Felieton

Tymczasem

  • autor
  • Marcin Wicha

Tyle ludzie nakupowali i co? W sklepie było pusto. Na ladzie stała ogromna puszka piwa Żygulowskiego. Autentyk prosto z Rosji, ręcznie malowana edycja mundialowa z placem Czerwonym i postaciami w strojach ludowych. Przez ostatni tydzień właściciel wszystkim zachwalał tę pamiątkę. Klienci słuchali z uprzejmym zainteresowaniem, a potem brali piwo Szczerbiec, Drzewiec, Proporzec i jeszcze może dwie puszki imbirowo-karmelowego Opata z …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Czytaj także

FreshMail.pl