Z Pismem u...
Mirosław Ikonowicz, legendarny korespondent
Dostał maczetę od Che Guevary. Leczył go Salvador Allende. Towarzyszył Janowi Pawłowi II. Oto życie, którym można by było obdarzyć kilka osób – i żadna nie narzekałaby na nudę.
Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.
Dostał maczetę od Che Guevary. Leczył go Salvador Allende. Towarzyszył Janowi Pawłowi II. Oto życie, którym można by było obdarzyć kilka osób – i żadna nie narzekałaby na nudę.
Był wieloma wspaniałymi osobami naraz: filmowcem, badaczem, odkrywcą, kapitanem legendarnego statku „Calypso”. Tylko mężem i ojcem trudno było mu być.
„W swojej żądzy weryfikacji dzwonią do wszystkich. Sprawdzają ciebie, twoje źródła, systemy komputerowe (...) sprawdzają zarówno otwarcie, jak i za twoimi plecami” – pisał o procesie fact-checkingu w „New Yorkerze”
Pisanie o mediach może być obarczone zarzutem, że dziennikarze zamiast rzeczywistością zajmują się sobą. Dlatego ustalmy na wstępie: to nie jest tekst o mediach, tylko o demokracji.
Pisanie pomaga pisać. Poza tym już Faulkner to powiedział: dziewięćdziesiąt dziewięć procent talentu, dziewięćdziesiąt dziewięć procent dyscypliny, dziewięćdziesiąt dziewięć procent pracy. Publikujemy fragment książki „Nitroglicyryna niepokoju” Leili Guerriero.
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być
Zadziwiające, jak „piszący dziennikarz” jest dyskredytującym określeniem, choć i Vargas Llosa i García Márquez byli dziennikarzami, nim zostali noblistami. Im zostało wybaczone, zaś tym, którzy sukcesu nie odnieśli wybaczone nie