Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Czytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Esej

Azja Centralna trzydzieści lat po

Niepodległość Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu jest iluzoryczna. Większość z nich nadal nie może się obejść bez Rosji, a dodatkowo uzależniły się od Chin.
rysunek PAWEŁ PATYK

Pod koniec maja w podtaszkenckiej miejscowości Kibraj buldożery zaorały prawie dziewięć hektarów dojrzewających truskawek. Miejscowi chłopi, do których należały plony, próbowali protestować, ale władze kazały im podpisać oświadczenia, że dobrowolnie zgadzają się na rekompensatę w wysokości 20 milionów sumów (7200 złotych) od hektara. Wcześniej – jak sami twierdzą – obiecywano im, że rząd wypłaci po 50 milionów za hektar obsadzonego pola, a po 24 miliony od takiego, z którego owoce już zebrano. Spółdzielnia rolnicza, do której należała ziemia dzierżawiona rolnikom, musiała oddać państwu nie tylko te pola truskawek, ale całą działkę wielkości ponad 20 hektarów. Wszystko dlatego, że to właśnie Kibraj rządzący upatrzyli sobie jako miejsce nowej lokalizacji kompleksu reprezentacyjnego Istiklal oraz otaczającego go parku Nowy Uzbekistan.

Istiklalpo uzbecku oznacza „niepodległość”. Wszystkie pięć poradzieckich republik Azji Środkowej będzie świętować jej trzydziestolecie w tym roku, bo wszystkie ogłosiły niepodległość po puczu Janajewa (19–21 sierpnia 1991 roku), nieudanej próbie przejęcia władzy w Związku Radzieckim przez twardogłowych przeciwników reform Michaiła Gorbaczowa. Pierwsi sekretarze wszystkich republik regionu mieli ambiwalentny stosunek do zamachu stanu. Większość z nich nabrała wody w usta i dopiero po klęsce puczystów, kiedy stało się jasne, że ZSRR się rozpada i trwanie w nim nie ma sensu, zdecydowała się na publiczne wystąpienia.

Krótko potem lokalne parlamenty zaczęły tak zwaną paradę niepodległości. Jako pierwszy w regionie deklarację ogłosił Kirgistan (wtedy jeszcze: Kirgizja), już 31 sierpnia. Nazajutrz zrobił to Uzbekistan, 9 września Tadżykistan, 27 października Turkmenistan (wówczas: Turkmenia), a jako ostatni, nie tylko w Azji Środkowej, ale i w całym ZSRR, niepodległość ogłosił Kazachstan – 16 grudnia 1991 roku.

Mapa Azji centralnej.

Wolny i kwitnący kraj

Decyzję o budowie kompleksu Istiklal prezydent Uzbekistanu Szawkat Mirzijojew ogłosił w grudniu ubiegłego roku. Początkowo miał stanąć na miejscu parku w samym centrum stolicy, naprzeciwko posowieckiego Centralnego Domu Handlowego, jednak plany budowy, przewidujące konieczność zniszczenia jednego z bardziej zielonych zakątków Taszkentu, wywołały taki sprzeciw społeczny, że ostatecznie zmieniono lokalizację. Padło właśnie na położony na przedmieściach Kibraj.

Zanim pojawiły się buldożery, miasteczko odwiedził prezydent, który zasadził pierwsze drzewa parku, jaki w przyszłości otoczy kompleks Istiklal. Jak poinformowały służby prasowe Mirzijojewa, widziana z lotu ptaka roślinność będzie się układać w pięć konarów jednego, ogromnego drzewa, symbolizujących pięć głównych kierunków rozwoju Uzbekistanu. Jakie miałyby to być kierunki? Tego władze już nie zdradziły. Prezydent wygłosił przemówienie. „W tym roku obchodzimy trzydziestolecie niepodległości, ale nasza państwowość ma trzy tysiące lat – mówił. – Tu stanie kompleks, który pokaże tę wielką historię. Każdy, kto tu przyjdzie, młodzież, goście z zagranicy, wszyscy będą mogli się z nią zapoznać”.

Budowa kompleksu Istiklal to niejedyny projekt uczczenia trzech dekad niepodległości. Sama rocznica przypada na 1 września, ale obchody trwają w zasadzie przez cały 2021 rok. Już w styczniu nowa naziemna linia stołecznego metra została nazwana „Trzydzieści lat niepodległości Uzbekistanu”. W planach jest jeszcze konferencja międzynarodowa omawiająca osiągnięcia republiki, wydanie księgi pamiątkowej oraz pomniejszych albumów poświęconych reformom przeprowadzonym w poszczególnych sferach gospodarki. Całym obchodom towarzyszy hasło: „Żyjemy w nowym Uzbekistanie – wolnym i kwitnącym kraju!”.

To dość śmiały slogan, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że w Uzbekistanie nigdy nie odbyły się wybory, których wynik nie byłby z góry przesądzony. Według standardów Banku Światowego 37 procent mieszkańców kraju żyje w biedzie, czyli za mniej niż 5,5 dolara dziennie. Choć władze nie podają oficjalnych statystyk z tego zakresu, szacuje się, że kilka milionów Uzbeków pracuje za granicą – głównie w Rosji, a także w sąsiednim Kazachstanie. Wiosną, w porze wzrostu jedwabników, wielu rodzinom z regionów, w których produkuje się jedwab, wciskane są larwy tych owadów do odkarmienia (zjadają one ogromne ilości liści morwy, których zebranie to morderczy dzień pracy dla przynajmniej jednego członka rodziny). A jesienią, w czasie zbiorów bawełny, na pola przymusowo wysyłani są studenci, nauczyciele i inni pracownicy budżetówki, a czasem nawet dzieci.

Prezydent Uzbekistanu wybudował sobie ogromny pałac w górach. Żeby zapewnić mu spokój, na okolicznym terytorium ustanowiono rezerwat przyrody i strefę zakazu lotów.

O to, jak …

Chcesz przeczytać do końca? Wykup dostęp online

Zapewnij sobie dostęp do ulubionych tekstów, nagrań audio, a także miesięcznika w wersji na czytniki.

Wykup dostęp online

Esej ukazał się w sierpniowym numerze miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii” (8/2021) pod tytułem Chcieliście Kuwejt, macie chanat.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00