Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Karabach, wieczna kość niezgody

Wojna o Górski Karabach zakończyła się zwycięstwem Azerbejdżanu i dotkliwą klęską Armenii. Spór o tę maleńką enklawę pozostał jednak nierozstrzygnięty, a kolejna wojna na Kaukazie Południowym jest wyłącznie kwestią czasu.
rysunek ARKADIUSZ HAPKA

Bez Nikola! – to hasło od końca lutego wykrzykują demonstranci na ulicach stolicy Armenii, Erywania. Żądają w ten sposób dymisji premiera Nikola Paszyniana, odpowiedzialnego w ich mniemaniu za druzgocącą klęskę w wojnie o Górski Karabach jesienią ubiegłego roku. „To próba zamachu stanu” – odpowiada im premier Paszynian. Oskarża przy tym opozycję, że obciążając go odpowiedzialnością za porażkę w wojnie, w rzeczywistości dąży do przejęcia władzy.

Wstrząsy polityczne w Armenii są konsekwencją zawieszenia broni, na które premier przystał w nocy z 9 na 10 listopada 2020 roku po sześciu tygodniach wojny, w obliczu znacznej przewagi sił azerbejdżańskich. [Nie azerskich, bo to przymiotnik odnoszący się do pojęcia etnicznego – Azerowie. Po powstaniu niepodległego Azerbejdżanu mówimy o jego obywatelach, Azerbejdżanach – przyp. red.]. Paszynian uważa, że nie było wyjścia, z kolei Ormianie twierdzą, że skapitulował przed prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem. Porażka jest dla nich tym trudniejsza do zaakceptowania, że w poprzedniej wojnie o Górski Karabach, toczonej w latach 1992–1994, stroną zwycięską była Armenia.

Górski Karabach to ormiańska enklawa wewnątrz Azerbejdżanu, niewielkie terytorium o powierzchni województwa świętokrzyskiego. Położony w górach Kaukazu Południowego, przez wieki zamieszkiwany był przez Ormian oraz Azerów. Dla obu ludów jest więc „ich ziemią”: dla pierwszych to starożytna Arcach, dla drugich – Kara-bach.Karapo turecku oznacza „czarny”, natomiast perskiebagh– „ogród”. Ów „czarny ogród” to ciemny las pokrywający ten górski region nawet w jego wyższych partiach.

Władzom w Baku, decydującym się pod koniec września ubiegłego roku na atak na ormiańską enklawę i – co się z tym wiązało – wojnę z Armenią, przyświecało kilka celów. W pierwszej kolejności zamierzały odzyskać ziemie „okupowane”, czyli te, które Azerbejdżan utracił na rzecz Armenii w poprzedniej wojnie. Następnie – chciały przejąć kontrolę nad Karabachem, co zresztą od lat obiecywał prezydent Ilham Alijew. Adam Balcer, dyrektor programowy Kolegium Europy Wschodniej imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego, dodaje: – Chciały też odzyskać honor splamiony porażką ze słabszą i trzykrotnie mniejszą Armenią prawie trzydzieści lat temu.

Termin rozpoczęcia wojny – 27 września 2020 roku – wybrano nieprzypadkowo. Po pierwsze, Azerbejdżan, jak reszta świata, borykał się z pandemią. Prezydenta Alijewa osłabiał dodatkowo ostry spór z opozycją, który nasilił się latem. „Piąta kolumna” i „wrogowie narodu”, czyli opozycjoniści, działacze organizacji pozarządowych oraz aktywiści krytyczni wobec rządzącego niepodzielnie od 2003 roku Alijewa, byli uciszani, aresztowani i skazywani na podstawie sfabrykowanych oskarżeń. Giorgi Gogia z Human Rights Watch mówi wprost o „kolejnej fali represji politycznych wobec opozycji w kraju”. Dlatego gdy w lipcu doszło do wymiany ognia na pograniczu karabasko-azerbejdżańskim, a przez Baku przeszła potężna demonstracja pod hasłami odwetowymi, sygnał dla władz był jasny: narasta frustracja. Obawy prezydenta Alijewa przed „kolorową rewolucją” jeszcze się wzmogły, gdy na początku sierpnia na Białorusi wybuchły masowe protesty wywołane sfałszowaniem przez reżim Aleksandra Łukaszenki wyniku wyborów prezydenckich. (Gdy …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Liczba artykułów dostępnych w całości bez logowania się w naszym serwisie: 0 z 0

Wykup dostęp online

Artykuł ukazał się w majowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn opinii” (5/2021) pod tytułem Niekończący się konflikt.  

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00