Esej

Sto czterdzieści milionów prawd o Rosji

  • autor
  • Renata Lis
Pisanie o Rosji to samobójstwo. Robiąc to, sama się pcham w pułapkę. Czy można jej uniknąć?
rysunki Jagna Wróblewska

Odpowiem po rosyjsku:wsjo możno, tolko ostorożno. W przekładzie na nasze: na pewno można spróbować. Jeśli mi się poszczęści, wyjdę z tego cało.No risk, no fun. Chodźcie ze mną. Zrobimy to jak Rosjanie: pojedziemy najdalej, jak się da, a potem się zobaczy.

No dobrze, ale na czym właściwie polega problem z Rosją? Na tajemniczej głębi, której nie da się pojąć rozumem, bo można w nią tylko wierzyć, jak twierdził romantyczny poeta Fiodor Tiutczew? Na zagadce „rosyjskiej duszy” – ociekającej liryzmem i dzikiej jak niedźwiedź na Uralu? Otóż nie. Trzeba to wreszcie powiedzieć: „rosyjska dusza” to fikcja – jeden z dziewiętnastowiecznych konceptów, do których należy również polski mesjanizm, mętny nacjonalistyczny stereotyp, którego człowiek rozumny powinien się wystrzegać. Rosyjscy inteligenci, mistrzowie cieniutkiej ironii, lubią za pomocą tej kliszy podpuszczać zafascynowanych Rosją cudzoziemców i biada temu, kto wpadnie w ich sidła – kogoś, kto złapie się na haczyk „rosyjskiej duszy” i poleci dostojewszczyzną w wersjisoftlubhard, nigdy już nie potraktują poważnie. Będzie dla nich jeszcze jednym idiotą z Zachodu, który „kocha Rosję”. Mnie też kiedyś tak badali na spotkaniu autorskim w Petersburgu, na szczęście przeszłam test pomyślnie – uratowała mnie niechęć do zbiorowych tożsamości i narodowych uogólnień, wsparta szczyptą doświadczeń podróżniczych. Bo tajemnica Rosji polega na tym, że Rosjanie są tacy sami jak pozostali mieszkańcy naszej planety, czyli – różni. Nie ma o nich jednej prawdy – prawd o nich jest sto czterdzieści milionów.

I tu właśnie jest pies pogrzebany. Przez swoje rozmiary, liczebność i różnorodność kulturową Rosja jest tak nieogarniona, że nie poddaje się uogólnieniom. Norylsk, Birobidżan i Ufa, Morze Białe i Czarne, Bałtyk i Pacyfik, Mordwini, Baszkirzy i Czuwasze nie mają wspólnego mianownika, a w całość spina to bogactwo tylko żelazna klamra państwa, urzędowego języka i czasu moskiewskiego. Dlatego każde zdanie wypowiedziane o Rosji jako całości będzie jednocześnie prawdziwe i fałszywe. I każdy, kto wypowiada się o niej jako o całości, jest uzurpatorem, bo poznał tylko część, a chce udawać, że wie wszystko. Rosja jest nie do ogarnięcia – jest na to zbyt zróżnicowana i po prostu za duża. Niektórzy uważają nawet, że z tego powodu nie nadaje się do życia, bo człowiek potrzebuje raczej takiego obszaru, który byłby w stanie objąć umysłem (można z tym polemizować). Bez trudu wyobrażam sobie kogoś, kto broniłby tezy, że coś takiego jak Rosja w ogóle nie istnieje.

Tymczasem w Polsce każdy ma o Rosji wyrobione zdanie, za które w dodatku dałby się pokroić. Uważamy się w tej dziedzinie za ekspertów i dziwi nas, że świat nie czerpie od nas wiedzy pełnymi garściami. Polak prawdę ci powie – prawdę o „Ruskich”. W tygodniku „Gazeta Polska” co środę …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Pismo jest patronem medialnym  Gdańskich Spotkań Literackich „Odnalezione w tłumaczeniu” . To wydarzenie poświęcone literaturze w przekładzie. Najbliższa edycja festiwalu odbędzie się 11-13 kwietnia 2019 r. pod hasłem „Podróż na Wschód”.

FreshMail.pl