nim w profesjonalny sposób. Nie mogliby mu poprowadzić terapii – to też nieetyczne – ale na pewno potrafiliby gdzieś go skierować. To zresztą nie przypadek, że największe wsparcie Jimmy otrzymuje od sąsiadki.
Która bierze na siebie wychowanie jego dorastającej córki…
Paradoksalnie, choć serial przedstawia mnóstwo rzeczy, których terapeucie robić nie wolno, to bardzo dobrze pokazuje coś, co wiemy z badań: najważniejszym czynnikiem chroniącym zdrowie psychiczne jest wsparcie społeczne.
Każdy człowiek na jakimś etapie życia ma problemy, czasem mniejsze, czasem większe. Umiemy sobie z tym poradzić dzięki własnym mechanizmom i wsparciu otoczenia. Dlatego właśnie tak bardzo potrzebujemy więzi z innymi ludźmi.
Współcześnie tworzenie takich więzi wydaje się trudniejsze.
I pani, i ja pamiętamy jeszcze te czasy, gdy w bloku znali się wszyscy. Ludzie wspólnie spędzali czas po pracy, obchodzili imieniny, urodziny, dzieciaki bawiły się razem na podwórku. Tych różnych więzi było mnóstwo.
W tej chwili mamy dużą anonimowość. Jeśli sąsiad powie „dzień dobry”, to już naprawdę coś, bo większość nawet się nie wita. A kiedy więzi społeczne się rozluźniają, człowiek ma dużo mniej możliwości uzyskania wsparcia. To jedna z przyczyn rozkwitu kultury terapeutycznej w naszym kraju. Coraz częściej próbujemy za pomocą psychoterapii zaspokajać potrzeby, które kiedyś realizowaliśmy dzięki zwykłym relacjom społecznym: kontaktom przyjacielskim, koleżeńskim czy sąsiedzkim.
Trudno mi jednak wyobrazić sobie postacie ze Shrinking w PRL-owskim bloku. Bohaterowie mają świetnie …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Wypróbuj subskrypcję „Pisma”. Rezygnujesz, kiedy chcesz.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc

Rozmowa ukazała się w listopadowym numerze „Pisma” (11/2026) pod tytułem To nie jest tylko w twojej głowie.