Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Przeczytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Myśli znikąd

Fale i Kant

POSŁUCHAJ

Rysunek Anna Głąbicka

Jestem na wakacjach.

Nie są to wakacje sensu stricto, bo jestem z dziećmi, a wiadomo, że dzieci ciągną za sobą cały bagaż oporządzania. Nie przeszkadza mi to jednak. Odczuwam głęboką wdzięczność za możliwość bycia na wakacjach, za szansę patrzenia na ocean i oddychania innym powietrzem. W miejscu, w którym jesteśmy, ocean jest nieoswojony i nawala w brzeg z nieustanną, nieustępliwą furią. Dyscyplinuje skały przybrzeżne i plaże zapamiętale i bez współczucia, jak sadystyczny nauczyciel.

Kiedy zrywa się bardziej nerwowy wiatr, a niebo ciemnieje, krajobraz brzegu zmienia się w obraz wieczności – bo na pewno wieczność wygląda właśnie tak, zapamiętała w pozbawionym celu powtarzalnym wzburzeniu, nigdy się niekończąca. Fale bijące w brzeg są bowiem wyrazem działania wypełnionego sobą, ale pozbawionego celu, a to właśnie cel, osiąganie etapów, jest manifestacją czasu. Jeśli istnieje wieczność, to jest nią właśnie monotonne, nieskończone działanie donikąd i po nic, ruch powtarzalny.

Zawsze powtarzam, że na tym zmiennym świecie są tylko dwie rzeczy naprawdę niezmienne: zdrowie i pogoda. W zdrowiu nie myśli się o chorobie, wydaje się ona niemożliwością. Z kolei pogoda otula umysł tak szczelnie, że jej zmiana całkowicie wypada z horyzontu możliwości. Ten zachmurzony moment nad oceanem jest na zawsze.

O tych falach, na które spoglądam, pisał Immanuel Kant, kiedy zastanawiał się nad wzniosłością jako przeżyciem estetycznym. Doświadczamy jej, kiedy patrzymy na coś przekraczającego nas potęgą, swoją bezmyślną siłą. Kiedy patrzysz na rzeczy tylko piękne, odczuwasz przyjemność, ale kiedy patrzysz na rzeczy piękne i niebezpieczne – zbyt wielkie, żeby je objąć umysłem, zbyt wieczne, żeby po ludzku się do nich odnieść – jest to właśnie doświadczenie wzniosłości.

Do przyjemności piękna dochodzi rodzaj lęku, przeczucie własnej nietrwałości i delikatności. To ten kontrast, kiedy moje małe dziecko – zrobione z jednorazowej tkanki cielesnej, z maleńkimi żyłami pompującymi niewielkie, przystosowane do małego ciała ilości krwi, pokryte nietrwałą skórą – wbiega po kostki do oceanu i zaraz ucieka przed falą wielką jak skała, która nie zna tego dziecka i nigdy go nie będzie znać, i zawsze będzie dla niego bezlitosna.

Wzniosłość była dla Kanta czymś wspaniale ludzkim. Mimo bowiem całej dzikości i bezkresu natury, postawieni przed nią zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy – jesteśmy niezależnie od nawet najbardziej gwałtownego zjawiska, jesteśmy w obliczu wiatru i fal, gór, tornad, wulkanów i innych superherosów świata naturalnego. I to nasze bycie jawi się nam (jak twierdzi Kant) jako wyabstrahowane, inne, odporne na wiatr. Człowiek racjonalny potrafi czuć swoją odrębność nawet w obliczu żywiołów. Kto pamięta słynny obraz Caspara Davida Friedricha Wędrowiec nad morzem mgły, na którym rzeczony wędrowiec stoi na skale tyłem do widza i patrzy na nieskończony, nieprzyjazny, lecz piękny krajobraz przykryty morzem szalejących mgieł, rozumie dokładnie, o jakie uczucie, jaki stan, chodziło Kantowi.

Jestem więc na wakacjach i patrzę na ocean, amalgamat czarnej smoły i białej piany, przepastny rezerwuar podwodnych tajemnic, niezbadanych lasów alg i domów dziwnych stworzeń. Na ocean, który ma mnie w głębokim poważaniu i który zjadłby mnie bez zawahania, gdybym nieuważnie, jak wędrowiec Friedricha, stanęła na zbyt daleko wysuniętej skale. I myślę o wszystkich innych ludziach, którzy tak jak ja spoglądali na ocean, których dzieci też zbierały muszelki i okrągłe kamienie, uciekając na małych stopach przed głodną falą. Ci ludzie też byli, i byli bardziej, dlatego że czuli się tak mali. I ogarnia mnie poczucie bycia częścią wspólnoty świadomych stworzeń, złączonych ze sobą swoją nietrwałą cielesnością i swoim pragnieniem ogarnięcia bezkresu, i chyba nigdy nie czułam takiej wdzięczności. I bardzo, bardzo pragnę, by każdy czytelnik „Pisma” w te wakacje chociaż raz spojrzał na wodę.


Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i zamów dostęp.

Cykl Myśli znikąd sponsoruje Instytut Kultury Miejskiej w Gdańsku.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00