Wersja audio
Idę w samych spodenkach kulturystycznych, ubrania zostały na krzesełku w pokoju. Nikt na mnie jednak nie spojrzy, nikt oprócz może Neptuna – pewnie się pozna, w Gdańsku wyglądał całkiem okej. Czekam, aż organizm zacznie się schładzać, ale pot nie spływa, bronzer się trzyma.
Nie mam w sobie tyle wody.
Na szczęście wieje. Człowiek jest bardzo delikatny, szczególnie w tym stanie – przypomina mi się żart, że na takie kable trzeba uważać, bo można się wykrwawić przy zacięciu. Ostry piasek mnie niepokoi, staram się nie napinać. Wierzę teraz we wszystkie mity.
Jeszcze kilka kroków. Czuję go pod stopami, każde najdrobniejsze ziarenko zawiewane na kostki i łydki. Nagle: jedno wrażenie – wypierające strach przed służbami, wirusem i tak dalej, wypierające smutek – uderza mnie tak mocno, że prawie tracę przytomność. Kierunek wiatru się zmienia i…
Zapach morza.
Nie tak ostry jak zapach wody z kranu, który czuję od kilku dni z drugiego końca pokoju. Nie tak piękny jak zapach wody gazowanej z hotelu, kiedy otworzyłem butelkę, żeby ją wylać. Inny niż Bałtyk, obcy.
Zaciągam się. Niczego mi to nie wynagrodzi, ale zostanie wspomnienie wciąż mocnego węchu. Bogowie mnie docenili.
Jestem już naprawdę zgrzany, mimo że wymknąłem się przed chwilą. Jeszcze trochę tak postoję i zasłabnę. I nikt mi nie pomoże, bo miasto opustoszało. Mam cały kraj dla siebie – kraj Segovii i Tárregi, wielkich gitarzystów, oni mi teraz przyszli do głowy – choć wcale go nie chcę, nie mam siły na zwiedzanie. Jutro miałem wracać.
Może dobrze byłoby umrzeć na plaży, w życiowej formie.
Nie, odrzucam tę arogancką myśl. Każdy chce być zapamiętany jako kolos, potężne zwierzę wyrzucone na brzeg. Nic jednak jeszcze nie osiągnąłem. Zostałbym frea- kiem, cyrkowcem. Dorobiłbym się artykułu w lokalnej gazecie – a martwe ciało nie jest w stanie pozować, wygląda na sflaczałe niezależnie od docięcia. To byłaby tragedia, gdyby ktoś mnie uwiecznił.
Zamykam oczy, lekko odchylam głowę. Słońce pali mi powieki i czoło, na pewno podgrzewa mózg. Tłuszcz z …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Czytaj i słuchaj treści, które poszerzają horyzonty. Wypróbuj subskrypcję i zyskaj pełen dostęp do treści z „Pisma”. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc

Fragment pochodzi z książki Łukasza Krukowskiego pt. Kulturysta, która ukaże się w październiku nakładem Wydawnictwa Cyranka.