Wersja audio
Ojczym powiedział, że darmozjada w domu nie będzie trzymał. To był grudzień, a ja musiałem się wyprowadzić – opowiada Kamil (imię zmienione). Ma 22 lata, jest gładko ogolony, w dżinsach i firmowej koszulce. Gdybym minęła go na ulicy, nie przyszłoby mi do głowy, że mierzy się z kryzysem bezdomności. – Trudno mi było znaleźć robotę, bo mam wykształcenie tylko podstawowe. Zawodówkę zawaliłem. Mieliśmy w domu problemy finansowe. Mama choruje, a ojczym pracuje przy układaniu kostki brukowej tylko od wiosny do jesieni. Żeby ich wesprzeć, zamiast chodzić na lekcje, dorabiałem, kosząc u sąsiadów lub roznosząc ulotki.
Przez pierwsze dwa miesiące mieszkał kątem u najlepszego przyjaciela. – Kiedy musiałem się stamtąd wynieść, mama poradziła mi, żebym pojechał do Krakowa, bo tam mają dobrą pomoc dla bezdomnych. Cały czas utrzymuję z nią kontakt, codziennie rozmawiamy przez telefon. Myślę, że gdyby nie to, byłoby mi jeszcze trudniej. Ona chciała, żebym został w domu, choćby nie wiem co. To z ojczymem miałem nieporozumienie. Zgłosiłem się do MOPS-u [Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej – przyp. D.B.], a oni skierowali mnie do noclegowni.
Kamila poznaję w krakowskiej jadłodajni dla osób potrzebujących przy Fundacji Po pierwsze CZŁOWIEK, prowadzonej przez siostry albertynki. Od ponad dziesięciu lat wolontaryjnie pomagam tu przy wydawaniu posiłków. Chodząc z garnkiem zupy między stolikami, coraz częściej wyłapuję z tłumu twarze młodych dziewczyn i chłopaków. Ich obecność tutaj uderza. Mam wrażenie, jakby kryzys bezdomności dotykał coraz młodsze osoby.
Oficjalne statystyki pokazują, że młodych mierzących się z kryzysem bezdomności nie jest wielu. Według Ogólnopolskiego badania liczby osób bezdomnych– prowadzonego cyklicznie na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – w 2024 roku w nocy z 28 na 29 lutego z 31 042 osób w kryzysie bezdomności tylko 1022 mieściły się w przedziale wiekowym 18–25 lat. Podobnie, w poprzedniej edycji badania – w 2019 roku – wśród 30 330 osób niemających gdzie mieszkać młodych było jedynie 784. Te wyniki budzą jednak wątpliwości.
– Powiem brutalnie: statystyki są śmieszne – stwierdza Anna Grabarczyk, psychotraumatolożka, interwentka kryzysowa, pracownica socjalna i koordynatorka łódzkiego hostelu osłonowego Nowy Początek, placówki, która działa od 2024 roku i oferuje tymczasowe schronienie osobom w kryzysie bezdomności. – Zupełnie nie oddają tego, ile osób rzeczywiście mierzy się z tym problemem. W badaniu uwzględniane są tylko te, które przebywają w schroniskach albo zostały zidentyfikowane przez streetworkerów. Tymczasem z moich obserwacji wynika, że zwłaszcza młode osoby doświadczające braku bezpiecznego schronienia jako miejsca przebywania wybierają galerie handlowe, całonocne kluby, a latem parki i festiwale. Tam mogą się ukryć, pozostać niewidzialne. Zjawisko bezdomności młodych osób jest bardzo poważnie niedoszacowane.
Z tą oceną zgadza się Agnieszka Sikora, wyróżniona tytułem Warszawianki Roku 2025 prezeska Fundacji po DRUGIE, która specjalizuje się w pomocy młodym osobom w …
Aby przeczytać ten artykuł, zaloguj się lub skorzystaj z oferty.
Czytaj i słuchaj treści, które poszerzają horyzonty, inspirują do rozmów i refleksji. Wypróbuj „Pismo” przez miesiąc. Możesz zrezygnować w każdej chwili.
Dostęp online
wersja audio i na czytniki,
dostęp do aplikacji i serwisu
14,99 / miesiąc
Prenumerata
co miesiąc papierowe wydanie,
dostęp online do aplikacji i serwisu
24,99 / miesiąc

Reportaż ukazał się w lutowym wydaniu „Pisma” (2/2026) pod tytułem Balast na start.