Esej

Dekada horroru. Tam dom twój, gdzie trauma twoja

  • autor
  • Jakub Majmurek
„Nigdy jeszcze film grozy nie był tak opłacalny i tak doceniany” – pisał w czerwcu zeszłego roku „New York Times”.
rysunki Tomasz Walenta

Trudno się spierać z tą opinią. Pierwsza część nowej adaptacji powieści Stephena KingaTow reżyserii Andy’ego Muschiettiego (2017) okazała się najbardziej kasowym filmem grozy w historii. Gatunek, wcześniej przez krytykę czy selekcjonerów układających programy wielkich festiwali traktowany lekceważąco, zdobywa wreszcie legitymację artystycznej jakości. Co roku w Sundance wydarzeniem jest premiera kolejnego filmu grozy.Uciekaj!(2017) Jordana Peele’a jako czwarty horror w historii – poEgzorcyście(1973) Williama Friedkina,Szczękach(1975) Stevena Spielberga iMilczeniu owiec(1991) Jonathana Demme’a – został nominowany do Oscara w kategorii „najlepszy film” i jako pierwszy wygrał w kategorii „najlepszy scenariusz oryginalny”. 

 


horror społeczny.Krytycy piszą o fali „nowego horroru”, „nadhorroru” (elevated horror) czy posthorroru. Denerwuje to fanów, którzy we wszystkich tych określeniach widzą przejaw głęboko protekcjonalnego podejścia do gatunku. Jaką etykietą nie określilibyśmy jednak współczesnego kina grozy, to z pewnością nie tylko jest ono na fali wznoszącej, ale także dotyka – lepiej niż jakikolwiek inny gatunek – nastrojów naszych czasów. Dwa lata temu na łamach „Los Angeles Timesa” amerykański krytyk Justin Chang zastanawiał się, czy horror stał się gatunkiem najlepiej wyrażającym ducha Ameryki Trumpa. Można zaryzykować tezę, że nie tylko jej, ale wręcz całej dekady, która zaczęła się od recesji spowodowanej wielkim kryzysem finansowym 2008 roku, a kończy wśród eksplozji prawicowych populizmów. Współczesny film grozy oddaje aktualne nastroje, podobnie jak paranoiczny thriller spiskowy (Trzy dni Kondora,Wszyscy ludzie prezydenta) oddawał klimat Ameryki leczącej kaca po aferze Watergate.

Dlaczego to właśnie film grozy stał się zwierciadłem dekady? Szukając odpowiedzi na to pytanie, warto pamiętać, że gatunek ten – mimo wpisanego w konwencję eskapizmu – zawsze zdolny był w metaforycznej formie wyrażać istotne kwestie społeczne. Czołowe monstra i wątki z horroru to oczywiste alegorie polityczne. Wampiry symbolizują dekadencką klasę wyższą, która – choć już dawno powinna zejść ze sceny historii – uparcie trzyma się władzy i przywilejów, wysysając żywotne soki z gorzej urodzonych nieszczęśników.Egzorcystawyrażał lęki konserwatywnych rodziców z amerykańskiej klasy średniej, obawiających się tego, co z ich pociechami robi kontrkultura. WSzczękachludobójczy rekin zagraża żyjącym z turystyki rodzinnym przedsiębiorstwom, stanowiącym podstawę gospodarki i społeczny kościec miasteczka. Zwycięstwo lokalnej społeczności nad ludojadem można odczytywać jako zapowiedź konserwatywnego, rodzinnego i prorynkowego zwrotu, jaki wkrótce miał się dokonać w Stanach ery Reagana.

W dzisiejszym kinie, jak zauważył amerykański filmoznawca J.A. Bridges, film grozy „oddaje mieszaninę wstydu, dezorientacji, szoku i lęków o przyszłość, których liberalni Amerykanie doświadczają w obliczu ekspansji prawicy spod znaku Tea Party i Trumpa (…). Klimat niesamowitości i grozy współgra z poczuciem, że znajomy pejzaż polityczno-społeczny – choć pozornie nic się w nim nie zmieniło – staje się nagle dziwny i niebezpieczny”. Na gruncie kina grozy ujście znajdują kwestie najsilniej dzielące zachodnie społeczeństwa: związane z nierównościami dochodowymi i rasowymi, emancypacją kobiet i postawami wobec niej wrogimi, przemianami i kryzysem rodziny.

Horror sprawdza się jako zwierciadło naszych czasów, bo jak pisał amerykański filozof Eugene Thacker w otwierającej jego trylogię o „horrorze filozofii” książceIn the Dust of this Planet: 

Świat staje się coraz bardziej nie do pomyślenia – świat planetarnych katastrof, wzbierających pandemii, anomalii pogodowych (…) i ukrytej, wiszącej nad nami groźby masowej zagłady. (…) Zmierzenie się z takim światem oznacza konfrontację z absolutną granicą naszych możliwości adekwatnego zrozumienia świata w ogóle – co od dawna stanowiło jeden z głównych motywów horroru. 

Prościej ujął to brytyjski autor powieści grozy Ramsey Campbell: „Horror kwitnie, bo wszyscy żyjemy dziś w spełnionym koszmarze”.

