Twój dostęp nie jest aktywny. Skorzystaj z oferty i zapewnij sobie dostęp do wszystkich treści.


Przeczytaj i słuchaj bez ograniczeń. Zaloguj się lub skorzystaj z naszej oferty

Felieton

Umysł rozproszony

POSŁUCHAJ

Rysunek Anna Głąbicka

Ja znowu, jak ta ciotka na imieninach, o jednym – czy jesteśmy wolni? I to jeszcze wcale nie tak, jak jakaś socjologicznie interesująca ciotka, która by się na przykład zastanawiała, czy aby nie przez ten cały wokizm nic już nie można – nawet klepnąć jędrnego pośladka praktykanta, żeby zaraz nie wysyłali człowieka na szkolenie („Umysł zniewolony to jedno. Prawdziwy problem to zniewolony klaps. Poproszę jeszcze nóżek w galarecie”). Ja jestem jak ta o wiele gorsza ciotka, która siedzi w kącie, pali peta i ewidentnie próbuje wyglądać jak późna Simone de Beauvoir.

Ta ciotka wydmuchuje dym i smędzi z nadzieją, że ktoś rzecz podejmie: „Ach, czy wolność ludzka jest w ogóle możliwa?”. I tej ciotce chodzi oczywiście o to, nad czym ludzkość zastanawia się od tysiącleci – w naszej tradycji intelektualnej znane jest to jako pytanie o wolną wolę.

Jest oczywiście masa argumentów przeciwko temu, że człowiek może podejmować prawdziwe, autonomiczne decyzje. Jednym z nich jest determinizm. Nasze decyzje dzieją się w mózgach, mózgi są częścią świata, świat jest zrobiony z cząstek elementarnych, cząstki elementarne robią to, co robią, bo obiły się wcześniej o inne cząstki – ergo wolna wola nie istnieje, nawet jeśli nam się wydaje, że jesteśmy kierownikami produkcji znanej jako nasze życie.

Innym takim argumentem, nieco lżejszym, jest socjologia. Otóż żyjemy w iluzji, że coś sobie wybraliśmy, na przykład studia prawnicze. Wystarczy jednak objąć kamerą nieco szerszy plan, a wtedy widać, że wszyscy z naszej klasy społecznej, z rodzicami prawnikami tak jak nasi i z jednego strzeżonego osiedla, jakimś cudem wybrali te same studia (lub medycynę). A to świadczy o tym, że takie z nas autonomiczne jednostki jak z kozich pysków waltornie.

To mocne argumenty, nie da się ukryć, ale wiadomo, że trudno żyć, cały czas o nich pamiętając. Bo jak człowiekowi się przypomni nagle, że nie jest sobie sterem, żeglarzem ani okrętem, ale wątłą bańką unoszącą się na oceanie przyczynowo-skutkowości, to ma ochotę wypisać się z tego całego przedsięwzięcia, siąść i płakać. Bo skoro i tak nie ma na nic żadnego wpływu, to niech te cząstki sobie robią, co do nich należy. I teraz to człowiek już nie chce być wolny i będzie gnić w łóżku, bo najwyraźniej tak miało być. Thank you very much, Wielki Wybuch i wszystkie elektrony.

Dlatego właśnie dobre życie polega na tym, żeby o tym nie pamiętać i robić swoje tak, jakby się było wolnym. Ciotka więc zwykle wychodzi z imienin i zapomina o całej sprawie – co się po filozoficznemu nazywa kompatybilizm. Ale ostatnio ciotce coraz trudniej zapominać. Bo tym, co pozwala nam funkcjonować tak, jakbyśmy naprawdę byli własnym autonomicznym centrum zarządzania, nie są fakty. Jest tym nasze subiektywne poczucie, że tak właśnie jest. Determinizm determinizmem, ale mogę przysiąc, że kiedy decydowałam wczoraj, czy zjeść kolejnego loda, to działo się to u mnie w środku, w głowie. Tak czułam – i tak zwykle czujemy wszyscy. Ostatnio jednak coś się zmieniło, coś fundamentalnego.

Biorę rano telefon i widzę wiadomość ze szkoły: „Sprawdź maila”. W mailu jest newsletter z firmy sprzedającej skarpetki. Klikam – i rzeczywiście mają fajne skarpetki, więc kupuję. Nagle bum!, powiadomienie z Instagrama. Zapominam o skarpetkach, bo dowiaduję się, że moje ciało wciąż trzyma w sobie traumę, konkretnie w okolicach żuchwy, więc próbuję szybko ją zrelaksować. Ale już pojawia się następny post, o tym, że AI nas zje, więc się boję. Nadal jednak chcę relaksować moją żuchwę, ale zaraz pojawia się reklama jedzenia dla kotów. Klikam i kupuję karmę.  Po godzinie wciąż nie przeczytałam maila ze szkoły, ale za to mam skarpetki i kocie żarcie oraz pozostaję z ogólnym lękiem, zogniskowanym wokół żuchwy. Tak nam wszystkim mijają wieczory i poranki – nie jak decydentom, ale jak kulom bilardowym, dźganym zewsząd niewidzialnym kijem.

Trzymanie się tezy, że jesteśmy autonomicznymi, decyzyjnymi jednostkami nigdy nie było bardziej nieintuicyjne. I być może niczego gorszego nie zrobił nam świat współczesny od odebrania nam iluzji samosterowności – bo tylko ona dawała nam poczucie, że jesteśmy kimś.


Masz przed sobą otwartą treść, którą udostępniamy w ramach promocji „Pisma”. Odkryj pozostałe treści z magazynu, także w wersji audio. Jeśli nie masz prenumeraty lub dostępu online – zarejestruj się i zamów dostęp.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

Newsletter

Pismo na bieżąco

Nie przegap najnowszego numeru Pisma i dodatkowych treści, jakie co miesiąc publikujemy online. Zapisz się na newsletter. Poinformujemy Cię o najnowszym numerze, podcastach i dodatkowych treściach w serwisie.

* pola obowiązkowe

SUBMIT

SPRAWDŹ SWOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I POTWIERDŹ ZAPIS NA NEWSLETTER.

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OTRZYMASZ NAJNOWSZE WYDANIE NASZEGO NEWSLETTERA.

Twoja rezygnacja z newslettera została zapisana.

WYŁĄCZNIE DLA OSÓB Z AKTYWNYM DOSTĘPEM ONLINE.

Zaloguj

ABY SIĘ ZAPISAĆ MUSISZ MIEĆ WYKUPIONY DOSTĘP ONLINE.

Sprawdź ofertę

DZIĘKUJEMY! WKRÓTCE OSOBA OTRZYMA DOSTĘP DO MATERIAŁU PISMA.

-

-

-

  • -
ZAPISZ
USTAW PRĘDKOŚĆ ODTWARZANIA
0,75X
1,00X
1,25X
1,50X
00:00
50:00