 


„usuńmy grozęi zobaczmy, czy rzecz sprawdza się jako dramat”. Swoją świetną passę film grozy zawdzięcza głównie młodym reżyserom i scenarzystom. Najciekawsze horrory ostatnich lat –Czarownica: Bajka ludowa z Nowej AngliiRoberta Eggersa (2015),Coś za mną chodzi(2014) Davida Roberta Mitchella,To przychodzi po zmroku(2017) Treya Edwarda Shultsa,Dziedzictwo(2018) Ariego Astera czy wcześniej wspomnianeUciekaj!to debiuty lub drugie filmy. Ich twórcy wnoszą do konwencji wyraźną autorską wizję, inspirację i wrażliwość ukształtowane na sundance’owym kinie niezależnym. 

Gatunek miał szczęście nie tylko do reżyserów, ale również do producentów i dystrybutorów.Czarownicę,To przychodzi o zmrokuiDziedzictwowprowadził na amerykańskie ekrany jeden dystrybutor: A24. Założona w 2013 roku firma w ciągu sześciu lat skutecznie wypromowała w kinach za oceanem imponującą kolekcję niezależnych, niedrogich w produkcji filmów, zdolnych przykuć uwagę krytyków. Nie tylko horrorów. Logo A24 stało się gwarancją kina świeżego, wykraczającego poza konwencję. 

Twórcy korzystają też z możliwości, jakie dają platformystreamingowe. W swoją ofertę kina grozy inwestuje Netflix. Swobodę, jaką daje współpraca z platformą, ceni sobie między innymi Mike Flanagan, który przygotował dla Netflixa serialNawiedzony dom na wzgórzu(2018), uznawany przez krytyków za najbardziej udane przeniesienie estetyki horroru na grunt serialu. 

Najważniejszą instytucją dla nowego kina grozy jest jednak wytwórnia Blumhouse Productions. Jej założyciel i prezes, Jason Blum, podchodzi do gatunku w oryginalny, nieszablonowy sposób. Jak mówił w 2017 roku brytyjskiemu „Guardianowi”, rozpoczynając każdy nowy projekt, kieruje się sześcioma zasadami. Po pierwsze, potrzebny jest oryginalny pomysł – bez tego nie ma sensu zaczynać produkcji. Po drugie, film musi rezonować społecznie – nikt nie oczekuje od kina grozy, że będzie przypominało dramaty Kena Loacha, ale horror ma dotykać realnych problemów widzów. Po trzecie, warto dbać o to, by gatunek mówił różnymi głosami, a za kamerą nie stali wyłącznie biali mężczyźni. Po czwarte, horror to sztuka – trzeba pozwolić artystom na ich wizję, nawet jeśli może się wydawać ekscentryczna. Po piąte, im większy budżet, tym więcej problemów – filmy grozy można i należy robić za niewielkie pieniądze, to daje wszystkim więcej swobody. Po szóste, trzeba pamiętać, że horror ma przede wszystkim straszyć. Do tej ostatniej zasady Blum poczynił istotne zastrzeżenie w rozmowie z pisarzem Bretem Eastonem Ellisem (autorem między innymiAmerican Psycho): „Zanim zacznie się kręcić horror, warto wyobrazić sobie scenariusz bez wszystkich elementów grozy i zobaczyć, czy bez nich sprawdza się jako dramat”.

Uciekaj!, największy sukces Blumhouse Productions, spełnia wszystkie te reguły. Reżyserem i scenarzystą jest Afroamerykanin, który nadał filmowi własne, autorskie piętno. Ułatwił mu to niewielki jak na Stany budżet – cztery i pół miliona dolarów (film w kinach zarobił ponad dwieście milionów dolarów). Pomysł jest z pewnością oryginalny. Młody, zdolny afroamerykański fotograf jedzie do wiejskiego domu rodziców swojej białej partnerki, którzy okazują się trudnić porywaniem młodych, zdrowych Afroamerykanów w celu transferu w ich ciała świadomości schorowanych białych. Historia jest momentami autentycznie przerażająca, choć grozę równoważy makabryczny humor. Wreszcie, gdyby usunąć fantastyczny element kradzieży czarnych ciał,Uciekaj!doskonale sprawdziłby się jako dramat o białym przywileju, liberalnym rasizmie i napięciach na tle rasowym, które – mimo najlepszych chęci z obu stron – wciąż dzielą amerykańskie społeczeństwo. 

Problem podziałów rasowych od dawna był obecny w amerykańskim horrorze. Jedną z jego klasycznych figur jest wszakzombie. Samo słowo wywodzi się z kultury niewolników z Haiti, gdzie oznaczało kogoś pozbawionego duszy – na przykład za sprawą monotonnej, niewolniczej pracy na plantacji. Atakzombieto alegoryczny obraz buntu niewolników. W filmach z seriiCandymanduch okrutnie zamordowanego syna niewolnika terroryzuje białe kobiety we współczesnej Ameryce. W przeznaczonym dla afroamerykańskiej publiczności, wyprodukowanym przez Spike’a Lee nowelowymTales from the Hood 2(2018) rodzina czarnego polityka z Missisipi …

Zarejestruj się, by przez miesiąc czytać Pismo bez ograniczeń.

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Zarejestruj się

Esej ukazał się w majowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (05/2019) pod tytułem Dekada horroru.

Czytaj także

FreshMail.pl